Żużel na lodzie. Drabik jak zawsze błyszczy na lodzie

Tadeusz Iwanicki
2010-01-05 , aktualizacja: 04.01.2010 15:46
A A A Drukuj
Sławomir Drabik po raz pierwszy w tym sezonie ścigał się na lodzie. W turnieju w Gdańsku zajął czwarte miejsce. 23 stycznia zorganizuje Lodową Galę w Częstochowie.

Fot. Piotr Deska / AG
Impreza na lodowisku przy ul. Boya-Żeleńskiego miała się odbyć pod koniec grudnia, ale została przełożona ze względu na niesprzyjającą pogodę. W styczniu powinna dojść do skutku. - Zima jest i jak się utrzyma, to będziemy się ścigać - mówi pomysłodawca i główny organizator Lodowej Gali. - Z przygotowaniami jeszcze nie ruszyliśmy, ale trochę czasu zostało i damy radę. Podstawa to zdobyć sponsorów. Nie jest łatwo, ale liczę, że znajdzie się kilka firmy, które wyłożą parę groszy.

Drabik potwierdził w Gdańsku, że należy do najlepszych specjalistów od ścigania się po lodzie. Zajął czwarte miejsce, ale walcząc o drugie, został wykluczony w finale.

- To jakby zabawa, ale czasami bywa ostro - przyznaje żużlowiec. - Jak się już jeździ, to nie po to, żeby golić ogony. W finale po starcie było na łokcie i spadłem na czwarte miejsce, ale potem walczyłem o drugie. Przyznaję, że lekko potrąciłem kolegę Mateusza Kowalczyka i zostałem wykluczony.

Turniej w Gdańsku wygrał Adrian Miedziński. Drugi był świetnie radzący sobie na lodzie Mateusz Kowalczyk, młody wychowanek Włókniarza, a trzeci Grzegorz Walasek. Niewykluczone, że całą trójkę zobaczymy również w Częstochowie.

- Wielu chętnych do jazdy na lodzie nie ma, dlatego na pewno będą chłopaki z listy startowej z Gdańska - mówi Drabik. - Kto dokładnie - jeszcze nie wiem, ale myślę, że to nie ma aż tak dużego znaczenia. Turniej w Gdańsku nie miał reklamy, nie widziałem żadnego plakatu. Myślałem, że przyjdzie nas oglądać z dwieście osób, a uzbierał się mały tłum. To znaczy, że kibice lubią zawody na lodzie i chcą je oglądać bez względu na to, czy startują wielkie nazwiska, czy nie. U nas też trybuny są zawsze pełne.

Drabik wystartuje w gali, mając za sobą kilka tygodni przygotowań do letniego sezonu. To, że zostanie we Włókniarzu, wydaje się oczywiste, chociaż nie podpisał jeszcze kontraktu. - Muszę sprawdzić, co Marian [prezes Włókniarza Marian Maślanka - przyp. red.] ma na koncie - żartuje. - A czy się dogadamy, to się okaże. Najpierw musimy się spotkać i pogadać.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy