Kino zainstalowało się w klasztorze
2009-02-17
, aktualizacja: 18.02.2009 11:37
Film "Popiełuszko. Wolność jest w nas" miał 16 lutego premierę w Warszawie. A dzień później - na Jasnej Górze. Częstochowskie sanktuarium było bowiem miejscem ważnym dla błogosławionego ks. Jerzego i istotnym dla realizacji filmu.
ZOBACZ TAKŻE
- Początek szczytu pod znakiem berecików (12-07-09, 18:04)
- Jasna Góra: pielgrzymki w sierpniu (14-07-09, 15:03)
Pokaz w Sali Papieskiej poprzedziło spotkanie w Kaplicy Matki Bożej. Bp Kazimierz Ryczan modlił się tam o beatyfikację kapelana "Solidarności". Natomiast sala projekcyjna udekorowana została przez paulinów autentycznymi transparentami sprzed ćwierćwiecza, zdjętymi po pielgrzymkach z murów Jasnej Góry.
O ściąganiu ich pod okiem milicji i tamtych czasach w ogóle opowiadał przed seansem o. Jan Golonka, pamiętający księdza Popiełuszkę i jego pobyty w sanktuarium.
Pamięta to również prałat Witold Andrzejewski. - Zrozumiałem, patrząc na Jerzego, że odwaga to wcale nie jest brak lęku - wspominał wczoraj. I dodał, że właśnie na Jasnej Górze ówczesny pasterz świata pracy zrozumiał, że jego powinność to działanie.
Na częstochowską premierę przyjechali oczywiście twórcy filmu: reżyser Rafał Wieczyński, odtwórca tytułowej roli Adam Woronowicz oraz Julita Świercz-Wieczyńska - producentka (i żona reżysera). Wszyscy powtarzali: nie byłoby tego filmu, gdyby nie Jasna Góra.
- Już pisząc scenariusz, zdawałem sobie sprawę, że tu znajdował się klucz do postaci ks. Popiełuszki - stwierdził Wieczyński. - Ale nie uświadamiałem sobie w pełni siły tego miejsca. Dopiero w rozmowach z ojcami paulinami zrozumiałem, że tu ks. Jerzy pogodził się z wolą bożą. Po ostatniej pielgrzymce już się właściwie żegnał z rodziną i przyjaciółmi, już nie szamotał się wewnętrznie.
Reżyser wspomniał też, że dzień zdjęciowy trwał od wczesnych godzin rannych do godz. 3 czy 4 następnego dnia. I że najbardziej wzruszający moment realizatorzy przeżyli w pustej jeszcze kaplicy, podczas odsłonięcia Cudownego Obrazu: cała ekipa zostawiła sprzęt, zapomniała, po co tam jest. I że tłumem statystów stali się uczestnicy prawdziwej 25. Pielgrzymki Świata Pracy.
- Kiedy ksiądz kazał przesunąć się im trzy kroki do przodu - opowiadał Woronowicz - tych kilkadziesiąt tysięcy ludzi jak jeden mąż postąpiło do przodu.
Producentka zapamiętała zdjęcia pod szczytem również od zabawnej strony. Prawdziwi pielgrzymi obok współczesnych transparentów mieli te sprzed ćwierćwiecza. Na znak filmowców mieli chować hasła "dzisiejsze", a podnosić te historyczne. - Traf chciał, że na Jasnej Górze był akurat ówczesny premier Jarosław Kaczyński - wspominała. - Napisy, które zobaczył wśród tłumu, np. "Maryjo, otwórz więzienia", mocno go zaskoczyły.
O samym filmie jego autorzy mówili, że tworzony był z myślą o młodych Polakach, dla których tamte czasy to już historia. Dlatego pokazy "Popiełuszki...", które zaczną się na Jasnej Górze 27 lutego, adresowane są przede wszystkim do młodzieży szkolnej. Do jej dyspozycji pozostanie również ścieżka edukacyjna "Zło dobrem zwyciężaj", czynna od maja. Znajdzie się na niej m.in. "Skarbiec pamięci narodowej" w Bastionie św. Rocha, przechowujący m.in. transparenty, które zagrały w filmie.
O ściąganiu ich pod okiem milicji i tamtych czasach w ogóle opowiadał przed seansem o. Jan Golonka, pamiętający księdza Popiełuszkę i jego pobyty w sanktuarium.
Pamięta to również prałat Witold Andrzejewski. - Zrozumiałem, patrząc na Jerzego, że odwaga to wcale nie jest brak lęku - wspominał wczoraj. I dodał, że właśnie na Jasnej Górze ówczesny pasterz świata pracy zrozumiał, że jego powinność to działanie.
Na częstochowską premierę przyjechali oczywiście twórcy filmu: reżyser Rafał Wieczyński, odtwórca tytułowej roli Adam Woronowicz oraz Julita Świercz-Wieczyńska - producentka (i żona reżysera). Wszyscy powtarzali: nie byłoby tego filmu, gdyby nie Jasna Góra.
- Już pisząc scenariusz, zdawałem sobie sprawę, że tu znajdował się klucz do postaci ks. Popiełuszki - stwierdził Wieczyński. - Ale nie uświadamiałem sobie w pełni siły tego miejsca. Dopiero w rozmowach z ojcami paulinami zrozumiałem, że tu ks. Jerzy pogodził się z wolą bożą. Po ostatniej pielgrzymce już się właściwie żegnał z rodziną i przyjaciółmi, już nie szamotał się wewnętrznie.
Reżyser wspomniał też, że dzień zdjęciowy trwał od wczesnych godzin rannych do godz. 3 czy 4 następnego dnia. I że najbardziej wzruszający moment realizatorzy przeżyli w pustej jeszcze kaplicy, podczas odsłonięcia Cudownego Obrazu: cała ekipa zostawiła sprzęt, zapomniała, po co tam jest. I że tłumem statystów stali się uczestnicy prawdziwej 25. Pielgrzymki Świata Pracy.
- Kiedy ksiądz kazał przesunąć się im trzy kroki do przodu - opowiadał Woronowicz - tych kilkadziesiąt tysięcy ludzi jak jeden mąż postąpiło do przodu.
Producentka zapamiętała zdjęcia pod szczytem również od zabawnej strony. Prawdziwi pielgrzymi obok współczesnych transparentów mieli te sprzed ćwierćwiecza. Na znak filmowców mieli chować hasła "dzisiejsze", a podnosić te historyczne. - Traf chciał, że na Jasnej Górze był akurat ówczesny premier Jarosław Kaczyński - wspominała. - Napisy, które zobaczył wśród tłumu, np. "Maryjo, otwórz więzienia", mocno go zaskoczyły.
O samym filmie jego autorzy mówili, że tworzony był z myślą o młodych Polakach, dla których tamte czasy to już historia. Dlatego pokazy "Popiełuszki...", które zaczną się na Jasnej Górze 27 lutego, adresowane są przede wszystkim do młodzieży szkolnej. Do jej dyspozycji pozostanie również ścieżka edukacyjna "Zło dobrem zwyciężaj", czynna od maja. Znajdzie się na niej m.in. "Skarbiec pamięci narodowej" w Bastionie św. Rocha, przechowujący m.in. transparenty, które zagrały w filmie.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kino zainstalowało się w klasztorze
secesja44
18.02.09, 01:03
Okrutne cierpienia zadane Księdzu Popiełuszce przez aparat UrzęduBezpieczeństwa z perspektywy przyniosły wielkie owoce .Tu w Częstochowie teżoczekujemy działania dobra jakie płynie z tej»
Najczęściej czytane24 htydzień





