"Gierkówka" - matka polskich autostrad ma już 35 lat
24.09.2011
, aktualizacja: 23.09.2011 14:04
Porównywana do słynne Route 66 łączącej Chicago z Kalifornią, określana jako pomnik PRL-u i symbol tłustej dekady Gierka. Krytykowana za marną jakość i niebezpieczne skrzyżowania. Trasa Warszawa-Katowice, czyli popularna "gierkówka" kończy 35 lat!
ZOBACZ TAKŻE
- "Gierkówka"? Przez wiele lat jeździłem nią na stopa (03-10-11, 12:45)
- Polska bezdrożami stoi. Dlaczego nie możemy zbudować dróg? (26-09-11, 11:00)
"Dzisiaj moim zadaniem jest rozkucie pali przy stopach fundamentowych, ułożenie szalunków i zazbrojenie stóp" - zwierzał się w maju 1976 roku reporterowi Polskiego Radia dowódca plutonu, młodszy chorąży Bednarczyk, jeden z żołnierzy pracujących przy budowie trasy szybkiego ruchu z Warszawy do Katowic. W tym czasie droga była już na ukończeniu i główni wykonawcy: Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych oraz Krakowskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, modlili się, by nie było już żadnych niespodzianek. Nic dziwnego, bo w ciągu ostatnich czterech lat, które minęły od czasu rozpoczęcia tej gigantycznej inwestycji było ich niemało: srogie zimy, upalne lata z temperaturą przekraczającą 35 stopni, kłopoty ze sprzętem i brakiem materiałów budowlanych. A presja, by prace zakończyć w terminie, była ogromna.
- Możemy się pochwalić, że naszą budowę odwiedził pierwszy sekretarz KC, towarzysz Gierek. Czujemy się zobowiązani, że nie pewno nie zawiedziemy - mówił w radiu podpułkownik Zdzisław Szymański, nadzorujący pracę żołnierzy. Robotnicy robili więc wszystko "by nie zawieść".
Wojsko wylewa asfalt
Decyzja o budowie "autostrady", która miała połączyć Warszawę ze Śląskiem, zapadła w kwietniu 1972 roku na posiedzeniu rządu. Trasa miała mieć niespotykane jak na ówczesne warunku parametry: dwie jezdnie na całej długości, obwodnice miast (oprócz Częstochowy), wiadukty oraz mosty.
Budowę podzielono na kilka etapów, z których najtrudniejszym i najbardziej pracochłonnym było zbudowanie od podstaw nowej drogi łączącej Piotrków Trybunalski z Częstochową. Szybko się okazało, że główni wykonawcy sami nie poradzą sobie z tym zadaniem i do pomocy skierowano wojsko. Z czasem żołnierze, często pracujący przymusowo, zaczęli wykonywać większość najcięższych robót. Nie tylko wylewali asfalt, ale wytyczali też drogi, budowali mosty, czy obsługiwali koparki i ciężki sprzęt. Armii pomagali zwykli pracownicy zakładów z całej Polski, którzy w ramach tzw. czynów społecznych plantowali nasypy, czy malowali pasy na jezdniach. Wkład Ludowego Wojska Polskiego szybko został doceniony i w Częstochowie stanął Pomnik Czynu Żołnierskiego, upamiętniający pomoc wojska przy budowie trasy Warszawa-Katowice. Nie dotrwał do naszych czasów. W 1998 roku okazały obelisk został zmieniony w... billboard reklamujący jeden z moteli stojących przy trasie, by z czasem w ogóle zniknąć z miejscowego krajobrazu.
Trasę Warszawa-Katowice otwarto uroczyście 8 października 1976 roku. Budowlańcy właściwie zmieścili się w terminie, ale tylko dlatego, że początkowo droga dochodziła tylko do Będzina. Brakujący kawałek, czyli ekspresówkę S-86, łączącą Będzin z Katowicami zbudowano dopiero w latach 1978-1984.
Nowa droga prawie od razu zyskała wymiar polityczny. Ze względu na postać Edwarda Gierka zaczęto nazywać ją "gierkówką" i złośliwie dodawano, że powstała tylko po to, aby ułatwić pierwszemu sekretarzowi komfortowy dojazd z Warszawy do Katowic, a potem do Ustronia, gdzie Gierek miał dom. Faktem jest, że "gierkówka" miała zapoczątkować budowę całego systemu autostrad w Polsce. Już w październiku 1976 roku Ryszard Rozbicki, ówczesny zastępca dyrektora zarządu autostrad, zachwalał, że trasa od Piotrkowa Trybunalskiego do Częstochowy biegnie "w parametrach autostradowych" i stanowi pierwszy krok do przystosowania tego fragmentu do przyszłej autostrady północ-południe, biegnącej od Wybrzeża na Śląsk.
Choć budowa "gierkówki" była gigantycznym przedsięwzięciem - tylko do budowy nawierzchni użyto ponad 4 mln ton asfaltu, kamieni i kostki brukowej - szybko się okazało, że trasa na wielu odcinkach jest zwykłym bublem. Pierwsze dziury zaczęto łatać już kilka miesięcy po uroczystym otwarciu, a po kilku latach rozpoczęły się remonty sypiących się wiaduktów.
„Gierkówka” ciągle potrzebna
Nie zmienia to faktu, że po 35 latach od otwarcia, trasa Warszawa-Katowice wciąż pozostaje jedną z najważniejszych arterii komunikacyjnych w kraju. Snuto nawet plany, by ponad 70-kilometrowy odcinek drogi między Częstochową a Piotrkowem Trybunalskim przekształcić w płatną autostradę A1, ale wygląda na to, że nieprędko tak się stanie. Spółka Autostrada Południe, która miała budować odcinek A1 ze Strykowa do Pyrzowic (częściowo pokrywający się z "gierkówką"), wycofała się z tego przedsięwzięcia.
Dziś, jak podkreślają eksperci i kierowcy przemierzający trasę, "gierkówka" nie spełnia już żadnych europejskich standardów. Sporym zagrożeniem jest brak bezkolizyjnych skrzyżowań i zbyt duża jak na możliwości tej drogi ilość przejeżdżających samochodów. - Gdy parę lat temu przygotowywaliśmy się do remontu "gierkówki" w Częstochowie, wykonaliśmy tzw. przekrój georadarowy. Okazało się, że warstw jezdni było o połowę mniej niż powinno być, nie mówiąc już o tym, że na podbudowę zamiast kruszywa użyto jakichś odpadów - mówi prof. Kazimierz Kłosek, kierownik Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej.
Przekonuje jednak, że dziś nie powinniśmy krytykować ani pomysłodawców, ani budowniczych tej drogi. "Gierkówka" spełniła już bowiem swoje zadania i to z nawiązką. - Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby nagle zniknęła. Mielibyśmy zawał komunikacyjny. Może jest stara, niebezpieczna i źle wykonana, ale nie ma dla niej żadnej alternatywy - przypomina prof. Kłosek.
"Gierkówka". porównywana często do słynnej Route 66, nazywanej matką wszystkich amerykańskich autostrad nieprędko zniknie z naszego krajobrazu. Nawet gdy powstanie A1, łącząca południe kraju z Wybrzeżem, "gierkówka" nadal będzie potrzebna. - Wielu kierowców, szukających alternatywy dla autostrad, i tak będzie z niej korzystać - mówi prof. Kłosek.
W tekście wykorzystałem fragment audycji "Krótka historia powstania audycji" wyemitowanej w III Programie Polskiego Radia z cyklu "Tym żył świat".
- Możemy się pochwalić, że naszą budowę odwiedził pierwszy sekretarz KC, towarzysz Gierek. Czujemy się zobowiązani, że nie pewno nie zawiedziemy - mówił w radiu podpułkownik Zdzisław Szymański, nadzorujący pracę żołnierzy. Robotnicy robili więc wszystko "by nie zawieść".
Wojsko wylewa asfalt
Decyzja o budowie "autostrady", która miała połączyć Warszawę ze Śląskiem, zapadła w kwietniu 1972 roku na posiedzeniu rządu. Trasa miała mieć niespotykane jak na ówczesne warunku parametry: dwie jezdnie na całej długości, obwodnice miast (oprócz Częstochowy), wiadukty oraz mosty.
Budowę podzielono na kilka etapów, z których najtrudniejszym i najbardziej pracochłonnym było zbudowanie od podstaw nowej drogi łączącej Piotrków Trybunalski z Częstochową. Szybko się okazało, że główni wykonawcy sami nie poradzą sobie z tym zadaniem i do pomocy skierowano wojsko. Z czasem żołnierze, często pracujący przymusowo, zaczęli wykonywać większość najcięższych robót. Nie tylko wylewali asfalt, ale wytyczali też drogi, budowali mosty, czy obsługiwali koparki i ciężki sprzęt. Armii pomagali zwykli pracownicy zakładów z całej Polski, którzy w ramach tzw. czynów społecznych plantowali nasypy, czy malowali pasy na jezdniach. Wkład Ludowego Wojska Polskiego szybko został doceniony i w Częstochowie stanął Pomnik Czynu Żołnierskiego, upamiętniający pomoc wojska przy budowie trasy Warszawa-Katowice. Nie dotrwał do naszych czasów. W 1998 roku okazały obelisk został zmieniony w... billboard reklamujący jeden z moteli stojących przy trasie, by z czasem w ogóle zniknąć z miejscowego krajobrazu.
Trasę Warszawa-Katowice otwarto uroczyście 8 października 1976 roku. Budowlańcy właściwie zmieścili się w terminie, ale tylko dlatego, że początkowo droga dochodziła tylko do Będzina. Brakujący kawałek, czyli ekspresówkę S-86, łączącą Będzin z Katowicami zbudowano dopiero w latach 1978-1984.
Nowa droga prawie od razu zyskała wymiar polityczny. Ze względu na postać Edwarda Gierka zaczęto nazywać ją "gierkówką" i złośliwie dodawano, że powstała tylko po to, aby ułatwić pierwszemu sekretarzowi komfortowy dojazd z Warszawy do Katowic, a potem do Ustronia, gdzie Gierek miał dom. Faktem jest, że "gierkówka" miała zapoczątkować budowę całego systemu autostrad w Polsce. Już w październiku 1976 roku Ryszard Rozbicki, ówczesny zastępca dyrektora zarządu autostrad, zachwalał, że trasa od Piotrkowa Trybunalskiego do Częstochowy biegnie "w parametrach autostradowych" i stanowi pierwszy krok do przystosowania tego fragmentu do przyszłej autostrady północ-południe, biegnącej od Wybrzeża na Śląsk.
Choć budowa "gierkówki" była gigantycznym przedsięwzięciem - tylko do budowy nawierzchni użyto ponad 4 mln ton asfaltu, kamieni i kostki brukowej - szybko się okazało, że trasa na wielu odcinkach jest zwykłym bublem. Pierwsze dziury zaczęto łatać już kilka miesięcy po uroczystym otwarciu, a po kilku latach rozpoczęły się remonty sypiących się wiaduktów.
„Gierkówka” ciągle potrzebna
Nie zmienia to faktu, że po 35 latach od otwarcia, trasa Warszawa-Katowice wciąż pozostaje jedną z najważniejszych arterii komunikacyjnych w kraju. Snuto nawet plany, by ponad 70-kilometrowy odcinek drogi między Częstochową a Piotrkowem Trybunalskim przekształcić w płatną autostradę A1, ale wygląda na to, że nieprędko tak się stanie. Spółka Autostrada Południe, która miała budować odcinek A1 ze Strykowa do Pyrzowic (częściowo pokrywający się z "gierkówką"), wycofała się z tego przedsięwzięcia.
Dziś, jak podkreślają eksperci i kierowcy przemierzający trasę, "gierkówka" nie spełnia już żadnych europejskich standardów. Sporym zagrożeniem jest brak bezkolizyjnych skrzyżowań i zbyt duża jak na możliwości tej drogi ilość przejeżdżających samochodów. - Gdy parę lat temu przygotowywaliśmy się do remontu "gierkówki" w Częstochowie, wykonaliśmy tzw. przekrój georadarowy. Okazało się, że warstw jezdni było o połowę mniej niż powinno być, nie mówiąc już o tym, że na podbudowę zamiast kruszywa użyto jakichś odpadów - mówi prof. Kazimierz Kłosek, kierownik Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej.
Przekonuje jednak, że dziś nie powinniśmy krytykować ani pomysłodawców, ani budowniczych tej drogi. "Gierkówka" spełniła już bowiem swoje zadania i to z nawiązką. - Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby nagle zniknęła. Mielibyśmy zawał komunikacyjny. Może jest stara, niebezpieczna i źle wykonana, ale nie ma dla niej żadnej alternatywy - przypomina prof. Kłosek.
"Gierkówka". porównywana często do słynnej Route 66, nazywanej matką wszystkich amerykańskich autostrad nieprędko zniknie z naszego krajobrazu. Nawet gdy powstanie A1, łącząca południe kraju z Wybrzeżem, "gierkówka" nadal będzie potrzebna. - Wielu kierowców, szukających alternatywy dla autostrad, i tak będzie z niej korzystać - mówi prof. Kłosek.
W tekście wykorzystałem fragment audycji "Krótka historia powstania audycji" wyemitowanej w III Programie Polskiego Radia z cyklu "Tym żył świat".
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
"Gierkówka" - matka polskich autostrad ma już 3...
oszrany
24.09.11, 11:07
Kto porownuje Gierkowke do Route 66 ? Moze przesancie wymyslac bzdury i tworzyc nieistniejace mity tylko piszcie prawde ;)»
-
"Gierkówka" - matka polskich autostrad ma już 3...
cendal
24.09.11, 12:43
Co za mania powtarzania artykułów. Ten artykuł był 15.09.2011 r . Czyżby dziennikarzyny zapomniały ??? Przecież to dopiero 9 dni upłynęło ? Taka skleroza .....»
-
"Gierkówka" - matka polskich autostrad ma już 3...
cosmo24
24.09.11, 13:37
tak zobaczymy jak za 30 lat będą wyglądać tera nowe autostrady»




