Nie tak prędko do apteki!

Joanna Skiba
23.10.2011 , aktualizacja: 23.10.2011 20:12
A A A Drukuj
Do lekarza po receptę, następnie do NFZ-u po pieczątkę i dopiero potem do apteki - tak, zdaniem prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, powinna po 1 stycznia wyglądać droga pacjenta od lekarza do domu
Apteka
Fot. Grzegorz Misiak / AG
Apteka


"Apel częstochowski" to nazwa stanowiska, jakie obradujący w sobotę w Częstochowie krajowy samorząd lekarski przekaże rządowi w związku z tzw. ustawą refundacyjną. Przewiduje ona, że lekarz przed wystawieniem recepty musi potwierdzić, czy pacjent jest ubezpieczony. Ryzykuje bowiem zwrotem z własnej kieszeni refundacji za leki.

- Zobaczycie, od 1 stycznia nie będziemy mieli czasu na wypytanie pacjenta, co mu dolega - zapowiadają lekarze. Już teraz nie jest łatwo: lekarz - ledwie mu pacjent powie, z czym przyszedł - zaczyna go osłuchiwać; no to pacjent milczy. Mierzy mu ciśnienie; znów trzeba się zamknąć, żeby dobrze usłyszał tętno w słuchawkach stetoskopu. Potem idzie wypełniać kartę, pisze i pisze, pacjent nie chce go rozpraszać, odpowiada tylko na pytania

Po 1 stycznia lekarzom przybędzie jeszcze jeden administracyjny obowiązek: sprawdzanie, czy chory jest ubezpieczony. Pacjent nadal będzie pokazywał w przychodni kartę chipową. Ale jeśli lekarz nie zweryfikuje jego prawa do refundacji lekarstw, poniesie odpowiedzialność za wystawione recepty. - Nie działa przecież żaden system informatyczny potwierdzający na bieżąco uprawnienia ubezpieczonego. Takimi danymi dysponuje wyłącznie NFZ, ale do dzisiaj nie był w stanie wyposażyć pacjentów w odpowiednie dokumenty elektroniczne. Nawet te karty chipowe bywają zawodne - mówi prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Maciej Hamankiewicz.

Efektem sobotnich obrad NIL jest "apel częstochowski", o zmiany w ustawie refundacyjnej. Prezydium NIL podkreśla, że lekarz ma leczyć, zaś ten, kto mu za to płaci - ubezpieczyciel - weryfikować uprawnienia pacjenta do refundacji leków.

- To powinno się odbywać tak, jak teraz z receptami na sprzęt ortopedyczny: pacjent zbadany przez lekarza dostaje od niego receptę i z nią idzie do urzędnika. Ten znajduje w komputerze aktualne dane dotyczące ubezpieczeń tej osoby oraz wszystkich przysługujących jej zniżek na leki. Zaznacza na recepcie: pacjent ma prawo refundacji w wysokości np. 20 zł, przybija stempel i gotowe, można iść do apteki - proponuje Hamankiewicz.

Gdzie miałby rezydować taki urzędnik? W przychodni? Nie, w NFZ-ecie! A odziały tej instytucji są tylk ow dużych miastach (w Częstochowie przy ul. Czartotyskiego).

Ustawa refundacyjna to temat gorący, bo nie dając lekarzom sprawnych narzędzi do weryfikacji uprawnień pacjenta zapowiada ukaranie każdego, kto wystawi receptę osobie nieupoważnionej do refundacji leku.

- A przecież wystarczy, że czyjś pracodawca spóźnił się o dzień z odprowadzeniem składki za ubezpieczenie zdrowotne. Przez ten jeden dzień pacjent nie jest ubezpieczony, o czym pewnie nawet nie wie. Jeśli akurat wtedy przyjdzie do przychodni z grypą, lekarz poniesie konsekwencje finansowe za przepisanie choremu leków - denerwują się lekarze. - Ta ustawa jest nieetyczna!

W dodatku, zdaniem NIL, w punktach dotyczących kar pozostaje nieprecyzyjna. A ponieważ chodzi o kary pieniężne, lekarze są pewni, że NFZ będzie interpretował na ich niekorzyść.

Już teraz mają na to dowody. W Częstochowie np. NFZ zakwestionował lekarzowi recepty dla 200 dzieci - jako wystawione osobom nieuprawnionym do refundacji. - A przecież prawo mówi, że do 18. roku życia wszyscy są ubezpieczeni - opowiada prezes NIL. - Odkręcenie tej sytuacji kosztowało mnóstwo czasu i nerwów.

"Wskazane powyżej nieprawidłowości systemu wystawiania recept refundowanych ze środków publicznych oraz przewidziane w ustawie o refundacji leków rozwiązania szczegółowe dotyczące kar (...) są nie do zaakceptowania przez środowisko lekarskie" - czytamy w zredagowanym w Częstochowie apelu. Kończy się on zapowiedzią: lekarze nie podpiszą z NFZ-etem umów upoważniających do wystawiania recept na leki refundowane i zaczną wystawiać pacjentom recepty pełnopłatne.

- Proponuję zaczekać do momentu, w którym zobaczymy wzory tych umów. Na razie przecież nie wiemy, co w nich jest. Ale obawy lekarzy są coraz większe, emocje rosną. Jeśli wezmą górę, zapewne dojdzie do takiego protestu - mówi prezes NIL Maciej Hamankiewicz. - Ustawę należy jak najszybciej nowelizować. A najlepiej stworzyć ją od nowa, dając samorządowi lekarskiemu czas na jej opiniowanie. Przy projekcie ustawy czasu mieliśmy zaskakująco mało.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Nie tak prędko do apteki! joannajawi 24.10.11, 08:36

    To ja odpowiadam finansowo za prawo pacjenta do ulgowych leków w aptece podczas całego okresu ważności recept. Jeżeli pacjent straci ubezpieczenie po np: 15 dniach od wystawienia recepty ( »

  • Poszliście głosować, a teraz płaczecie krzyc0f 24.10.11, 12:09

    Chyba Wam to odpowiada, skoro wybieracie tych samych ... co 4 lata?Prawda jest taka, że NFZ powinien odpowiadać za ubezpieczenie - jeżeli karta jest ważna, to niech NFZ ściga pacjenta. I »

  • zapomnieli dodać że piueczątka od księdza .... prawdziwykicha.1 24.10.11, 15:02

    też będzie potrzebna.»