Zagadka (nie)refundowanego leku
24.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 20:04
- Dlaczego za ten sam specyfik na obniżenie cholesterolu w jednej aptece zapłaciłem 155 zł, a w drugiej 5 z groszami? - pyta emeryt i podejrzewa aptekę o oszustwo: - Nikt mi nie mówi, gdzie zabiegać o zwrot pieniędzy
Lekarz pana Stanisława przepisał mu nowy lek na cholesterol - Sortis 20. - Od razu poszedłem do tej samej apteki, co zawsze: reklamuje się jako tania, poza tym blisko mieszkam - mówi 72-latek.
Pani w aptece długo szukała Sortisu 20 w rozmaitych wykazach, w końcu poinformowała klienta, że w tym wypadku nie ma refundacji. Pan Stanisław musiał zapłacić 155,06 zł (pokazuje fakturę). Opakowanie liczyło 30 tabletek, wystarczyło na miesiąc. Dlatego przy następnej wizycie starszy pan poprosił lekarza o inny lek. - Wyjaśniłem, że ten jest dla mnie po prostu za drogi - relacjonuje. - A pan doktor wręcz osłupiał. Powiedział, że przecież Sortis jest refundowany i kosztuje nie więcej niż 6 zł. Ja mu na to, że za 30 tabletek zapłaciłem 25 razy więcej.
Mimo wszystko dostał drugą receptę na Sortis. Poszedł z nią do innej apteki - zdecydowany nie kupować leku, jeżeli tam cena również będzie wysoka. Ale zapłacił niespełna 6zł.
- Za te 155 zł, które wydałem za pierwszym razem, miałbym zapas na dwa lata, a nie miesięczną dawkę. Nie sądziłem że zostanę oszukany w aptece, której byłem wierny od lat - mówi rozżalony. Pan Stanisław postanowił zbadać, skąd taka różnica w cenie. - Dzwoniłem do Izby Aptekarskiej w Częstochowie. Tam usłyszałem, że od kilku miesięcy Sortis jest na liście leków refundowanych - twierdzi. - Niemniej nikt mi nie wytłumaczył, dlaczego w jednej z aptek sprzedano mi go tak drogo. Dodzwoniłem się także do Nadzoru Farmaceutycznego. Powiedzieli, że znają sprawę i poradzili, żeby napisać list do Rzecznika Praw Konsumenta. Ale najlepiej, żebym nie wysyłał skargi do bezpośrednio do niego, ale najpierw do Nadzoru. Po co?
Nadzór Farmaceutyczny faktycznie jest zaintrygowany sprawą. - Gdybyśmy dostali od tego pana faktury otrzymane w obu aptekach, a przynajmniej informację, które to były apteki, moglibyśmy ostatecznie wyjaśnić zagadkę - mówi zastępca wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego Zofia Gardecka.
Jak dowiedzieliśmy się w Nadzorze, Sortis to specyfik wyjątkowo kłopotliwy, bo nie wszystkie jego dawki są refundowane. Sortis 10 i 20 akurat nie, natomiast 40 i 80 - tak. Niestety, nie wszyscy lekarze o tym wiedzą lub o tym pamiętają. Czyli w aptece, którą posądził o oszustwo, klient zapłacił tyle, ile powinien. Natomiast druga apteka - jeśli za Sortis 20 policzyła mu tylko 5 zł - poniosła szkodę.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Zagadka (nie)refundowanego leku
mcgregorus
24.11.11, 15:59
Nie ma tu żadnej zagadki ani oszustwa żadnej z aptek. To jedynie efekt zagrywek cenowych producenta leku. Długie lata Sortis Był najdroższym na rynku lekiem zawierającym atorwastatynę i z »




