Prokurator stanął przed sądem jako oskarżony
14.12.2011
, aktualizacja: 14.12.2011 23:29
Miał za pieniądze wypuszczać podejrzanych z aresztów i ukręcać śledztwa. Wczoraj wieloletni szef częstochowskiej prokuratury rejonowej zasiadł na ławie oskarżonych.
Sprawa ma początek w 2005 roku, kiedy funkcjonariusze CBŚ zatrzymali właściciela częstochowskiej firmy windykacyjnej Roberta Sz. oraz dilera samochodowego Jana F. Śledztwo poprowadziła Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Robert Sz. zaczął opowiadać śledczym, jak korumpował prokuratorów, policjantów, sędziów. Jednym z nich miał być Marek C., który przez wiele lat kierował częstochowską prokuraturą rejonową. Pod koniec 2006 roku C. (był wtedy oddelegowany do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie) został zawieszony w czynnościach służbowych, a w 2007 r. sąd dyscyplinarny przy prokuratorze krajowym uchylił mu immunitet. To pozwoliło na sporządzenie zarzutów. Według katowickich śledczych w 2003 r. C. wziął 10 tys. zł za załatwienie uchylenia aresztu dla Grzegorza G. zamieszanego w przestępstwa paliwowe W tym samym roku za 20 tys. zł miał spowodować wypuszczenie z aresztu Włodzimierza T. Marek C. tych pieniędzy nie wziął, skończyło się na 5 tys., gdy w 2004 r. Włodzimierz T. odzyskał wolność. Marek C. miał też przyjąć 50 tys. zł za utrącenie śledztwa w sprawie przedsiębiorcy branży paliwowej Józefa B. Pośrednikiem - zdaniem oskarżyciela - był Robert Sz.
W środę prokurator zasiadł na ławie oskarżonych. Usłyszał zarzuty. Wyraził chęć złożenie wyjaśnień. Stanie się to na następnym posiedzeniu w połowie stycznia przyszłego roku.
Podczas procesu nasz sąd będzie musiał rozważyć prawdomówność głównego świadka oskarżenia. W Katowicach toczy się bowiem proces Roberta Sz. W kwietniu 2009 roku Prokuratura Okręgowa w Gliwicach uznała, że złożył fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. A pod koniec maja tego roku Sz. trafił do aresztu z powodu nowego śledztwa o korupcyjnym charakterze. Częstochowska prokuratura zarzuciła mu, że powołując się na wpływy w sądzie wziął pieniądze od małżeństwa, które miało proces; obiecał im załatwienie łagodnego wymiaru kary. Za podobną sprawę Sz. stanął już przed sądem - odpowiada za wyłudzenie 475 tys. zł za pomoc w wyciągnięciu z aresztu bossa mafii paliwowej.
W środę prokurator zasiadł na ławie oskarżonych. Usłyszał zarzuty. Wyraził chęć złożenie wyjaśnień. Stanie się to na następnym posiedzeniu w połowie stycznia przyszłego roku.
Podczas procesu nasz sąd będzie musiał rozważyć prawdomówność głównego świadka oskarżenia. W Katowicach toczy się bowiem proces Roberta Sz. W kwietniu 2009 roku Prokuratura Okręgowa w Gliwicach uznała, że złożył fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. A pod koniec maja tego roku Sz. trafił do aresztu z powodu nowego śledztwa o korupcyjnym charakterze. Częstochowska prokuratura zarzuciła mu, że powołując się na wpływy w sądzie wziął pieniądze od małżeństwa, które miało proces; obiecał im załatwienie łagodnego wymiaru kary. Za podobną sprawę Sz. stanął już przed sądem - odpowiada za wyłudzenie 475 tys. zł za pomoc w wyciągnięciu z aresztu bossa mafii paliwowej.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów


