Nasz system kart nie jest idealny, ale się sprawdził
19.01.2012
, aktualizacja: 19.01.2012 21:28
Mieszkańcy województwa śląskiego stanęli w obronie kart chipowych, które centrala Narodowego Funduszu Zdrowia usiłowała unieważnić. Teraz Fundusz zapewnia, że nadal będzie można używać kart do szybkiego drukowania recept, ale protestujący już urzędnikom nie wierzą.
ZOBACZ TAKŻE
- Sośnierz: Niektórzy boją się karty niczym jakiejś zarazy (19-01-12, 21:25)
Sceny z niedawnej pikiety Ruchu Autonomii Śląska pod katowicka siedzibą Funduszu obiegły cały kraj. I już wtedy zaczęli się w tej sprawie wypowiadać politycy. Zaczęła Platforma Obywatelska.
Wiadomo, że karta pełni rolę dokumentu potwierdzającego prawo do ubezpieczenia, a włożona w poradni do czytnika umożliwia automatyczne pobranie danych pacjenta, bez "ręcznego" szukania ich w bazie. Dzięki temu recepta jest drukowana szybciej i bez błędów. Dla centrali NFZ nie jest to jednak najważniejsze. W ubiegły piątek opublikowała na stronie śląskiego oddziału Funduszu komunikat, że recepty drukowane przy użyciu kart chipowych będą pełnopłatne. Powód: nie spełniają wymogów rozporządzenia o receptach wydanego przez ministra zdrowia. Jako że 85 proc. z 3 mln recept miesięcznie wydawanych ubezpieczonym w naszym województwie jest drukowanych przy użyciu kart, komunikat był zapowiedzią strasznego paraliżu - nieporównywalnego z tym, co spotkało pacjentów przy okazji protestu pieczątkowego lekarzy. W sobotę co prawda NFZ zdjął komunikat ze strony i poinformował, że recepty z kart będą refundowane do odwołania, ale ani lekarze, ani aptekarze, ani pacjenci się nie uspokoili.
I tak doszło do wystąpienia Ruchu Autonomii Śląska. - Decyzja o wycofaniu kart nie została odwołana, a tylko odsunięta w czasie - tłumaczył Michał Buchta z RAŚ. Na pikietę RAŚ zaprosił Andrzeja Sośnierza, kiedyś dyrektora Śląskiej Kasy Chorych, który przed 11 laty wdrożył system kart. Tak komentował on decyzję centrali NFZ-etu: - Warszawa próbuje popsuć coś, co dobrze działa, nie zastępując niczym lepszym.
Na protest przyjechał też poseł Marek Plura z katowickiej PO. Mówił, że sam jest pacjentem, dlatego przyszedł bronić karty. Jego partyjny kolega z Częstochowy Grzegorz Sztolcman, poseł i lekarz, zamierza sprawę kart poruszyć w Sejmie. - Będę interpelował lub złożę zapytanie poselskie - zapowiada. - Mam też w planach bezpośrednie rozmowy z Funduszem, by nie ograniczano systemu kart.
Interweniować zamierza również częstochowski poseł Marek Balt (SLD), działający w sejmowej komisji zdrowia: - Na jej zebraniach będę tłumaczył, jakim ułatwieniem są karty. Nie tylko nie należy ich eliminować, ale trzeba promować. I nie chodzi tylko o drukowanie recept, karty przecież umożliwiają sprawdzanie, jak, gdzie i czym pacjent jest leczony, pozwalają na uszczelnienie kontroli. Ten system powinien być powielany w całym kraju. Może nie jest idealny, ale jest, pracuje, sprawdził się. Wymyślanie czegoś nowego potrwa o wiele dłużej i będzie kosztowało o wiele więcej niż doprowadzenie do stanu, w którym z karty chipowej będą się drukowały recepty o 22, a nie 20 numerach (a to dla NFZ-etu problem).
Rzecznik śląskiego NFZ Jacek Kopocz informuje, że kart nadal będzie można używać - pod warunkiem, że szpitale i poradnie zaopatrzą się w nowe oprogramowanie, które pozwoli na generowanie 22-cyfrowych numerów recept (do tej pory numery miały 20 cyfr). Lekarze będą mieli czas do czerwca na wdrożenie nowych programów. Nie wiadomo jeszcze, czy na takie rozwiązanie ostatecznie zgodzi się centrala NFZ i minister zdrowia, ale Kopocz zapewnia: - Śląska karta elektroniczna nie jest zagrożona.
Ta niepewność wokół kart tylko rozgrzała nastroje wśród autonomistów. - Sposób, w jaki NFZ traktuje naszych pacjentów, jest najlepszym dowodem, że musimy pilnie powrócić do regionalizacji służby zdrowia - mówi "Gazecie" Michał Kieś, jeden z liderów RAŚ. Przypomina, że Śląska Kasa Chorych była autonomiczną instytucją, miała dobre wyniki finansowe i wdrażała nowatorskie programy zdrowotne.
- Tego nam zazdroszczono i skończyło się likwidacją kasy. Dziś mamy bałagan i centralne dzielenie pieniędzy na leczenie po uważaniu - złościł się uczestnik pikiety Zbigniew Wodzisławski. Przypomniał demonstrantom m.in., jak pod koniec zeszłego roku prezes NFZ podzielił fundusz zapasowy: województwo mazowieckie dostało 538 mln zł, a śląskie tylko 15 mln zł.
Wiadomo, że karta pełni rolę dokumentu potwierdzającego prawo do ubezpieczenia, a włożona w poradni do czytnika umożliwia automatyczne pobranie danych pacjenta, bez "ręcznego" szukania ich w bazie. Dzięki temu recepta jest drukowana szybciej i bez błędów. Dla centrali NFZ nie jest to jednak najważniejsze. W ubiegły piątek opublikowała na stronie śląskiego oddziału Funduszu komunikat, że recepty drukowane przy użyciu kart chipowych będą pełnopłatne. Powód: nie spełniają wymogów rozporządzenia o receptach wydanego przez ministra zdrowia. Jako że 85 proc. z 3 mln recept miesięcznie wydawanych ubezpieczonym w naszym województwie jest drukowanych przy użyciu kart, komunikat był zapowiedzią strasznego paraliżu - nieporównywalnego z tym, co spotkało pacjentów przy okazji protestu pieczątkowego lekarzy. W sobotę co prawda NFZ zdjął komunikat ze strony i poinformował, że recepty z kart będą refundowane do odwołania, ale ani lekarze, ani aptekarze, ani pacjenci się nie uspokoili.
I tak doszło do wystąpienia Ruchu Autonomii Śląska. - Decyzja o wycofaniu kart nie została odwołana, a tylko odsunięta w czasie - tłumaczył Michał Buchta z RAŚ. Na pikietę RAŚ zaprosił Andrzeja Sośnierza, kiedyś dyrektora Śląskiej Kasy Chorych, który przed 11 laty wdrożył system kart. Tak komentował on decyzję centrali NFZ-etu: - Warszawa próbuje popsuć coś, co dobrze działa, nie zastępując niczym lepszym.
Na protest przyjechał też poseł Marek Plura z katowickiej PO. Mówił, że sam jest pacjentem, dlatego przyszedł bronić karty. Jego partyjny kolega z Częstochowy Grzegorz Sztolcman, poseł i lekarz, zamierza sprawę kart poruszyć w Sejmie. - Będę interpelował lub złożę zapytanie poselskie - zapowiada. - Mam też w planach bezpośrednie rozmowy z Funduszem, by nie ograniczano systemu kart.
Interweniować zamierza również częstochowski poseł Marek Balt (SLD), działający w sejmowej komisji zdrowia: - Na jej zebraniach będę tłumaczył, jakim ułatwieniem są karty. Nie tylko nie należy ich eliminować, ale trzeba promować. I nie chodzi tylko o drukowanie recept, karty przecież umożliwiają sprawdzanie, jak, gdzie i czym pacjent jest leczony, pozwalają na uszczelnienie kontroli. Ten system powinien być powielany w całym kraju. Może nie jest idealny, ale jest, pracuje, sprawdził się. Wymyślanie czegoś nowego potrwa o wiele dłużej i będzie kosztowało o wiele więcej niż doprowadzenie do stanu, w którym z karty chipowej będą się drukowały recepty o 22, a nie 20 numerach (a to dla NFZ-etu problem).
Rzecznik śląskiego NFZ Jacek Kopocz informuje, że kart nadal będzie można używać - pod warunkiem, że szpitale i poradnie zaopatrzą się w nowe oprogramowanie, które pozwoli na generowanie 22-cyfrowych numerów recept (do tej pory numery miały 20 cyfr). Lekarze będą mieli czas do czerwca na wdrożenie nowych programów. Nie wiadomo jeszcze, czy na takie rozwiązanie ostatecznie zgodzi się centrala NFZ i minister zdrowia, ale Kopocz zapewnia: - Śląska karta elektroniczna nie jest zagrożona.
Ta niepewność wokół kart tylko rozgrzała nastroje wśród autonomistów. - Sposób, w jaki NFZ traktuje naszych pacjentów, jest najlepszym dowodem, że musimy pilnie powrócić do regionalizacji służby zdrowia - mówi "Gazecie" Michał Kieś, jeden z liderów RAŚ. Przypomina, że Śląska Kasa Chorych była autonomiczną instytucją, miała dobre wyniki finansowe i wdrażała nowatorskie programy zdrowotne.
- Tego nam zazdroszczono i skończyło się likwidacją kasy. Dziś mamy bałagan i centralne dzielenie pieniędzy na leczenie po uważaniu - złościł się uczestnik pikiety Zbigniew Wodzisławski. Przypomniał demonstrantom m.in., jak pod koniec zeszłego roku prezes NFZ podzielił fundusz zapasowy: województwo mazowieckie dostało 538 mln zł, a śląskie tylko 15 mln zł.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Nasz system kart nie jest idealny, ale się spra...
jedrek490
20.01.12, 09:59
A kto jeszcze wierzy Kopacz i temu rządowi nieudaczników, to kiep!»




