W kioskach nie ma biletów, bo w Ruchu mają usterkę
24.01.2012
, aktualizacja: 25.01.2012 13:12
Przeszedłem od ul. Jasnogórskiej aż do ronda Mickiewicza i w żadnym kiosku nie było biletów MPK. W końcu wsiadłem do tramwaju, płacąc o 50 gr drożej - skarży się Czytelnik. Nie on jeden: Ruch ma problemy z dystrybucją biletów, a inni sprzedawcy się do tego nie palą.
ZOBACZ TAKŻE
- W kioskach nadal brakuje biletów MPK. O co chodzi? (25-01-12, 22:34)
Kłopoty zaczęły się po Nowym Roku. Z dnia na dzień na kolejnych kioskach zaczęły pojawiać się kartki: "Biletów brak". Czasem były tylko normalne, albo odwrotnie - tylko ulgowe.
Ludzie klną w żywy kamień: - Rozumiem: może zabraknąć biletów w kiosku, ale żeby nie było ich miesiąc? Może MPK chce zarobić na karach za jazdę na gapę lub przynajmniej na zmuszeniu pasażerów do kupowania droższych biletów u motorniczych i kierowców - skarży się Czytelnik z Rakowa. Rzeczywiście: w kiosku jednorazowy bilet kosztuje 2,50 zł, w pojeździe 3 zł, z tym, że jest to bilet półgodzinny.
Przewoźnik odpiera zarzut: - Nie ponosimy odpowiedzialności za brak biletów w kioskach Ruchu lub innych punktach, które zaopatrują się w hurtowniach tej firmy - mówi rzecznik MPK Marcin Maranda. - Na bieżąco zlecamy drukowanie biletów, a w naszych magazynach mamy rezerwy, które w każdej chwili możemy sprzedać wszystkim zainteresowanym hurtownikom.
Okazuje się, że problem z biletami mają nie tylko częstochowianie. Podobne wieści nadchodzą z Rzeszowa, Tychów, Katowic, Opola. Tam też brakuje biletów w kioskach Ruchu.
- Przyczyną są problemy techniczne, a dokładniej awaria komputerowego systemu zamówień. Nasi specjaliści pracują nad rozwiązaniem tego problemu. Przepraszamy klientów. Pracujemy nad szybkim pojawieniem się biletów w naszej sieci sprzedaży, może to potrwać kilka dni - to samo zdanie powtarzała w ubiegłym tygodniu dziennikarzom z różnych miast Izabela Cicha-Berenda z centrali Ruchu.
Natomiast częstochowskiej "Gazecie" mówiła we wtorek rano: - Bilety już są, uporaliśmy się z usterką systemu.
Niestety, rzeczywistość jest inna: - Szedłem od ul. Jasnogórskiej aż do ronda Mickiewicza i w żadnym kiosku nie było biletów. W końcu wsiadłem do tramwaju, płacąc u motorniczego o 50 gr drożej - skarży się Czytelnik.
- Sprawdzę, co się dzieje i oddzwonię - obiecała nam Izabela Cicha-Berenda z Ruchu. Wyjaśnienia do końca dnia jednak nie doczekaliśmy się.
Przedwcześnie optymistyczny komunikat opublikowało też na swej stronie internetowej MPK: podkreślając winę Ruchu poinformowało, że w poniedziałek we wszystkich kioskach tej firmy bilety były. Nam jednak nie udało się ich kupić w co najmniej czterech punktach.
I nie tylko nam: - Córka szła na piechotę od politechniki aż do Promenady, bo ani w kioskach ani w sklepach po drodze nie było biletu. W kieszeni miała tylko 1,25 zł, czyli dokładnie na bilet ulgowy, tymczasem u motorniczego musiałaby zapłacić 1,50 - skarży się mama 14-letniej Dominiki.
Ajenci Ruchu z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że zamawiają bilety, ale nie są im dostarczane. Mówią o szwankującym nowym komputerowym i scentralizowanym systemie zamówień oraz rozliczeń księgowych.
Od 1 stycznia obsługę finansowo-księgową, dotąd rozproszoną w 16 oddziałach, prowadzi Centrum Usług Księgowych w Katowicach. "Wpłynie to na poprawę funkcjonowania spółki oraz na jej wyniki finansowe" - chwalił się na swej stronie internetowej Ruch SA.
Problemy z Ruchem są dotkliwe dla pasażerów także dlatego, że inne sklepy nie palą się do handlu biletami. Narzekają na niewielkie marże. - Nie możemy ich różnicować. Wszyscy sprzedawcy mają takie same. Ale jeśli widzimy, że w jakimś rejonie miasta w ogóle nie ma punktu sprzedaży biletów, to nasi pracownicy osobiście namawiają sprzedawców. I to się udaje, jak w przypadku pl. Biegańskiego - mówi Maranda.
Po remoncie na plac nie wróciły już kioski, ale bilety zaczęła sprzedawać Żabka koło pogotowia ratunkowego.
Wobec problemów z kupnem biletów MPK zachęca do wyrobienia sobie za darmo elektronicznej karty. Po doładowaniu kwotą od 10 do 100 zł za przejazd płaci się zbliżając "plastik" do kasownika. Przy tym przejazd jest tańszy (rabat zależy od kwoty doładowania) niż na bilecie papierowym.
Biletomaty w powijakach
MPK kupiło trzy biletomaty, ale z powodu problemów z oprogramowaniem jeszcze ich nie zainstalowało. Są to urządzenia przystosowane do pracy w pomieszczeniach, a więc nieodporne na deszcz i mróz. Prawdopodobnie będą zamontowane w centrach handlowych M1 i Jagiellończycy oraz na politechnice. To jednak oznacza, że nie będzie do nich dostępu np. późnym wieczorem, ani nie będą stały na przystankach, czyli tam, gdzie są najbardziej potrzebne. W rezultacie ich podstawową funkcją (też bardzo przydatną) stanie się doładowywanie kart elektronicznych, zaś sprzedaż jednorazowych biletów - marginalną.
W automaty mają być także wyposażone nowe tramwaje typu twist. Będzie ich - tak składów, jak i biletomatów - tylko siedem.
Ludzie klną w żywy kamień: - Rozumiem: może zabraknąć biletów w kiosku, ale żeby nie było ich miesiąc? Może MPK chce zarobić na karach za jazdę na gapę lub przynajmniej na zmuszeniu pasażerów do kupowania droższych biletów u motorniczych i kierowców - skarży się Czytelnik z Rakowa. Rzeczywiście: w kiosku jednorazowy bilet kosztuje 2,50 zł, w pojeździe 3 zł, z tym, że jest to bilet półgodzinny.
Przewoźnik odpiera zarzut: - Nie ponosimy odpowiedzialności za brak biletów w kioskach Ruchu lub innych punktach, które zaopatrują się w hurtowniach tej firmy - mówi rzecznik MPK Marcin Maranda. - Na bieżąco zlecamy drukowanie biletów, a w naszych magazynach mamy rezerwy, które w każdej chwili możemy sprzedać wszystkim zainteresowanym hurtownikom.
Okazuje się, że problem z biletami mają nie tylko częstochowianie. Podobne wieści nadchodzą z Rzeszowa, Tychów, Katowic, Opola. Tam też brakuje biletów w kioskach Ruchu.
- Przyczyną są problemy techniczne, a dokładniej awaria komputerowego systemu zamówień. Nasi specjaliści pracują nad rozwiązaniem tego problemu. Przepraszamy klientów. Pracujemy nad szybkim pojawieniem się biletów w naszej sieci sprzedaży, może to potrwać kilka dni - to samo zdanie powtarzała w ubiegłym tygodniu dziennikarzom z różnych miast Izabela Cicha-Berenda z centrali Ruchu.
Natomiast częstochowskiej "Gazecie" mówiła we wtorek rano: - Bilety już są, uporaliśmy się z usterką systemu.
Niestety, rzeczywistość jest inna: - Szedłem od ul. Jasnogórskiej aż do ronda Mickiewicza i w żadnym kiosku nie było biletów. W końcu wsiadłem do tramwaju, płacąc u motorniczego o 50 gr drożej - skarży się Czytelnik.
- Sprawdzę, co się dzieje i oddzwonię - obiecała nam Izabela Cicha-Berenda z Ruchu. Wyjaśnienia do końca dnia jednak nie doczekaliśmy się.
Przedwcześnie optymistyczny komunikat opublikowało też na swej stronie internetowej MPK: podkreślając winę Ruchu poinformowało, że w poniedziałek we wszystkich kioskach tej firmy bilety były. Nam jednak nie udało się ich kupić w co najmniej czterech punktach.
I nie tylko nam: - Córka szła na piechotę od politechniki aż do Promenady, bo ani w kioskach ani w sklepach po drodze nie było biletu. W kieszeni miała tylko 1,25 zł, czyli dokładnie na bilet ulgowy, tymczasem u motorniczego musiałaby zapłacić 1,50 - skarży się mama 14-letniej Dominiki.
Ajenci Ruchu z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że zamawiają bilety, ale nie są im dostarczane. Mówią o szwankującym nowym komputerowym i scentralizowanym systemie zamówień oraz rozliczeń księgowych.
Od 1 stycznia obsługę finansowo-księgową, dotąd rozproszoną w 16 oddziałach, prowadzi Centrum Usług Księgowych w Katowicach. "Wpłynie to na poprawę funkcjonowania spółki oraz na jej wyniki finansowe" - chwalił się na swej stronie internetowej Ruch SA.
Problemy z Ruchem są dotkliwe dla pasażerów także dlatego, że inne sklepy nie palą się do handlu biletami. Narzekają na niewielkie marże. - Nie możemy ich różnicować. Wszyscy sprzedawcy mają takie same. Ale jeśli widzimy, że w jakimś rejonie miasta w ogóle nie ma punktu sprzedaży biletów, to nasi pracownicy osobiście namawiają sprzedawców. I to się udaje, jak w przypadku pl. Biegańskiego - mówi Maranda.
Po remoncie na plac nie wróciły już kioski, ale bilety zaczęła sprzedawać Żabka koło pogotowia ratunkowego.
Wobec problemów z kupnem biletów MPK zachęca do wyrobienia sobie za darmo elektronicznej karty. Po doładowaniu kwotą od 10 do 100 zł za przejazd płaci się zbliżając "plastik" do kasownika. Przy tym przejazd jest tańszy (rabat zależy od kwoty doładowania) niż na bilecie papierowym.
Biletomaty w powijakach
MPK kupiło trzy biletomaty, ale z powodu problemów z oprogramowaniem jeszcze ich nie zainstalowało. Są to urządzenia przystosowane do pracy w pomieszczeniach, a więc nieodporne na deszcz i mróz. Prawdopodobnie będą zamontowane w centrach handlowych M1 i Jagiellończycy oraz na politechnice. To jednak oznacza, że nie będzie do nich dostępu np. późnym wieczorem, ani nie będą stały na przystankach, czyli tam, gdzie są najbardziej potrzebne. W rezultacie ich podstawową funkcją (też bardzo przydatną) stanie się doładowywanie kart elektronicznych, zaś sprzedaż jednorazowych biletów - marginalną.
W automaty mają być także wyposażone nowe tramwaje typu twist. Będzie ich - tak składów, jak i biletomatów - tylko siedem.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
W kioskach nie ma biletów, bo Ruchu mają usterk...
ciemnobedzie
24.01.12, 22:39
Fabryczka nawaliła. Brakło papieru i farby drukarskiej.»
-
W kioskach nie ma biletów, bo Ruchu mają usterk...
johny5678
24.01.12, 22:59
Po drodze od ul. Jasnogórskiej do ronda Mickiewicza jest punkt sprzedaży MPK przy ul. Kościuszki. Tam to chyba bilety powinny być... A poza tym trzeba mieć dużo czasu, żeby odbywać takie »
-
Nawet świętych medalików nie sprzedają
prawdziwykicha.1
25.01.12, 15:20
Parafianie to powinni chodzić na piechotę,a zaoszczędzone w ten sposón pieniądze rzucać na tacę.»




