Studniówka to cyniczna komercja

Jarosław Sobkowski
28.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 19:53
A A A Drukuj
Studniówka odarta z elementów szkolnych stała się powierzchowną uroczystością, odczuwaną jedynie,,po kieszeni". Młodzież nie zna jej w innej formie, niż cynicznie komercyjna
Studniówka II LO im. Traugutta. 5 lutego 2011 roku.
Maciej Kuroń
Studniówka II LO im. Traugutta. 5 lutego 2011 roku.
Studniówka II LO im. Traugutta. 5 lutego 2011 roku.
Maciej Kuroń
Studniówka II LO im. Traugutta. 5 lutego 2011 roku.
To już historia: przygotowania w 2004 r. do szkolnej studniówki w Traugucie
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
To już historia: przygotowania w 2004 r. do szkolnej studniówki w Traugucie
To już historia: przygotowania w 2004 r. do szkolnej studniówki w Traugucie
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
To już historia: przygotowania w 2004 r. do szkolnej studniówki w Traugucie
Bal tradycyjnie organizowany na sto dni przed maturą dawno wyszedł poza mury szkoły. Teraz organizuje się go w salach weselnych albo sportowych ("Polonia", "Politechnik"). Liczba gorących dań określa jakość oferty już nie tylko zabawy karnawałowej czy sylwestrowej ale przyjęcia komunijnego, komersu - czyli balu na zakończenie gimnazjum, a także półmetków i studniówek. Wysoki poziom to pięć dań na ciepło...

Kiedy przed paroma laty próbowałem dociec w jednym z lokali organizujących półmetki, po co aż tyle posiłków - usłyszałem, że wszystko po to, by "zabawa była dobra i młodzież się nie pochorowała". Oficjalnie bowiem alkoholu na takiej zabawie nie wystawia się a nieoficjalnie wiadomo, że jest. Nikogo to jednak (poza rodzicami) nie obchodzi, bo to zupełnie pozaszkolna uroczystość.

Niestety, takiego charakteru nabrały także studniówki. Nikt już nie zaprzeczy, że to zabawa niewiele mająca wspólnego ze szkołą. Owszem, organizuje się ją na sto dni przed maturą (to także już tylko umowny termin. zależny głównie od dostępności lokali) i zaprasza na niego nauczycieli. Ci po licznych wypowiedziach, że sępią, czyli bawią się,,za friko" odnoszą się do zaproszeń niechętnie. Bywa, że podczas rad pedagogicznych ustalają, że nie przyprowadzają osób towarzyszących, albo płacą za takie osoby, albo gremialnie rezygnują z zabawy pozostawiając smutny obowiązek uczestnictwa w studniówce wychowawcom klas maturalnych.

W szkołach wciąż powtarza się: "to uroczystość organizowana dla maturzystów przez rodziców", "to rodzice odpowiadają za to, co dzieje się na studniówce". I właściwie wszystko w porządku, bo rzeczywiście z jakiej to niby racji nauczyciel ma poza godzinami pracy strzec zachowania uczniów. Oczywiście, jeśli zdecyduje się na przyjęcie zaproszenia, to z racji pełnionych funkcji wychowawczych powinien (jak każdy inny człowiek) reagować na złe postawy, ale w studniówce właściwie biorą udział wyłącznie ludzie pełnoletni. Słowem, jest to zabawa dorosłych, która w żaden sposób nie powinna rzutować - i właściwie nie rzutuje - na jakiekolwiek szkolne sytuacje a już tym bardziej oceny. Prywatne zdanie o uczniach wynikające z obserwacji studniówki nauczyciel powinien pozostawić dla siebie. Generalnie prowadzi to do wniosku, że studniówka to bal, który ze szkołą ma niewiele wspólnego.

Pozostaje jeszcze kwestia tradycyjnego poloneza.,,Tradycyjnego" obecnie koszmaru. Oczywiście zrozumiałym jest, że równocześnie na parkiecie trudno pomieścić 300 par. Wyobraźmy sobie dyrektora, który rzecz jasna stąpa w pierwszej parze i prowadzi 6 lub 7 rzutów polonezowiczów. W tym czasie pozostali uczestnicy otrzymują równie tradycyjny rosół i schaboszczaka. Po prostu bajka.

A teraz wspomnienia niebieskiego mundurka. Studniówka w szkole miała klimat. Pamiętają to jeszcze maturzyści z "Traugutta" sprzed bodaj trzech lat, gdy padł ten ostatni bastion tradycji. Obecnie w Częstochowie na studniówkę w swych murach nie decyduje się żadna placówka oświatowa. I zupełnie nie umiem tego zrozumieć. Brak miejsca? Jakoś co dnia w szkole mieści się kilkakrotnie więcej osób. Nieporządek i generalna dezorganizacja? Są rodzice, uczniowie i firmy sprzątające. Problem z cateringiem? Nie większy niż w Hali Polonia.

Podsumowując po raz kolejny zachęcam do przywrócenia szkolnego charakteru studniówce. Szkolnego, bo bawią się na niej przyszli maturzyści ze swoimi nauczycielami. Ci mogą zabrać ze sobą osobę towarzyszącą, z którą się dobrze czują. Pamiętam studniówkę w "Słowackim", gdzie przerwy w tańcach i jedzeniu wypełniali swoimi popisami rodzice i nauczyciele. Pamiętam studniówkę w "Traugucie", gdzie poloneza tańczono na wszystkich korytarzach, ale był tylko jeden korowód. Niestety, mam też w pamięci zabawę w jednym z klubów, gdzie zabawa była zwykłą dyskoteką.

Po raz kolejny przekonuję, że taki charakter może mieć zabawa już po maturze. Kiedyś nazywana komersem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 50 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Studniówka to cyniczna komercja waitin4me 28.01.12, 19:15

    Wszystko fajnie, ale w Traugucie na małej sali w której podawane były posiłki- jak by wybuchł pożar to ciekawe jak wszyscy mieliby ewakuować się małym korytarzykiem plus to że np w hali »

  • Studniówka to cyniczna komercja speleus 29.01.12, 00:33

    ciekawe jak by maturzystki miały przyjść na studniówkę w granatowych spódnicach do kolan i białych bluzeczkach jak to za moich czasów bywało i mowy nie było żeby się któraś wyłamała. Acha »

  • Ktoś się zatrzymał w czasie... superhuman 29.01.12, 08:16

    Przyznam, że nie bardzo rozumiem jaki sens ma publikowanie takiego artykułu...Nie wiem nawet jaka to jest forma - felieton? Wpis na prywatnym blogu?Mam poza tym nieodparte wrażenie, że ktoś »