Przystanek przy Estakadzie. Kiedy w końcu znikną płoty? [WIDEO]

Tomasz Haładyj
01.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 10:36
A A A Drukuj
Jak długo może trwać prosty demontaż paru przęseł ogrodzenia? Trzy miesiące, a nawet więcej - jak pokazuje przykład kuriozalnego płotu, który w listopadzie oddzielił peron tramwajowy przy Estakadzie od... chodnika

Fot. Sebastian Adamus / AG
Fot. Sebastian Adamus / AG
Fot. Sebastian Adamus / AG
Fot. Sebastian Adamus / AG
O zasługującym na tytuł "bzdury roku" pomyśle projektanta i zlecających roboty urzędników, napisaliśmy w połowie listopada. - Ciągiem pieszo-rowerowym jeżdżą rowery, więc zwiększy się bezpieczeństwo wysiadających z tramwaju, gdy ruch pieszych zostanie skanalizowany do jednego wyjścia - tłumaczyła ustawienie wtedy szefowa wydziału inwestycji urzędu miasta Jolanta Zaborowska.

- Tyle że przy tym jednym wyjściu robi się niepotrzebny tłok - mówi Iwo Mandrysz, dziennikarz "Głosu Hutnika", który codziennie wysiada na tym przystanku i wysłuchuje komentarzy innych pasażerów przeciskających się wąskim peronem między siatką a wagonem. - Jest to przecież jeden z najruchliwszych przystanków w mieście, więc pasażerowie powinni mieć możliwość swobodnego zejścia z peronu. Tak jak to było przed przebudową tego miejsca - dodaje.

Mariusz Sikora, szef Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu, komentował na gorąco: - Gdybym mieszkał w tym miejscu, tobym był wściekły.

Na likwidację płotów naciskał już wcześniej Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej. "Utrudniają one korzystanie z przystanku, a więc pogarszają dostęp do komunikacji publicznej" - napisali członkowie klubu do magistratu. Klub proponował zostawienie tylko paru przęseł płotu tuż obok projektowanej wiaty, by bezpośrednio zza niej nikt nie wyszedł pod jadący rower.

Po artykule w "Gazecie" urząd miasta zapowiedział likwidację ogrodzenia. A w połowie grudnia sprecyzował w piśmie do klubu, że częściowo jednak pozostanie, ale do przystanku zrobione zostanie także dojście z drugiego, północnego krańca. "Jednocześnie informuję, że w sprawie tej nie odnotowaliśmy żadnych interwencji ze strony samych mieszkańców" - napisali urzędnicy.

- Mogę zebrać kilkaset podpisów wśród mieszkańców okolicznych wieżowców. A często są to ludzie starsi - denerwuje się Ivo Mandrysz.

Jednak już po dostarczeniu pisma jedna skarga wpłynęła: byłego dyrektora (w latach 70. XX w.) Rejonu Dróg Publicznych w Częstochowie, dziś emeryta. Aleksander Habdank-Abczyński prosi prezydenta miasta o interwencję, ponieważ artykuł w "Gazecie" pozostał bez echa. - Na dodatek do istniejącego ogrodzenia dostawiono kolejne przęsła wzdłuż torów w kierunku centrum - dodaje Habdank-Abczyński.

Urząd miasta tłumaczy, że "temat" został przekazany do projektanta "tramwaju na Błeszno", firmy Grontmij Polska, bo przy okazji tej właśnie inwestycji w niefortunny sposób przebudowano przystanek przy estakadzie. - Wykonanie rozgrodzenia i dostosowanie dojścia dla osób niepełnosprawnych wymaga rozwiązania kolizji ze studnią telekomunikacyjną. Niezwłocznie od otrzymania rozwiązania z biura projektów wprowadzone będzie w życie. Z tym że obecnie panują bardzo niskie temperatury i prace będą prowadzone w odpowiednich warunkach atmosferycznych - wyjaśnia rzecznik magistratu Włodzimierz Tutaj.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Przystanek przy Estakadzie. Kiedy w końcu znikn... mateusz_czwa 01.02.12, 23:13

    Gdyby w fazie projektu ktoś z decydentów łaskawie wysilił głupią łepetynę i zaplanował normalne drogi rowerowe, tzn. jako integralną częśc jezdni a nie chodnika, nie trzeba by było teraz »