Jest nowa ustawa: gmina musi przytulić bezpańskiego psa
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 11:12
Poza Częstochową i Kłomnicami żadna gmina w naszym regionie nie ma schroniska dla zwierząt. I powstał problem, bo zgodnie z prawem każdy samorząd powinien zagwarantować bezdomnym czworonogom miejsca w przytuliskach
ZOBACZ TAKŻE
- Jacek Gałuszka: pies potrzebuje ochrony prawnej i empatii (17-01-12, 22:35)
- Handlarze omijają nowe prawo: pies gratis, smycz 650 zł (12-01-12, 21:27)
- Więcej praw dla zwierząt, ostre kary dla ludzi (01-01-12, 14:25)
Schronisko As powstało w Kłomnicach przed siedmiu laty. Teraz dopiero widać, jak trafna była to decyzja. Dziś samorządowcy z tej gminy nie muszą się martwić, jak spełnić wymagania znowelizowanej Ustawy o ochronie zwierząt. Dotychczasowe przepisy mówiły: "Zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin".
Ten lakoniczny zapis spowodował, że w niektórych gminach trzymano się co prawda litery prawa, ale nie dbano o los bezpańskich psów. Wójt podpisywał umowę z firmą wyłapującą psy i nie martwił się, czy zwierzęta docierają do jakiegokolwiek schroniska. W rezultacie dochodziło do takich sytuacji, jak w Blachowni przed kilku laty. Gmina zleciła wyłapywanie i umieszczanie w schronisku bezdomnych zwierząt firmie spod Tarnowskich Gór. Nikt nie sprawdził, jak wygląda schronisko, do którego rzekomo trafiają psy. Dopiero nowy burmistrz odkrył, że przytułek był fikcyjny, a wyłapywane psy były wypuszczane w innych gminach.
Znowelizowana ustawa ma takie praktyki wyeliminować. Nakłada na gminy obowiązek uchwalenia do końca marca każdego roku programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi. A jednym z jego kluczowych elementów jest " Zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku". Gmina musi więc wiedzieć, gdzie trafią jej bezdomne zwierzęta. Sama umowa z łapaczami już nie wystarczy.
I nic dziwnego, że samorządy na gwałt zaczęły szukać schronisk. Kłomnice mają podpisane umowy z Olsztynem, Rędzinami, Kamienicą Polską, Mykanowem. Miejsce zdążył też zaklepać wstępnie Mstów. Ale schronisko nie jest z gumy.
Wójtowie przyznają, że nowe przepisy są kłopotliwe.
- Rynek schronisk bardzo się skurczył, a bezdomnych zwierząt wciąż przybywa - mówi Adam Markowski, zastępca wójta Mstowa. - Kilka lat temu rocznie na terenie gminy wyłapywano około 20 psów, teraz ta liczba się potroiła. Mamy blisko miasto i trasę przelotową. Ludzie po prostu wyrzucają tu zwierzaki.
O tym, jak cennym towarem dla gmin są w tej chwili schroniska, przekonał się Myszków.
- Podpisaliśmy umowę ze schroniskiem w Rudzie Śląskiej - mówi Małgorzata Kitala-Miroszewska, rzeczniczka myszkowskiego magistratu. - Ale zanim to się stało, burmistrz prowadził rozmowy z Tychami. Kiedy na spotkaniu z władzami innych gmin przypadkowo wspomniał o tyskim schronisku, natychmiast wzbudził zainteresowanie.
Deficyt schronisk wpływa na ceny. Na przykład kłomnicki As ma nienaganną opinię, ale postrzegany jest jako dosyć drogie schronisko.
- Lada moment nasi radni zdecydują, na jaką kwotę zawrzeć umowę - informuje zastępca wójta Mstowa. - Żeby zapewnić bezdomnym zwierzętom opiekę w kłomnickim schronisku, gmina Mstów będzie musiała zapłacić co najmniej 54 tys. zł rocznie. To zagwarantuje miejsce dla 30 czworonogów. Wychodzi około 1,8 tys. zł za psa. Za każdego ponad umowę będziemy musieli zapłacimy 2 tys. zł. Dla gminy są to spore wydatki.
Myszków, podpisując umowę z Rudą Śląską, nie zdecydował się na roczny ryczałt.
- Umówiliśmy się, że płacimy 1,2 tys. zł od każdego przywiezionego psa - mówi rzeczniczka myszkowskiego magistratu. - Jesteśmy jednak w komfortowej sytuacji. Po pierwsze, sami wyłapujemy psy, bo mamy do tego dwóch pracowników. Po drugie, jest na miejscu wygasające schronisko i fundacja, która szuka domów zwierzętom. Zanim więc zdecydujemy się odwieźć psa do Rudy Śląskiej, mamy gdzie go przetrzymać i upewnić się, czy nie zgubił się właścicielowi i czy nie ma chętnych, by go przygarnąć. W rezultacie ani jeden pies na razie nie trafił do schroniska w Rudzie Śląskiej.
Z wysokich cen schronisk zdaje sobie sprawę Kłobuck.
- Dlatego rozpisaliśmy konkurs ofert na wyłapywanie zwierząt i opiekę - mówi Krzysztof Chamarowski, dyrektor kłobuckiego Zarządu Dróg i Gospodarki Komunalnej. - Wpłynęły trzy oferty. Będziemy wybierać i nie ukrywam, że cena ma istotne znaczenie.
Programy opieki nad bezdomnymi zwierzętami samorządy powinny mieć już gotowe. 1 lutego minął termin, w którym powinny przesłać dokument do zaopiniowania powiatowym lekarzom weterynarii.
Ci nie mają jeszcze jednak kompletu programów od gmin.
- Jesteśmy na półmetku - mówi Jacek Ostrowski, powiatowy lekarz weterynarii w Lublińcu. - Ale możliwe, że dokumenty są w drodze.
Podobnie jest w pozostałych powiatach: myszkowskim, kłobuckim i częstochowskim.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




