Kandydatka na prawo jazdy pomyliła gaz z hamulcem

Jarosław Sobkowski
02.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 22:43
A A A Drukuj
Najpierw staranowała rząd pachołków, potem rozbiła betonowy płot, wreszcie wjechała na środek ruchliwej ul. Legionów. Do końca trzymała nogę na gazie.
Zniszczone suzuki
Fot. Sebastian Adamus / AG
Zniszczone suzuki
Tak zakończył się egzamin na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Częstochowie. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Ta niecodzienna sytuacja zdarzyła się w środę podczas egzaminu na prawo jazdy. Przebieg wypadków zarejestrowały cztery kamery, w które są wyposażone samochody egzaminacyjne. Pokazują obraz z przodu, tylu i wnętrza pojazdu. Na nagraniach widać, jak kobieta zdająca w suzuki drugą część egzaminu praktycznego (jazda po łuku do przodu i tyłu) w pewnym momencie przyspiesza. Jak później tłumaczyła, pomyliła pedały gazu i hamulca. Kiedy osiągnęła prędkość około 40 km/h, przejechała przez rząd pachołków wyznaczających strefę zatrzymania i zaczęła się zbliżać do ogrodzenia. Wtedy w pogoń za suzuki rzucił się egzaminator. Tymczasem kobieta centralnie uderzyła w betonowy słupek. Taranując go, wpadła na dwupasmową ul. Legionów. Tam dogonił ją egzaminator. Udało mu się wyrwać kluczyki ze stacyjki. Zszokowana kobieta do końca trzymała nogę na pedale gazu.

- Mogło być tragicznie, bo dosłownie kilka sekund wcześniej ul. Legionów przejechał potężny tir - opowiada egzaminator, który brał udział w feralnym zdarzeniu. - Teraz już ochłonąłem, ale wtedy nie było mi do śmiechu - przyznaje.

Suzuki jest w opłakanym stanie. - To auto leasingowane, ubezpieczone, więc straty pokryje ubezpieczyciel - mówi Maciej Wawrzkiewicz, dyrektor WORD. - Co z odpowiedzialnością finansową kobiety? Właściwie jest tak, że zdający egzamin może bezkarnie rozbić samochód, jeśli nie ma ofiar - tłumaczy.

Zamierza jednak wystąpić do starostwa o szczegółowe badania psychotechniczne kobiety. Mają odpowiedzieć, czy w ogóle może zostać kierowcą.

Według dyrektora Wawrzkiewicza, niecodzienne sytuacje podczas egzaminu, jak ta sprzed kilku dni, zdarzają się średnio raz do roku. - Mieliśmy już "parkowanie" na klombie, czy staranowanie płotów na placu manewrowym. Jednak tak kuriozalnej sytuacji odkąd szefuję ośrodkowi nie było - zapewnia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 93 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy