Zimą ubieraj się z głową. Jak się ogacisz, to zmarzniesz
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 12:07
Na termometrach minus 20. Człowiek by się najchętniej zwinął pod kocem i przy gorącej herbacie czytał, jak się Baśka nie bała, że ją zamróz chwyci. Niektórzy jednak muszą wyjść z domu.
Ledwie wstał świt, nad przeręblą stanął pan Piotr - wędkarz aktualnie zamieszkały w Anglii, który specjalnie na łowy pod lodem przyjechał na tydzień do Częstochowy. Siedział na mrozie kilka godzin (twierdzi, że rekord wynosi ich dziewięć). Podszedł do tego bardzo profesjonalnie, wskoczył bowiem w kilka warstw ubrań i specjalny kombinezon, który nie tylko grzeje, ale - w razie gdyby lód się załamał - działa jak koło ratunkowe. Miał też piankowe buty, izolujące nawet przy -35 stopniach. - Nie działają jak grzejnik, ale jest w nich cieplej niż w zwykłych zimowych butach - zapewniał. Rękawice wybrał narciarskie, natomiast wędkarze w jego sąsiedztwie używali grzałek. - Rosyjskie. Na naftę albo benzynę. Trzymają kilka godzin - chwalili. - Grunt, żeby ubranie było oddychające. Bo jak się człowiek ogaci, trochę porusza i spoci - zaraz przemarznie.
Rozgrzewająca cebulka
Pan z kiosku przy ul. Okólnej otworzył go rano, od razu włączył piecyk elektryczny, wdział sweter i nie skarżył się. Pani z drogerii w pawilonie przy ul. Dąbrowskiego, choć dogrzewana piecykiem gazowym, nie ściągała nauszników, rękawic i kubraczka na futrze.
Policjanci z komisariatów i oddziałów prewencji wyszli na patrole. - Nasze nowe mundury bardzo dobrze się teraz sprawdzają. Kurtki okazały się ciepłe, buty też, pod kurtkę wkłada się bluzy z polaru - mówi rzeczniczka komendy miejskiej Joanna Lazar. Podkreśla zalety ubrania na cebulkę.
Zastrzyk ciepełka
- Strażnicy z patrolu po przysługującym im półgodzinnym odpoczynku mogą zimą przez kolejne 30 minut przebywać w ogrzanym pomieszczeniu, przy czym wykonują wtedy jakieś czynności służbowe. A nocą wystawiamy tylko patrole zmotoryzowane - wyjaśnia Artur Kucharski ze straży miejskiej.
Przerwa dla policjantów wzrasta do 45 min. - Przy czym teraz, kiedy jest tak zimno, zmalała nam liczba interwencji - dodaje podinsp. Lazar. - W środę np. mieliśmy ich tylko 69, a normalnie ponad sto.
Kurację "zastrzykową" stosują również taksówkarze. - Nie gaszą silnika. A jak już, to co jakieś pół godziny odpalają - tłumaczy kierowca Tele-Taxi Sebastian Jędryka. - Poza tym wkłada się dwie pary skarpet, czapkę, ciepły sweter i bierze termos z herbatą albo kawą.
A prezes częstochowskiego MPK - ponieważ pracownikom warsztatów naprawczych firmy nie grożą upały w półotwartych halach - rozgrzewa mechaników gorącym kapuśniakiem.
Maksiu, do domu!
W południe słońce świeciło jak w lipcu, ale pani Krystyna nie zabrała wnuczka Maksymiliana na codzienny spacer do parku.
- I bardzo dobrze - chwali pediatra Magdalena Janiczek. - Spacery na zimnie zależą od wieku dziecka. Niemowlęta nie powinny w ogóle opuszczać domu, gdy temperatura spada poniżej zera. U dzieci większych ta granica wynosi od -5 do -8 stopni. Malucha powinno się wtedy ubrać ciepło lecz dość luźno. W takim stroju dziecko się nie spoci, ale gdyby jednak do tego doszło, trzeba natychmiast wracać do domu. Na buzię oczywiście krem, żeby skóra nie uszkodziła się od zimna. No i spacer może trwać góra godzinę. Natomiast jeśli niskim temperaturom towarzyszy wiatr, absolutnie nie ma mowy o przechadzkach.
Łyk techniki
O godz. 17 pani Kasia czekała na autobus. Wyjęła termoforek wypełniony żelem, złamała pływającą w żelu blaszkę i termoforek zaraz się rozgrzał. - Mam takie dwa. Kupiłam w Empiku i Rossmanie. Trzyma jakieś pół godziny - pokazywała.
Wieczorem Sebastian Jędryka zaparkował przed blokiem swoją taksówkę. Ma wypróbowany sposób, żeby silnik Diesla pod jej maską następnego dnia zaskoczył. Wyłączył całą zbędną elektronikę, żeby maksymalnie odciążyć akumulator, pozwolił silnikowi pracować przez kwadrans... - Rano wystarczy trzy razy podgrzać świece i potrzymać auto na wolnych obrotach jakieś 10 minut - zapewnia.
Rozgrzewająca cebulka
Pan z kiosku przy ul. Okólnej otworzył go rano, od razu włączył piecyk elektryczny, wdział sweter i nie skarżył się. Pani z drogerii w pawilonie przy ul. Dąbrowskiego, choć dogrzewana piecykiem gazowym, nie ściągała nauszników, rękawic i kubraczka na futrze.
Policjanci z komisariatów i oddziałów prewencji wyszli na patrole. - Nasze nowe mundury bardzo dobrze się teraz sprawdzają. Kurtki okazały się ciepłe, buty też, pod kurtkę wkłada się bluzy z polaru - mówi rzeczniczka komendy miejskiej Joanna Lazar. Podkreśla zalety ubrania na cebulkę.
Zastrzyk ciepełka
- Strażnicy z patrolu po przysługującym im półgodzinnym odpoczynku mogą zimą przez kolejne 30 minut przebywać w ogrzanym pomieszczeniu, przy czym wykonują wtedy jakieś czynności służbowe. A nocą wystawiamy tylko patrole zmotoryzowane - wyjaśnia Artur Kucharski ze straży miejskiej.
Przerwa dla policjantów wzrasta do 45 min. - Przy czym teraz, kiedy jest tak zimno, zmalała nam liczba interwencji - dodaje podinsp. Lazar. - W środę np. mieliśmy ich tylko 69, a normalnie ponad sto.
Kurację "zastrzykową" stosują również taksówkarze. - Nie gaszą silnika. A jak już, to co jakieś pół godziny odpalają - tłumaczy kierowca Tele-Taxi Sebastian Jędryka. - Poza tym wkłada się dwie pary skarpet, czapkę, ciepły sweter i bierze termos z herbatą albo kawą.
A prezes częstochowskiego MPK - ponieważ pracownikom warsztatów naprawczych firmy nie grożą upały w półotwartych halach - rozgrzewa mechaników gorącym kapuśniakiem.
Maksiu, do domu!
W południe słońce świeciło jak w lipcu, ale pani Krystyna nie zabrała wnuczka Maksymiliana na codzienny spacer do parku.
- I bardzo dobrze - chwali pediatra Magdalena Janiczek. - Spacery na zimnie zależą od wieku dziecka. Niemowlęta nie powinny w ogóle opuszczać domu, gdy temperatura spada poniżej zera. U dzieci większych ta granica wynosi od -5 do -8 stopni. Malucha powinno się wtedy ubrać ciepło lecz dość luźno. W takim stroju dziecko się nie spoci, ale gdyby jednak do tego doszło, trzeba natychmiast wracać do domu. Na buzię oczywiście krem, żeby skóra nie uszkodziła się od zimna. No i spacer może trwać góra godzinę. Natomiast jeśli niskim temperaturom towarzyszy wiatr, absolutnie nie ma mowy o przechadzkach.
Łyk techniki
O godz. 17 pani Kasia czekała na autobus. Wyjęła termoforek wypełniony żelem, złamała pływającą w żelu blaszkę i termoforek zaraz się rozgrzał. - Mam takie dwa. Kupiłam w Empiku i Rossmanie. Trzyma jakieś pół godziny - pokazywała.
Wieczorem Sebastian Jędryka zaparkował przed blokiem swoją taksówkę. Ma wypróbowany sposób, żeby silnik Diesla pod jej maską następnego dnia zaskoczył. Wyłączył całą zbędną elektronikę, żeby maksymalnie odciążyć akumulator, pozwolił silnikowi pracować przez kwadrans... - Rano wystarczy trzy razy podgrzać świece i potrzymać auto na wolnych obrotach jakieś 10 minut - zapewnia.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów




