Zaufany człowiek Millera wchodzi do miejskiej spółki

Dorota Steinhagen
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 11:38
A A A Drukuj
Po raz kolejny prezydent Krzysztof Matyjaszczyk kadr dla Częstochowy szuka wśród kolegów z SLD. I to aż w stolicy. - Jako działacz partyjny prezydent jest uzależniony od władz swojej partii - ocenia opozycja
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy
Paweł Kołodziejski od poniedziałku jest członkiem rady nadzorczej Częstochowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, które zarządza wysypiskiem odpadów w Sobuczynie. To 34-letni ekonomista po SGGW, a także absolwent studiów MBA (École Supérieure des Sciences Économiques et Commerciales - ESSEC w Paryżu). Nie jest pierwszym działaczem SLD zaangażowanym w Częstochowie. Powołał go prezydent Krzysztof Matyjaszczyk, bo to jego wyłączna kompetencja. Nikt mu się w to wtrącać nie miał prawa.

Kołodziejski na spotkania rady nadzorczej będzie przyjeżdżał z Warszawy. Całe szczęście dla niego, że takie spotkania odbywają się mniej więcej raz na miesiąc, bo musi dzielić swój czas między liczne obowiązki. W warszawskiej dzielnicy Śródmieście jest samorządowym urzędnikiem - jako wicedyrektor Zarządu Terenów Publicznych odpowiada w nim za mienie komunalne. Partyjnie został właśnie szefem warszawskiego śródmiejskiego SLD, kieruje tez największym w Polsce kołem Sojuszu "Rampa", do którego należą m.in. byli premierzy i inni lewicowi ważni politycy z czasów rządów lewicy. Ma ich zresztą w gronie bliskich znajomych. Jak pisała warszawska "Gazeta Wyborcza", jest np. częstym gościem w domu Leszka Millera. Gdy ten był premierem, pracował u niego jako wicedyrektor gabinetu.

Co na nominacje warszawskiego działacza SLD do częstochowskiej rady nadzorczej opozycja?

- Czy to jakaś chęć przypodobania się władzom Sojuszu? - zastanawia się Bartłomiej Sabat z PO. - Prezydent miał prawo go powołać i radni tu do powiedzenia wiele nie mają.

- Prezydent szuka kadr poza miastem, jakby specjalistów u nas nie było - dziwi się Artur Gawroński z PiS.

- To kolejny przykład, że Częstochowa staje się zapleczem dla działaczy SLD z całej Polski - komentuje Konrad Głębocki ze Wspólnoty Samorządowej. - Tak to jest, gdy prezydent jest przede wszystkim działaczem partyjnym. Uzależnia się od władz swojej partii i takie są tego efekty.

Prezydent Matyjaszczyk komentarz do sytuacji ma krótki: - Wszelkie zmiany kadrowe w spółkach miejskich mają na celu zwiększenie nadzoru nad mieniem komunalnym gminy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 92 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów