Szpital miejski prosi prezydenta Częstochowy o pieniądze

Joanna Skiba
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 11:42
A A A Drukuj
Miasto jeszcze nie odpowiedziało, ale wiadomo, że to dla niego problem: samo przecież boryka się z kłopotami finansowymi. Jeśli jednak "Zawodzie", "Mickiewicz" i szpital przy ul. Bony nie otrzymają wsparcia od swego organu założycielskiego, zabraknie im na pensje dla pracowników i na raty, które trzeba wpłacać do ZUS-u
Styczeń 2009. Remont oddziału chirurgii w szpitalu na Zawodziu
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Styczeń 2009. Remont oddziału chirurgii w szpitalu na Zawodziu
ZOBACZ TAKŻE
Plan finansowy szpitala miejskiego w Częstochowie jest jeszcze w trakcie przygotowywania, ale już teraz wiadomo, że z tymi pieniędzmi, które ma płacić NFZ w ramach kontraktu, nie da się dopiąć szpitalnego budżetu - to raz. Dwa - 2011 rok placówka zamknęła ze stratą. Trzy - kontrahenci chcą pieniędzy za to, co sprzedają, nie można się u nich zadłużać bez końca. W tej sytuacji szpital zdecydował się prosić miasto o pożyczkę.

- Tak robi dużo szpitali w Polsce. Chcemy poprawić naszą płynność finansową - wyjaśnia dyrektor Dariusz Kopczyński.

Czy dostanie pieniądze? Na razie nie wiadomo, dyrektor czeka na wieści z magistratu. - Nie mam pewności, czy podpowiedź będzie pozytywna, miasto też boryka się przecież z problemami finansowymi. Ale kiedy podglądamy ruchy innych szpitali, widzimy, że takie wsparcie otrzymują - dodaje.

Jego zdaniem niemożliwe jest, żeby szpital nie generował strat: jego oddziały są niedofinansowane, a kontrakty bardzo małe.

"Zawodzie", "Mickiewicz" i szpital przy ul. Bony, czyli Miejski Szpital Zespolony w Częstochowie, kontrakty mają mniej więcej na poziomie ubiegłorocznych, czyli niewystarczające. NFZ okroił przynajmniej o milion pieniądze na chirurgię ogólną, dał mniej na położnictwo... Co prawda na swój oddział ratunkowy "Zawodzie" dostało nieco więcej niż rok temu, ale co z tego: nawet powiększony kontrakt na SOR nie pokrywa wszystkich potrzeb tego oddziału.

Kwota, o którą szpital poprosił miasto, nie jest zdaniem dyrektora wygórowana (jej wysokości dyrektor Kopczyński nam nie zdradził). Co jednak będzie, gdy miasto jej nie wygospodaruje w swoim budżecie?

- Wtedy kontrahenci zaczną w sądzie dochodzić od nas zwrotu pieniędzy, a to może się skończyć tym, że komornik zacznie nam potrącać pieniądze z bieżących kontraktów. Wtedy zabraknie na pensje dla pracowników i na raty wpłacane do ZUS-u - przewiduje dyrektor. - A przecież nie tylko te dwa ostatnie wydatki pokrywamy z bieżących kontraktów. Płaci się z nich także długi z lat ubiegłych, np. kwoty zaległe ZUS-owi, wzięte kredyty...

Zdaniem dyrektora jest jedna metoda, by szpital funkcjonował bez strat finansowych. Musiałby utrzymywać tylko rentowne oddziały, czyli np. takie, w których NFZ nie wyznacza limitów przyjęć i usług. Takimi oddziałami są np. kardiologia inwazyjna - ta, do której trafiają pacjenci np. z zawałem - albo onkologia. Ale zwykła interna już jest deficytowa.

- Moment, w którym miejski szpital prosi miasto o pieniądze, to dobra okazja, by prezydent przedstawił radnym swoje plany co do przyszłości tej placówki - plany doraźne i te dalekosiężne - uważa radny Ryszard Majer (PiS) z komisji zdrowia rady miasta.

Przypomina, jak prezydent rok temu zapowiedział, że zanalizuje sytuację w podległych miastu jednostkach, także medycznych. Sporo ich zresztą ubyło, odkąd sprzedano prywatnym nabywcom wszystkie miejskie przychodnie; zostały tylko szpital i stacja pogotowia.

- W tej sytuacji rok to chyba dość, by takie plany przygotować - dodaje radny Majer. - Tym bardziej że prezydent ma narzędzia do ich opracowania - miejski wydział zdrowia, w którym - jak rozumiem - skupił specjalistów przygotowanych do takiej pracy. Wydział powinien mieć już gotowe analizy. Na ich podstawie prezydent może przedstawić radnym rozmaite propozycje przyszłości szpitala.

Radni z komisji zdrowia lustrowali placówki na Zawodziu, przy ul. Bony i "Mickiewicza", bardziej jednak bacząc na stan ich budynków. - Na pewno szpital miejski wymaga konkretnych rozwiązań, a także większej elastyczności w reakcjach (wspólnych: dyrekcji i władz Częstochowy) na zmieniające się wciąż warunki finansowe, w których musi działać - dodaje Majer.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos