W pracy stracił nogę. Teraz nie chcą mu podwyższyć renty
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 22:50
Jacek Bejm stracił nogę w wypadku przy pracy. Od czterech latach stara się o podwyżkę renty inwalidzkiej. Od początku nikt nie kwestionował, że inwalida ma rację. Co z tego, kiedy sprawa ślimaczy się w sądzie i końca nie widać
ZOBACZ TAKŻE
- Kalendarium, czyli Jacka Bejma droga przez mękę (08-02-12, 23:14)
- Inwalida przed sądem. Poszło o pieniądze (21-11-08, 21:51)
Jacek Bejm stracił nogę w 1993 roku w wypadku w ówczesnej Hucie Częstochowa. Pracował wówczas od niespełna dwóch lat jako formierz na odlewni. Biorąc całą winę za wypadek na siebie, Huta Częstochowa na piśmie zobowiązała się w czerwcu 1994 roku wypłacać rentę uzupełniającą do świadczeń ZUS-u (dziś to ok. 600 zł), który uznał, że Bejm jest trwale niezdolny do pracy.
Nie stać mnie na nową protezę
Renta miała stanowić wyrównanie różnicy między dochodami, jakie Bejm osiągałby, gdyby nie wypadek, i "częściowe pokrycie zwiększonych potrzeb życiowych". Świadczenie miało rosnąć proporcjonalnie do wzrostu wynagrodzeń w hucie. A potrzeby Bejma rosły, choćby ze względu na pogarszający się stan zdrowia inwalidy i dorastającą córkę. - Chciałbym mieć nową protezę, a córce [wówczas gimnazjalistce - przyp. red.] zapewnić środki na studia - mówił nam przed pięcioma laty Jacek Bejm.
Państwowy kombinat wywiązywał się z tego zapisu umowy do 1998 roku. Po zmianach własnościowych zobowiązania huty wobec Bejma przejęła państwowa spółka Regionalny Fundusz Gospodarczy. I ani myślał o rewaloryzowaniu świadczenia, które niezmiennie od 1998 roku wynosi nieco ponad 800 zł. Sprawa z powództwa Bejma trafiła do częstochowskiego sądu pracy. Od początku nie kwestionowano, że inwalida ma rację, problem był tylko z wyliczeniem należności.
W listopadzie ub.r. sąd wydał korzystny dla Bejma wyrok. Ekspertyza biegłego z zakresu księgowości kosztowała 13 tys. zł. Sąd uznał, że RFG powinien wypłacić inwalidzie w sumie (zobowiązania wsteczne i podwyższona do 1,6 tys. miesięcznie renta) blisko 65 tys. zł - tj. 48 proc. początkowo żądanej kwoty.
Regionalny Fundusz Gospodarczy, gdy otrzymał w grudniu wyrok na piśmie, przeliczył jeszcze raz to, co wyliczył sąd. I... się odwołał. Chce teraz, aby Sąd Apelacyjny w Katowicach przeliczył jeszcze raz to, co powinien dostać inwalida, albo zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. - Oceniając zebrany w sprawie materiał dowodowy, sąd I instancji uchybił bowiem regułom logicznego myślenia i zasadzie doświadczenia życiowego, zasądzając kwotę inną niż należność wynikająca z wydanej w tej sprawie opinii biegłego - napisał w apelacji pełnomocnik RFG.
Przecież ja tych pieniędzy nie chcę wyłudzić
- Ja już nie mam siły, by walczyć - mówi Jacek Bejm. - Każda wizyta w sądzie kosztowała mnie dużo zdrowia. Po sugestii sądu i licząc, że sprawa skończy się szybko, dobrowolnie zrezygnowałem z części roszczeń. Nie mam pojęcia, czy sąd się teraz pomylił, czy ktoś, robiąc wyliczenie, celowo "się pomylił". Przecież ja żadnych pieniędzy nie chciałem wyłudzić. Fundusz jest stać na wynajęcie prywatnej kancelarii prawnej, by wyszukiwała kruczki prawne. Mnie na adwokata nie stać [został mu przydzielony z urzędu - przyp. red.]. Do Katowic na pewno nie pojadę - nie kryje rozgoryczenia Jacek Bejm.
- Niestety, nawet gdy doszło do zwykłej pomyłki pisarskiej, to sąd, który wydał wyrok, nie może tego teraz sam zmienić. Może to zrobić sąd wyższej instancji. Takie są przepisy - tłumaczy rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Bogusław Zając.
Nie stać mnie na nową protezę
Renta miała stanowić wyrównanie różnicy między dochodami, jakie Bejm osiągałby, gdyby nie wypadek, i "częściowe pokrycie zwiększonych potrzeb życiowych". Świadczenie miało rosnąć proporcjonalnie do wzrostu wynagrodzeń w hucie. A potrzeby Bejma rosły, choćby ze względu na pogarszający się stan zdrowia inwalidy i dorastającą córkę. - Chciałbym mieć nową protezę, a córce [wówczas gimnazjalistce - przyp. red.] zapewnić środki na studia - mówił nam przed pięcioma laty Jacek Bejm.
Państwowy kombinat wywiązywał się z tego zapisu umowy do 1998 roku. Po zmianach własnościowych zobowiązania huty wobec Bejma przejęła państwowa spółka Regionalny Fundusz Gospodarczy. I ani myślał o rewaloryzowaniu świadczenia, które niezmiennie od 1998 roku wynosi nieco ponad 800 zł. Sprawa z powództwa Bejma trafiła do częstochowskiego sądu pracy. Od początku nie kwestionowano, że inwalida ma rację, problem był tylko z wyliczeniem należności.
W listopadzie ub.r. sąd wydał korzystny dla Bejma wyrok. Ekspertyza biegłego z zakresu księgowości kosztowała 13 tys. zł. Sąd uznał, że RFG powinien wypłacić inwalidzie w sumie (zobowiązania wsteczne i podwyższona do 1,6 tys. miesięcznie renta) blisko 65 tys. zł - tj. 48 proc. początkowo żądanej kwoty.
Regionalny Fundusz Gospodarczy, gdy otrzymał w grudniu wyrok na piśmie, przeliczył jeszcze raz to, co wyliczył sąd. I... się odwołał. Chce teraz, aby Sąd Apelacyjny w Katowicach przeliczył jeszcze raz to, co powinien dostać inwalida, albo zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. - Oceniając zebrany w sprawie materiał dowodowy, sąd I instancji uchybił bowiem regułom logicznego myślenia i zasadzie doświadczenia życiowego, zasądzając kwotę inną niż należność wynikająca z wydanej w tej sprawie opinii biegłego - napisał w apelacji pełnomocnik RFG.
Przecież ja tych pieniędzy nie chcę wyłudzić
- Ja już nie mam siły, by walczyć - mówi Jacek Bejm. - Każda wizyta w sądzie kosztowała mnie dużo zdrowia. Po sugestii sądu i licząc, że sprawa skończy się szybko, dobrowolnie zrezygnowałem z części roszczeń. Nie mam pojęcia, czy sąd się teraz pomylił, czy ktoś, robiąc wyliczenie, celowo "się pomylił". Przecież ja żadnych pieniędzy nie chciałem wyłudzić. Fundusz jest stać na wynajęcie prywatnej kancelarii prawnej, by wyszukiwała kruczki prawne. Mnie na adwokata nie stać [został mu przydzielony z urzędu - przyp. red.]. Do Katowic na pewno nie pojadę - nie kryje rozgoryczenia Jacek Bejm.
- Niestety, nawet gdy doszło do zwykłej pomyłki pisarskiej, to sąd, który wydał wyrok, nie może tego teraz sam zmienić. Może to zrobić sąd wyższej instancji. Takie są przepisy - tłumaczy rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Bogusław Zając.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
W pracy stracił nogę. Teraz nie chcą mu podwyżs...
sceptyk2009
09.02.12, 13:34
...a może czekają,że noga sama odrośnie?I sprawa sama się rozwiąże...»




