Był po służbie, a zareagował na krzyk i gonił złodziei

Marek Mamoń
09.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 13:41
A A A Drukuj
- To nieprawda, że policjanci to nieudacznicy. Ja poznałem takiego, który bez wahania rzucił się na pomoc mojej żonie - mówi częstochowianin Krzysztof Bonarski.
Policja
Fot. Jan Graczyński / Agencja Gazeta
Policja
We wtorek 31 stycznia 62-letnia Elżbieta Bonarska wracała wieczorem do swojego mieszkania w bloku przy ul. Starzyńskiego na Północy. W ręku miała siatkę z zakupami, torebkę przewiesiła przez ramię. Na wąskim chodniku między blokami nagle poczuła jak ktoś z tyłu wyszarpuje jej torebkę i wyrywa z ręki siatkę. Zobaczyła dwóch zakapturzonych młodych mężczyzn, którzy z łupem rzucają się do ucieczki. - Łapać złodzieja - krzyknęła przerażona pani Elżbieta. Roztrzęsiona dotarła do mieszkania. Po chwili zadzwoniła na numer alarmowy policji. - Niech się pani nie martwi, pani rzeczy są na komisariacie - usłyszała zdumiona.

Okazało się, że krzyk pani Elżbiety nie był daremny. Do domu wracał właśnie ze służby Marcin Szymoniak, funkcjonariusz III komisariatu przy ul. Kiedrzyńskiej. Natychmiast zareagował. Rzucił się w pogoń za uciekającymi mężczyznami, choć - jak potem przyznał - w pierwszej chwili pomyślał, że to dwóch nastolatków ot tak dla zabawy goni się po osiedlu. Napastnicy zaskoczeni, że w ogóle ktoś ich ściga, porzucili dopiero co zrabowane rzeczy.

Jednego z domniemanych napastników - 22-letniego mężczyznę zatrzymali zaalarmowani o napadzie policjanci z komisariatu przy ul. Czecha.

- Gdy dziękowaliśmy panu Marcinowi, powiedział tylko skromnie, że policjantem to się jest cały czas i nie było dla niego ważne, że jest po służbie - relacjonuje Krzysztof Bonarski, mąż pani Elżbiety. - I gdy słyszałem w telewizji tego detektywa Rutkowskiego, który opowiadał, jaka to beznadziejna jest nasza policja, to się we mnie zagotowało. Pamiętam co spotkało w Warszawie policjanta, który zareagował na chuliganów. Zabili go. Przecież i po napadzie na moją żonę pan Marcin nie mógł wiedzieć, czy ci bandyci jakiegoś noża nie mają.

Państwo Bonarscy chcą w piątek wybrać się do komendanta częstochowskiej policji. - Złożymy na jego ręce list z podziękowaniami. I mamy nadzieję, że komendant wynagrodzi tak dzielnego podwładnego - mówi pan Krzysztof.

Z dzielnym policjantem nie udało nam się w czwartek skontaktować.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy