Przychodnia zmienia adres. Trzy tygodnie bez borowania!
11.02.2012
, aktualizacja: 11.02.2012 13:49
26 tysięcy pacjentów przychodni stomatologicznej za szpitalem na Tysiącleciu będzie od marca jeździło na południe miasta. Ich lekarze przeprowadzają się z ul. Kilińskiego na Andersena, czyli na Raków.
ZOBACZ TAKŻE
- Poradnia z Kilińskiego pustoszeje, ale dentyści wrócą (23-02-12, 12:30)
Wszystko przez to, że marszałek sprzedał budynek. Kiedyś działała tam Wojewódzka Przychodnia Stomatologiczna wchodząca w skład Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Zlikwidowano ją, a na jej miejscu powstała w 2002 r. przychodnia prywatna, którą do dziś prowadzą lekarze: Lesław Rudziński, Urszula Kołodzińska i Andrzej Kazek. - To jedyna tak duża specjalistyczna przychodnia stomatologiczna, nie tylko w Częstochowie, ale też w całej północnej części województwa. To dlatego, że powstała na bazie dawnej przychodni wojewódzkiej i przejęła jej rozległe uprawnienia - tłumaczy dr Kołodzińska. - Rocznie mamy 24-26 tys. pacjentów. Tylu ich przynajmniej było w 2011 roku.
Spółka dzierżawiła szpitalny budynek przy ul. Kilińskiego 166. Ale w 2009 r. szpital uznał, że prawie 30-letni pawilon jest mu zbędny. Dlatego sejmik zgodził się na sprzedaż nieruchomości. Ogłoszono przetarg ograniczony do firm świadczących usługi stomatologiczne. Najwyższą cenę zaoferowała spółka właścicieli dwóch placówek stomatologicznych w Częstochowie. W grudniu 2010 r. kupili budynek za nieco ponad 2,8 mln zł.
Nowy właściciel nie wprowadził się do pomieszczeń przy ul. Kilińskiego. Teraz jemu przychodnia specjalistyczna płaciła czynsz - wyższy niż ten ustalony przez szpital. - Dlatego musimy się przenieść. To miejsce było lepsze, bo szpital na Tysiącleciu każdy znajdzie. Ale nie mamy wyjścia - mówi dr Rudziński.
Firma przeniesie się na Raków, do nowszego budynku (miała tam siedzibę TP S.A., która zresztą zostawi na miejscu swoje biuro). To też niedaleko linii tramwajowej, bo na ul. Andersena - równoległej do al. Wojska Polskiego, po przeciwnej niż Jagiellończycy stronie trasy. Tyle że wjazd jest od ul. Ossowskiego.
Przychodnia przenosi się ze wszystkimi swoimi gabinetami i pracownikami. A jest tego sporo. Placówka obejmuje przecież wszystkie działy stomatologii - od ogólnej, przez stomatologię wieku rozwojowego, choroby błon śluzowych i jamy ustnej, protetykę i ortodoncję, chirurgię stomatologiczną i szczękowo-twarzową (ambulatoryjną, jedyną w naszym subregionie), pełną diagnostykę, z rentgenem na czele. Świadczy też usługi nietypowe, nawet w skali kraju - np. leczenie w narkozie osób z upośledzeniem umysłowym. - I na to wszystko mamy kontrakt - podkreślają lekarze.
Na razie jednak nie do końca wiadomo, co będzie z laryngologiem, logopedą i psychologiem, bo na nich w tym roku NFZ kontraktu nie dał.
W nowym miejscu przychodnia podtrzyma też swoją działalność dydaktyczną, czyli - tak jak teraz - będzie miała rezydentów i przyjmowała na naukę lekarzy robiących specjalizację.
Kiedy przenosiny? 17 lutego już nie będzie przychodni w starym miejscu. - Uprzedzamy o tym pacjentów od dawna. Lekarze przygotowywali ich również w tym względzie, żeby nikt na czas przeprowadzki nie został z niedokończonym leczeniem - zapewniają szefowie placówki. Przyjęcia w nowym miejscu będzie można zacząć za mniej więcej trzy tygodnie, ale nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie. - To mnóstwo formalności. Nową przychodnię musi sprawdzić i zaakceptować sanepid, nadzór budowlany, straż pożarna. Będzie też oczywiście wizytacja z NFZ-etu - zapowiada dr Rudziński.
Niestety, terminy wizyt ustalone na ten czas przepadną. Pacjenci będą musieli umawiać się ponownie. - Ale to nie są długie kolejki, nikomu nie grożą dodatkowe miesiące czekania - obiecują szefowie placówki.
Spółka dzierżawiła szpitalny budynek przy ul. Kilińskiego 166. Ale w 2009 r. szpital uznał, że prawie 30-letni pawilon jest mu zbędny. Dlatego sejmik zgodził się na sprzedaż nieruchomości. Ogłoszono przetarg ograniczony do firm świadczących usługi stomatologiczne. Najwyższą cenę zaoferowała spółka właścicieli dwóch placówek stomatologicznych w Częstochowie. W grudniu 2010 r. kupili budynek za nieco ponad 2,8 mln zł.
Nowy właściciel nie wprowadził się do pomieszczeń przy ul. Kilińskiego. Teraz jemu przychodnia specjalistyczna płaciła czynsz - wyższy niż ten ustalony przez szpital. - Dlatego musimy się przenieść. To miejsce było lepsze, bo szpital na Tysiącleciu każdy znajdzie. Ale nie mamy wyjścia - mówi dr Rudziński.
Firma przeniesie się na Raków, do nowszego budynku (miała tam siedzibę TP S.A., która zresztą zostawi na miejscu swoje biuro). To też niedaleko linii tramwajowej, bo na ul. Andersena - równoległej do al. Wojska Polskiego, po przeciwnej niż Jagiellończycy stronie trasy. Tyle że wjazd jest od ul. Ossowskiego.
Przychodnia przenosi się ze wszystkimi swoimi gabinetami i pracownikami. A jest tego sporo. Placówka obejmuje przecież wszystkie działy stomatologii - od ogólnej, przez stomatologię wieku rozwojowego, choroby błon śluzowych i jamy ustnej, protetykę i ortodoncję, chirurgię stomatologiczną i szczękowo-twarzową (ambulatoryjną, jedyną w naszym subregionie), pełną diagnostykę, z rentgenem na czele. Świadczy też usługi nietypowe, nawet w skali kraju - np. leczenie w narkozie osób z upośledzeniem umysłowym. - I na to wszystko mamy kontrakt - podkreślają lekarze.
Na razie jednak nie do końca wiadomo, co będzie z laryngologiem, logopedą i psychologiem, bo na nich w tym roku NFZ kontraktu nie dał.
W nowym miejscu przychodnia podtrzyma też swoją działalność dydaktyczną, czyli - tak jak teraz - będzie miała rezydentów i przyjmowała na naukę lekarzy robiących specjalizację.
Kiedy przenosiny? 17 lutego już nie będzie przychodni w starym miejscu. - Uprzedzamy o tym pacjentów od dawna. Lekarze przygotowywali ich również w tym względzie, żeby nikt na czas przeprowadzki nie został z niedokończonym leczeniem - zapewniają szefowie placówki. Przyjęcia w nowym miejscu będzie można zacząć za mniej więcej trzy tygodnie, ale nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie. - To mnóstwo formalności. Nową przychodnię musi sprawdzić i zaakceptować sanepid, nadzór budowlany, straż pożarna. Będzie też oczywiście wizytacja z NFZ-etu - zapowiada dr Rudziński.
Niestety, terminy wizyt ustalone na ten czas przepadną. Pacjenci będą musieli umawiać się ponownie. - Ale to nie są długie kolejki, nikomu nie grożą dodatkowe miesiące czekania - obiecują szefowie placówki.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Przychodnia zmienia adres. Trzy tygodnie bez bo...
prawdziwykicha.1
12.02.12, 14:06
Mohery nie powinni leczyć żebów,gdyż moher z kłami jest niebezpieczny i może pokąsać.Moher też często jest nosicielem wścieklizny,przykładem tu może być Jarosław K i jego mentor Tadeusz R.»




