Wziąć rozwód ze spółdzielnią mieszkaniową. Megaproblem

Jarosław Sobkowski
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 18:04
A A A Drukuj
Przerażają cię rachunki za tysiące metrów sześciennych niezbilansowanej wody? Nie możesz się doczekać remontu klatki? Podejrzewasz, że spółdzielnia za głęboko sięga do twojego portfela? Masz wyjście. Możesz skrzyknąć sąsiadów i oderwać się od dotychczasowego administratora. Tyle że to trudna droga i wyboista - pisze Jarosław Sobkowski
Blok na Tysiącleciu w Częstochowie
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Blok na Tysiącleciu w Częstochowie
Problem rozliczeń za wodę wzbudza kontrowersje na początku każdego roku, czyli na końcu okresu rozliczeniowego. Spółdzielnie wykazują tysiące metrów sześciennych wody, której nie bilansują wskazania wodomierzy w mieszkaniach lokatorów. Wówczas decydują się na proporcjonalne podzielenie tej nadwyżki między wszystkich użytkowników. A takie rozwiązanie nie wszystkim się podoba. Ale lista naszych pretensji do zarządców spółdzielni jest dłuższa. Przez lata nie możemy doprosić się od administracji remontu klatki, chodnika czy zabawek podwórkowych dla dzieci. I jeszcze jakby tego było mało, wracając z pracy, mijamy pomalowane budynki otulone styropianową izolacją, a na naszym bloku straszy farba, która pamięta czasy Edwarda Gierka. Na domiar złego, jeśli spółdzielnia nas informuje pisemnie o zmianach w opłatach, to zawsze oznaczają one podwyżki i drenaż naszych portfeli.

- A ja w tym roku w co najmniej trzech budynkach wprowadzę obniżkę opłat za lokale - informuje doświadczony administrator, który zarządza domami w małych wspólnotach mieszkaniowych.

Wydaje się to niewiarygodne, ale prawdziwe. Okazuje się, że w ostatnich latach wykonano większość niezbędnych modernizacji i remontów, a na koncie wspólnoty zgromadzono wystarczającą ilość pieniędzy, która pozwala ze spokojem patrzeć w przyszłość.

Takiej sytuacji nie dopatrzymy się w żadnym administracyjnym molochu, który ma etatowych pracowników i rozbudowaną biurokrację.

Argumenty za małymi wspólnotami są oczywiste. Sami mieszkańcy konkretnego bloku decydują, na co przeznaczane są ich pieniądze. A jeśli zaciągają kredyt, to idzie on wyłącznie na potrzeby ich wspólnego domu. Nikt nie kredytuje ze swoich funduszy sąsiednich budynków.

Inaczej działa administracja w mieszkaniowym molochu. Tam regularnie wnosimy opłaty, ale nasze pieniądze trafiają do wielkiego wora i nie jesteśmy w stanie skutecznie kontrolować, jak są wydawane. Na remonty, często konieczne, czekamy latami, ale za to możemy się cieszyć średnio przydatnymi kafelkami w wejściu do klatki, które odpadają po roku, bo ktoś wybrał takiego wykonawcę.

Niestety, utworzenie wspólnoty mieszkaniowej i oderwanie się od administracyjnego molocha to nie jest droga łatwa i przyjemna. Na początek, np. w przypadku spółdzielni, wszyscy mieszkańcy bloku muszą mieć pełną własność lokali, czyli z przypisanym do mieszkania gruntem. A taka sytuacja jest dziś rzadkością. Jednak jeśli będziemy zdeterminowani i wszyscy zdecydujemy się na wykup mieszkań z pełnią praw właścicielskich, to wówczas dopniemy swego. Staniemy się wspólnotą jednego bloku, w którym mieszka np. kilkanaście rodzin. Dla porównania największe częstochowskie spółdzielnie mieszkaniowe, jak Hutnik czy Nasza Praca, skupiają po kilkanaście tysięcy mieszkań.

Mój znajomy jest członkiem wspólnoty składającej się z sześciu mieszkań, która niedawno oderwała się od wielkiej spółdzielni. Ale wspomina ten proces jako drogę przez mękę. Spółdzielnia na pewno im w tym nie pomagała.

Nieco łatwiej zmienić administratora w tzw. zasobach miejskich. W przypadku mieszkań lokatorskich większość muszą stanowić lokale własnościowe z pełnym prawem. Wówczas wspólnota odpowiednią liczbą głosów może zdecydować o zmianie administracji. I takich przykładów jest już sporo. - Osobiście jestem zadowolona ze zmiany administracji - przyznaje właścicielka jednego z bloków przy al. Niepodległości. - W ciągu kilku lat nasz budynek wypiękniał. Nawet graffiti są niemal natychmiast usuwane. No i najważniejsze - to administrator, dodam: prywatny, wysłuchuje naszych oczekiwań, a nie zachowuje się jak udzielny książę.

W czwartek w "Gazecie"

Informator o tym, jak wykupić mieszkanie spółdzielcze i zakładowe

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów