Promocja cmentarza: teraz plakaty, potem dzień otwarty
14.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 21:29
Ogłoszenie wygląda jak solidny nekrolog: rzetelnie żałobne, w czarnej ramce ze stylizowanym zniczem. W miejscu, gdzie zwykle umieszcza się nazwisko zmarłego, ciężką majuskułą wypisano: krematorium częstochowskie. Likwidują je, czy co?
ZOBACZ TAKŻE
- Przedsiębiorcy: w prawie jest coraz więcej absurdów (16-02-12, 14:41)
Nie likwidują. Reszta nekrologu to informacja, że krematorium jest czynne przez sześć dni w tygodniu, żadnych kolejek ani problemów z terminami spopieleń, a wszystko można sprawdzić pod numerem telefonu 19 588. Czytelników treść przekazu na ogół satysfakcjonuje. Forma już niekoniecznie. - Nie mieli na czym napisać tylko na klepsydrze? - komentują.
Okazuje się, że forma - własny pomysł pracowników miejskiego zakładu pogrzebowego - nie jest przypadkowa. Komunikatowi firmy specjalnie nadano taki wygląd, bo wiadomość jest rozwieszana na tablicach z nekrologami - przy cmentarnych bramach i w tych punktach Częstochowy, gdzie zwyczajowo wiesza się klepsydry.
- Sam pomysł może się wydawać kontrowersyjny, ale już po pierwszym tygodniu akcji było widać, że to działa - mówi Jarosław Wydmuch, dyrektor cmentarza komunalnego w Częstochowie. - Kończą się plotki na nasz temat. Jakie? Od początku roku rodziny zmarłych pytały, czy rzeczywiście są u nas kolejki do spopielenia zwłok, czy to prawda, że się długo czeka, bo mamy jakieś remonty. Twierdziły, że mówiono im to w różnych zakładach pogrzebowych - innych niż nasz.
Dyr. Wydmuch podejrzewa, że źródłem nieprawdziwych pogłosek jest konkurencja: zakłady opowiadając o kłopotach w krematorium namawiają klientów, by zlecali im kremacje na Śląsku. - Raz już tak było, w 2007 czy 2008 roku. Cóż, trzeba się z tym zmierzyć - dodaje dyrektor. - Prawda jest taka, że na kremację czeka się u nas tylko przepisową dobę (to wymóg prawny: między śmiercią a kremacją muszą upłynąć 24 godziny). Na razie trwa akcja plakatowa, a jak się zrobi ładniej, znów zorganizujemy dzień otwarty na cmentarzu.
O kolejkach nie ma mowy tym bardziej, że po październikowym liście episkopatu na temat pogrzebów z kremacją (Kościół chce, by kremacja odbywała się dopiero po mszy pogrzebowej), liczba spopieleń trochę się zmniejszyła.
Ogłoszenie w formie nekrologu nie jest jedyną kontrowersyjną akcją cmentarza komunalnego. Na początku tego roku wprowadził on także... kartę rabatową. Powód - klienci pytali, czy na trumnę albo urnę mogą dostać zniżkę. I cmentarz wyszedł im naprzeciw. Ci, co kupują sobie na nim miejsce albo zlecają miejskiemu zakładowi pogrzebowemu obsługę pogrzebu, dostają plastikową, pomarańczową plakietkę upoważniającą - przy następnej okazji - do 10-procentowego rabatu na zakup trumien lub urn. Na razie wydano 30 takich kart.
- Ceny usług w naszym zakładzie ustalane są przez miasto, sami nie możemy udzielać na nie zniżek - wyjaśnia dyrektor. - Ale na trumny i urny, które kupujemy u producentów - już tak.
Karta jest bezterminowa i na okaziciela. Może się z nią zjawić - po dowolnym czasie - klient, który ją dostał, albo ktoś z jego rodziny. Każda ma numer porządkowy, więc cmentarz może śledzić jej obieg. - Nasz cel to zbudowanie grupy lojalnościowej klientów - wyjaśnia dyr. Wydmuch. - Co prawda takie zjawisko wydaje się odległe od dziedziny usług pogrzebowych, ale tak naprawdę każdy przedsiębiorca wie, że najcenniejszy klient to taki, który wraca.
Okazuje się, że forma - własny pomysł pracowników miejskiego zakładu pogrzebowego - nie jest przypadkowa. Komunikatowi firmy specjalnie nadano taki wygląd, bo wiadomość jest rozwieszana na tablicach z nekrologami - przy cmentarnych bramach i w tych punktach Częstochowy, gdzie zwyczajowo wiesza się klepsydry.
- Sam pomysł może się wydawać kontrowersyjny, ale już po pierwszym tygodniu akcji było widać, że to działa - mówi Jarosław Wydmuch, dyrektor cmentarza komunalnego w Częstochowie. - Kończą się plotki na nasz temat. Jakie? Od początku roku rodziny zmarłych pytały, czy rzeczywiście są u nas kolejki do spopielenia zwłok, czy to prawda, że się długo czeka, bo mamy jakieś remonty. Twierdziły, że mówiono im to w różnych zakładach pogrzebowych - innych niż nasz.
Dyr. Wydmuch podejrzewa, że źródłem nieprawdziwych pogłosek jest konkurencja: zakłady opowiadając o kłopotach w krematorium namawiają klientów, by zlecali im kremacje na Śląsku. - Raz już tak było, w 2007 czy 2008 roku. Cóż, trzeba się z tym zmierzyć - dodaje dyrektor. - Prawda jest taka, że na kremację czeka się u nas tylko przepisową dobę (to wymóg prawny: między śmiercią a kremacją muszą upłynąć 24 godziny). Na razie trwa akcja plakatowa, a jak się zrobi ładniej, znów zorganizujemy dzień otwarty na cmentarzu.
O kolejkach nie ma mowy tym bardziej, że po październikowym liście episkopatu na temat pogrzebów z kremacją (Kościół chce, by kremacja odbywała się dopiero po mszy pogrzebowej), liczba spopieleń trochę się zmniejszyła.
Ogłoszenie w formie nekrologu nie jest jedyną kontrowersyjną akcją cmentarza komunalnego. Na początku tego roku wprowadził on także... kartę rabatową. Powód - klienci pytali, czy na trumnę albo urnę mogą dostać zniżkę. I cmentarz wyszedł im naprzeciw. Ci, co kupują sobie na nim miejsce albo zlecają miejskiemu zakładowi pogrzebowemu obsługę pogrzebu, dostają plastikową, pomarańczową plakietkę upoważniającą - przy następnej okazji - do 10-procentowego rabatu na zakup trumien lub urn. Na razie wydano 30 takich kart.
- Ceny usług w naszym zakładzie ustalane są przez miasto, sami nie możemy udzielać na nie zniżek - wyjaśnia dyrektor. - Ale na trumny i urny, które kupujemy u producentów - już tak.
Karta jest bezterminowa i na okaziciela. Może się z nią zjawić - po dowolnym czasie - klient, który ją dostał, albo ktoś z jego rodziny. Każda ma numer porządkowy, więc cmentarz może śledzić jej obieg. - Nasz cel to zbudowanie grupy lojalnościowej klientów - wyjaśnia dyr. Wydmuch. - Co prawda takie zjawisko wydaje się odległe od dziedziny usług pogrzebowych, ale tak naprawdę każdy przedsiębiorca wie, że najcenniejszy klient to taki, który wraca.
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Dwie msze po 700pln
prawdziwykicha.1
14.02.12, 16:36
jedna przed spaleniem ,druga na cmętarzy przy zakopywaniu urny.»
-
Promocja cmentarza: teraz plakaty, potem dzień ...
dodo20
15.02.12, 11:12
Kurczę sam chętnie bym poszedł, zwłaszcza to krematorium przypomina nam dawne czasy, z artykułu wynika że to nasza chluba narodowa i trzeba to odwiedzać jak sanktuarium Lenina. No kochani to»





