Wiadomość dla nerwowych: AJD dobierze się do mózgów
16.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 19:35
W laboratorium fotel ma być taki jak u dentysty, ale nie będzie bolało. Pacjent z ADHD zobaczy przed sobą ekran, a na nim np. rozpędzone auto. Musi się tak skupić, by je zatrzymać. Trochę podobnych ćwiczeń - i siłą woli będzie mógł kontrolować dwoje reakcje. Pierwsze treningi za rok, w Akademii Jana Długosza
Na razie w pomieszczeniach przyszłego laboratorium przy al. Armii Krajowej 13/15 pełno jest starego sprzętu elektronicznego, drucików, mierników i układów scalonych. Stół zajmuje robot w kształcie pająka. - Tu będzie ściana, o - dr Paweł Borkowski z Instytutu Matematyki Akademii Jana Długiosza wskazuje linię na jednej trzeciej szerokości sali. - Z jednej strony pracownia do terapii grupowej, w niej 12 foteli z komputerami, elektroencefalograf do badania bioelektrycznej czynności mózgu, plus inne urządzenia badawcze, m.in. symulator jazdy samochodem. Z drugiej strony pracownia robotów, bo spróbujemy badania poprowadzić także ku sterowaniu maszyn myślą. Z tego samego powodu kupimy nowoczesną, naszpikowaną elektronika protezę nogi - żeby sprawdzić, na ile da się nią sterować impulsami elektrycznymi z mózgu.
Laboratorium badań eksperymentalnych biofeedback uruchomione zostanie kosztem 770 tys. zł, w tym 655 tys. to fundusze unijne. Lada dzień AJD rozpisze pierwsze przetargi na zakup sprzętu. Całość ma być gotowa za rok, projekt będzie realizowany przez dwa lata.
Dr Borkowski jest jego pomysłodawcą i autorem. Ale nie tylko on będzie się zajmował laboratorium: pozwoli ono na realizację aż dziesięciu projektów badawczych. Dziewięć osób: informatycy, psychologowie, fizyk, psychiatra i neurolog - mają tu badać wpływ koncentracji - bądź jej braku - na ludzi nieradzących sobie ze stresem, miewających stany lękowe, na dzieci z ADHD, na nerwowych kierowców, na wyniki sportowe (Adam Małysz korzystał z techniki neurofeedback). Studenci będą pisać kolejne programy komputerowe, przydatne do badań, i budować roboty. Wszystkie zajęcia będą bezpłatne.
A jak mają wyglądać? Badany siada na fotelu-leżance, świeżo po konsultacji u neurologa, jedną elektrodę mocuje mu się do głowy, drugą do ucha. Prąd jednak ma płynąć nie do mózgu, ale z niego - do urządzeń, które aktywność fal mózgowych przełożą na obrazek autka czy kolorowej kulki pośrodku ekranu. Pacjent wie: jeśli nie skupi się dostatecznie, samochodzik nie stanie, a kulka nie trafi do dołka. Zadanie jest trudne i męczące. Po jednej sesji człowiek czuje się jak wymaglowany przez dociekliwego egzaminatora.
- To tak jak z dzieckiem uczącym się jeździć na rowerze. Ruszy pierwszy raz i się przewraca. Za drugim i trzecim razem podobnie. Ale w końcu opanuje ruchy, "zachowanie" roweru podpowiada mu, jak to zrobić. I to jest właśnie feedback - sprzężenie zwrotne. Tak samo jest z aktywnością mózgu. Można nią sterować, wystarczy się tego nauczyć. Kilka ćwiczeń (no, u niektórych osób kilkanaście a nawet kilkadziesiąt), a wpatrzony w autko człowiek będzie się umiał skoncentrować na tyle, by je zatrzymać - tłumaczy dr Paweł Borkowski. - Dzięki temu zapanuje później nad nerwami, poprawi wyniki w nauce, na starcie będzie szybszy od innych biegaczy...
Badani to ochotnicy. Już teraz się ich szuka, uczelnia nawiązuje np. kontakty z przedszkolem integracyjnym. A nawet pani z instytutowej portierni, narzekająca na stresy, podpytywała szefa projektu o zajęcia.
Postępy w tworzeniu i pracy laboratorum można śledzić na stronie biofeedback.ajd.czest.pl
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Wiadomość dla nerwowych: AJD dobierze się do mó...
prawdziwykicha.1
16.02.12, 20:37
Umiłowani w ojcu świętym Tadeuszu ,to coś dla Was.»




więcej zdjęć