Siatkówka. Francuzi pokonani, półfinał dla Tytana?
22.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 10:25
Częstochowski Tytan przegrał w środowy wieczór pierwszego seta Rennes Volley, ale wygrał trzy kolejne i jest bliski awansu do półfinału Challenge Cup. Czy znajdzie się wśród najlepszych drużyn rozgrywek, to rozstrzygnie się za tydzień we Francji.
Początek środowego meczu z czwartym zespołem Ligue 1 pokazał, że pokonać Francuzów łatwo nie będzie. Rywale zaczęli ostrożnie, ale im dłużej grali, tym lepiej. Agresywnie zagrywając, zmuszali akademików do pojedynczych błędów i systematycznie budowali przewagę. W szeregach Rennes podobał się nominalny atakujący, ale z konieczności grający na pozycji przyjmującego Thomas Lamoise. Francuz pokazał kilka niezłych zagrywek i spore możliwości w ataku. Grał odważnie, często wybijał piłki po bloku, ale potrafił też huknąć nie do obrony. Przewaga rywali w pewnym momencie urosła do czterech punktów (było 14:17 po asie słowackiego rozgrywającego Martina Repaka i 14:18 po sprytnym zbiciu Lamoise) i wydawało się, że w pierwszym secie wielkich emocji już nie będzie. Ale częstochowianie potrafili się pozbierać. Od początku nie prezentowali się źle (niektórzy jak Bartosz Janeczek czy Krzysztof Gierczyński nawet bardzo dobrze), a gdy poprawili zagrywkę i zdobyli ważny punkt blokiem, doprowadzili do remisu 23:23. Na więcej stać ich jednak nie było i rywale objęli prowadzenie w meczu.
- Późno weszliśmy w naszą grę i Francuzi to wykorzystali - tłumaczył porażkę kapitan Tytana Dawid Murek. - Dobrze grali w obronie, sprytnie obijali nasz blok i wygrali pierwszego seta. Ale na szczęście szybko się z tego otrząsnęliśmy. A powiem, że generalnie nie jest łatwo bo czujemy już w kościach to granie co trzy dni.
Okazało się, że pierwszy set był najciekawszym i najbardziej zaciętym w całym spotkaniu. AZS szybko pokazał Francuzom, że również ma swoje atuty. Blok, skuteczne ataki ze środka i szybka i skuteczna gra skrzydłami pozwoliły tytanowcom przejąć inicjatywę, a potem kontrolować przebieg gry. Goście próbowali walczyć, ale znacznie gorzej zagrywając, nie byli w stanie wiele zwojować. Tytan wygrał więc do 21, odrobił straty w meczu, a potem już konsekwentnie dążył od celu - czyli zwycięstwa otwierającego drogę do półfinału. Trzeciego seta rozpoczął od prowadzenia 7:0 (sześć zagrywek Wiśniewskiego, atomowe zbicia Janeczka i Murka) i choć potem tak łatwo już nie było, przewaga drużyny Marka Kardosa nie podlegała dyskusji. Trochę nerwów i niepewności było natomiast w czwartej partii. Tylko jednak do czasu. W końcówce AZS przycisnął zagrywką (znowu brawa dla Wiśniewskiego) i częstochowscy kibice mogli się cieszyć z kolejnego pucharowego sukcesu.
- Wygrać z Rennes dzisiaj to duża satysfakcja, ale prawdziwa będzie wtedy gdy wygramy dwumecz - komentował trener Tytana Marek Kardos , który w klubie z największego miasta Bretanii spędził cztery lata swojej kariery. - Do tego jednak jeszcze daleka droga. Oni w rewanżu zagrają zupełnie inaczej, z pewnością dużo lepiej. To poukładany zespół, ale my mając dużą wiedzę o tym jak grają, taktycznie daliśmy sobie radę.
Tytan AZS Częstochowa 3 (23, 25, 25, 25)
Rennes Volley 1 (25, 21, 11, 20)
Tytan AZS: Drzyzga, Gierczyński, Wiśniewski, Janeczek, Murek, Sobala, Stańczak (libero) - Kamiński, Oczko, Hebda.
Rennes Volley: Repak, Lamoise, Pajusalu, Kolacny, Pupart, Weyl, Grebennikov (libero) - Corre, Frangolacci.
- Późno weszliśmy w naszą grę i Francuzi to wykorzystali - tłumaczył porażkę kapitan Tytana Dawid Murek. - Dobrze grali w obronie, sprytnie obijali nasz blok i wygrali pierwszego seta. Ale na szczęście szybko się z tego otrząsnęliśmy. A powiem, że generalnie nie jest łatwo bo czujemy już w kościach to granie co trzy dni.
Okazało się, że pierwszy set był najciekawszym i najbardziej zaciętym w całym spotkaniu. AZS szybko pokazał Francuzom, że również ma swoje atuty. Blok, skuteczne ataki ze środka i szybka i skuteczna gra skrzydłami pozwoliły tytanowcom przejąć inicjatywę, a potem kontrolować przebieg gry. Goście próbowali walczyć, ale znacznie gorzej zagrywając, nie byli w stanie wiele zwojować. Tytan wygrał więc do 21, odrobił straty w meczu, a potem już konsekwentnie dążył od celu - czyli zwycięstwa otwierającego drogę do półfinału. Trzeciego seta rozpoczął od prowadzenia 7:0 (sześć zagrywek Wiśniewskiego, atomowe zbicia Janeczka i Murka) i choć potem tak łatwo już nie było, przewaga drużyny Marka Kardosa nie podlegała dyskusji. Trochę nerwów i niepewności było natomiast w czwartej partii. Tylko jednak do czasu. W końcówce AZS przycisnął zagrywką (znowu brawa dla Wiśniewskiego) i częstochowscy kibice mogli się cieszyć z kolejnego pucharowego sukcesu.
- Wygrać z Rennes dzisiaj to duża satysfakcja, ale prawdziwa będzie wtedy gdy wygramy dwumecz - komentował trener Tytana Marek Kardos , który w klubie z największego miasta Bretanii spędził cztery lata swojej kariery. - Do tego jednak jeszcze daleka droga. Oni w rewanżu zagrają zupełnie inaczej, z pewnością dużo lepiej. To poukładany zespół, ale my mając dużą wiedzę o tym jak grają, taktycznie daliśmy sobie radę.
Tytan AZS Częstochowa 3 (23, 25, 25, 25)
Rennes Volley 1 (25, 21, 11, 20)
Tytan AZS: Drzyzga, Gierczyński, Wiśniewski, Janeczek, Murek, Sobala, Stańczak (libero) - Kamiński, Oczko, Hebda.
Rennes Volley: Repak, Lamoise, Pajusalu, Kolacny, Pupart, Weyl, Grebennikov (libero) - Corre, Frangolacci.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów




więcej zdjęć