Fuzja Parkitki i Tysiąclecia nie wypaliła
2009-08-27
, aktualizacja: 27.08.2009 22:28
Nie będzie połączenia częstochowskich szpitali na Parkitce i Tysiącleciu. Nie zgodził się na to sejmik województwa. Uchwałę zablokowali radni PiS-u i SLD.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak szpitale łączą się od kuchni (25-10-09, 20:58)
- Szpitale na Tysiącleciu i Parkitce połączą się (21-10-09, 15:30)
- Połączenie Tysiąclecia i Parkitki ma sens (02-09-09, 21:29)
Oba szpitale są wojewódzkie: Parkitka - specjalistyczny, Tysiąclecie - zespolony. Dlatego o ich losie decyduje właśnie sejmik. Do fuzji obu placówek ich organ założycielski, którym jest urząd marszałkowski, przymierzał się od dawna. Przewidywał, że samo połączenie administracji i usprawnienie w ten sposób zarządzania da ok. 10 proc. oszczędności w kosztach funkcjonowania szpitali. Te koszty rocznie to 185 mln zł. Zaoszczędzone środki pozwoliłyby odzyskać połączonej placówce płynność finansową.
W środę wieczorem sejmik nie dał zgody na połączenie. Głosów za było 20, przeciw 23 (radni PiS-u i SLD).
- Te dwa szpitale przynoszą bardzo duże straty. Połączenie ich, czyli wspólna administracja, a tym samym tańsze i lepsze zarządzanie ograniczone do jednej dyrekcji, to jedyna szansa wyprowadzenia ich z długów - przekonuje marszałek województwa Bogusław Śmigielski (PO). - Zaowocowałoby to także podwyższeniem jakości usług, zwiększeniem dostępności do specjalistów i efektywniejszym wykorzystaniem łóżek. Dlatego nie potrafię zrozumieć, dlaczego radni byli temu przeciwni - komentuje.
- Dlaczego? Bo urząd marszałkowski nie zdradził nam, do czego może doprowadzić takie połączenie. Nie sprecyzował np., które oddziały zostaną scalone, które zlikwidowane, jaka będzie redukcja zatrudnienia... Chce, żebyśmy swoimi głosami doprowadzili pacjentów do drzwi takiego połączonego szpitala, otworzyli im te drzwi, ale nie zamierza powiedzieć, co za tymi drzwiami pacjent znajdzie - mówi wiceprzewodniczący sejmiku Ryszard Majer (PiS). Jest radnym wojewódzkim wybranym z Częstochowy, należy do sejmikowej komisji zdrowia, a ponadto jest członkiem rady społecznej szpitala na Tysiącleciu. W środę też głosował przeciw. - Wynik tego głosowania był konsekwencją głosowań wcześniejszych, gdzie projekty podobnych uchwał też były odrzucane. Jak mogły nie być, skoro do tej pory zarząd województwa nie przedstawił nam swojej koncepcji ochrony zdrowia w województwie? Mamy w nim 60 jednostek ochrony zdrowia, od roku prosimy o taką koncepcję dotyczącą ich wszystkich.
Majer twierdzi, że opozycyjni radni nie negują pomysłu połączenia. Nie zgłoszą sprzeciwu, jeśli tylko koncepcja będzie przekonująca.
Zażarta dyskusja nad częstochowską fuzją toczyła się przez trzy godziny. Póki z poziomu merytorycznego nie zeszła na polityczny (co zresztą stało się bardzo szybko), padały takie argumenty: po połączeniu Parkitki i Tysiąclecia powstanie największy szpital w województwie, zatrudniający ok. 2 tys. ludzi, z gigantyczną liczbą ponad 1100 łóżek, dla prawie 700-tysięcznego regionu - ale też ze skumulowanym długiem. Ten zaś i bez połączenia jest imponujący. Szpital specjalistyczny tylko przez pierwsze sześć miesięcy 2009 roku dorobił się ponad 13 mln zł długów (w sumie ma ich ponad 28,5 mln), zespolony - ponad 2 mln zł (w sumie 4,5 mln). W przypadku takiego molocha nie można działać na zasadzie: stwórzmy go, a potem się zobaczy.
Co na decyzję sejmiku ludzie z pierwszej linii frontu, czyli szefowie obu szpitali? Dyrektor Tysiąclecia Janusz Adamkiewicz nie komentuje, bo jest na urlopie. Dyrektor Parkitki Kazimierz Pankiewicz z "Gazetą" nie chciał rozmawiać.
Łączenie Parkitki z Tysiącleciem
To pomysł nienowy, narodził się osiem lat temu. I zawsze fuzja miała na celu likwidację Tysiąclecia po wchłonięciu go przez Parkitkę.
A jeszcze w sierpniu 2000 roku mowy o tym nie było: Regionalny Program Restrukturyzacji Służby Zdrowia opracowany na zlecenie Ministerstwa Zdrowia podkreślał, że Tysiąclecie to silny szpital, nie do ruszenia, tak jak Parkitka. Ale już w lutym 2001 roku zarząd województwa pierwszy raz postanowił połączyć obie placówki. I pierwszy raz nie dostał zgody sejmiku. Ten scenariusz powtórzył się bez większych zmian w roku 2007 i teraz.
Były też dwie próby kooperacji z miastem: w 2005 - Tysiąclecie zostanie wraz ze swym długiem przejęte przez Częstochowę (propozycja wyszła od miasta) - i w 2008 - oba szpitale wojewódzkie w Częstochowie stworzą spółkę ze szpitalem miejskim (projekt marszałka).
W środę wieczorem sejmik nie dał zgody na połączenie. Głosów za było 20, przeciw 23 (radni PiS-u i SLD).
- Te dwa szpitale przynoszą bardzo duże straty. Połączenie ich, czyli wspólna administracja, a tym samym tańsze i lepsze zarządzanie ograniczone do jednej dyrekcji, to jedyna szansa wyprowadzenia ich z długów - przekonuje marszałek województwa Bogusław Śmigielski (PO). - Zaowocowałoby to także podwyższeniem jakości usług, zwiększeniem dostępności do specjalistów i efektywniejszym wykorzystaniem łóżek. Dlatego nie potrafię zrozumieć, dlaczego radni byli temu przeciwni - komentuje.
- Dlaczego? Bo urząd marszałkowski nie zdradził nam, do czego może doprowadzić takie połączenie. Nie sprecyzował np., które oddziały zostaną scalone, które zlikwidowane, jaka będzie redukcja zatrudnienia... Chce, żebyśmy swoimi głosami doprowadzili pacjentów do drzwi takiego połączonego szpitala, otworzyli im te drzwi, ale nie zamierza powiedzieć, co za tymi drzwiami pacjent znajdzie - mówi wiceprzewodniczący sejmiku Ryszard Majer (PiS). Jest radnym wojewódzkim wybranym z Częstochowy, należy do sejmikowej komisji zdrowia, a ponadto jest członkiem rady społecznej szpitala na Tysiącleciu. W środę też głosował przeciw. - Wynik tego głosowania był konsekwencją głosowań wcześniejszych, gdzie projekty podobnych uchwał też były odrzucane. Jak mogły nie być, skoro do tej pory zarząd województwa nie przedstawił nam swojej koncepcji ochrony zdrowia w województwie? Mamy w nim 60 jednostek ochrony zdrowia, od roku prosimy o taką koncepcję dotyczącą ich wszystkich.
Majer twierdzi, że opozycyjni radni nie negują pomysłu połączenia. Nie zgłoszą sprzeciwu, jeśli tylko koncepcja będzie przekonująca.
Zażarta dyskusja nad częstochowską fuzją toczyła się przez trzy godziny. Póki z poziomu merytorycznego nie zeszła na polityczny (co zresztą stało się bardzo szybko), padały takie argumenty: po połączeniu Parkitki i Tysiąclecia powstanie największy szpital w województwie, zatrudniający ok. 2 tys. ludzi, z gigantyczną liczbą ponad 1100 łóżek, dla prawie 700-tysięcznego regionu - ale też ze skumulowanym długiem. Ten zaś i bez połączenia jest imponujący. Szpital specjalistyczny tylko przez pierwsze sześć miesięcy 2009 roku dorobił się ponad 13 mln zł długów (w sumie ma ich ponad 28,5 mln), zespolony - ponad 2 mln zł (w sumie 4,5 mln). W przypadku takiego molocha nie można działać na zasadzie: stwórzmy go, a potem się zobaczy.
Co na decyzję sejmiku ludzie z pierwszej linii frontu, czyli szefowie obu szpitali? Dyrektor Tysiąclecia Janusz Adamkiewicz nie komentuje, bo jest na urlopie. Dyrektor Parkitki Kazimierz Pankiewicz z "Gazetą" nie chciał rozmawiać.
Łączenie Parkitki z Tysiącleciem
To pomysł nienowy, narodził się osiem lat temu. I zawsze fuzja miała na celu likwidację Tysiąclecia po wchłonięciu go przez Parkitkę.
A jeszcze w sierpniu 2000 roku mowy o tym nie było: Regionalny Program Restrukturyzacji Służby Zdrowia opracowany na zlecenie Ministerstwa Zdrowia podkreślał, że Tysiąclecie to silny szpital, nie do ruszenia, tak jak Parkitka. Ale już w lutym 2001 roku zarząd województwa pierwszy raz postanowił połączyć obie placówki. I pierwszy raz nie dostał zgody sejmiku. Ten scenariusz powtórzył się bez większych zmian w roku 2007 i teraz.
Były też dwie próby kooperacji z miastem: w 2005 - Tysiąclecie zostanie wraz ze swym długiem przejęte przez Częstochowę (propozycja wyszła od miasta) - i w 2008 - oba szpitale wojewódzkie w Częstochowie stworzą spółkę ze szpitalem miejskim (projekt marszałka).
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Fuzja Parkitki i Tysiąclecia nie wypaliła
lan-cet
28.08.09, 01:14
"Szpital specjalistyczny tylko przez pierwsze sześć miesięcy 2009 roku dorobił się ponad 13 mln zł długów "tyle tylko że za to samo półrocze NFZ zalega przeszło 15 milionów za »


