Kłobuck: prześwietlanie pogotowia
2010-01-18
, aktualizacja: 18.01.2010 17:51
Pogotowie w Kłobucku wyłudza od Was pieniądze - naskarżyli NFZ-towi związkowcy. - I ryzykuje zdrowiem pacjentów - powiedzieli "Gazecie". A prokuraturze donieśli na kierowniczkę
Zarzut wyłudzenia dotyczy tzw. karetek systemu - tych, za które płaci NFZ, by cały czas czuwały, gotowe do wyjazdu, gdy trzeba ratować życie. - Tymczasem używano ich do przewożenia "zwykłych" chorych (za co powinien płacić szpital zlecający transport), a nawet do tzw. zabezpieczenia medycznego imprez masowych - twierdzi Robert Szulc, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Inny zarzut: za mała obsada karetek. - Składa się np. z kierowcy i ratownika. Gdy się okazuje, że chorego trzeba brać na nosze, dwie osoby nie dają rady. Wzywają więc drugą karetkę, a na nią trzeba czekać. To ryzyko dla pacjenta - opowiadają związkowcy.
- Zarzuty uważam za bezzasadne - odpowiada Marian Nowak, dyrektor ZOZ-u w Kłobucku. - Co do obsady karetek, to już mogę powiedzieć, że nie uznano jej u nas za niedostateczną. Natomiast wykorzystanie karetek od dawna jest w całym kraju przedmiotem sporów i dyskusji z NFZ-etem. Dlaczego? Podam przykład z naszego szpitala: karetka systemu przywozi na izbę pacjenta, stwierdzamy u niego zawał, wiadomo więc, że trzeba go odstawić do specjalisty w Częstochowie. NFZ zakłada, że to już przewóz chorego między szpitalami, czyli powinna zostać użyta karetka transportowa. Dla nas to ratowanie życia, dlatego bez wahania wysyłamy karetkę systemu. Wolę się tłumaczyć NFZ-etowi (i nawet płacić karę), niż prokuratorowi - bo pewnie by się mną zajął, gdybym naraził pacjenta.
Związek pracowników ratownictwa medycznego nie ma swoich ludzi w kłobuckim pogotowiu. Ale zwrócili się doń o pomoc ratownicy, którzy stracili tam pracę. Jest ich pięciu, wszyscy z dyplomem i w trakcie robienia licencjatu z ratownictwa medycznego. Od trzech lat byli tu zatrudnieni na czas określony. - Nigdy nie było na nas skarg, nie dostaliśmy nagany. Wykształceni jesteśmy najlepiej (bez nas pogotowie ma pięciu ratowników etatowych tylko po dwuletniej szkole ratownictwa i 22 na zlecenie) i doskonale znamy teren, czego o "zleceniowcach" nie można powiedzieć, bo jak ma znać powiat kłobucki kierowca-ratownik, który dorywczo przyjeżdża tu do pracy np. z Myszkowa. W grudniu po prostu wręczono nam kartki z informacją, że kończymy pracę. Nikt z kierownictwa nie chciał z nami nawet rozmawiać - opowiadają.
Należeli do związku zawodowego pracowników ochrony zdrowia. - Jego szefową u nas jest kierowniczka pogotowia. Prosiliśmy ją więc, żeby wzięła nas w obronę. Ale szefowa związku widać przegrała z kierowniczką... - dodają ratownicy.
Związek pracowników ratownictwa medycznego skierował przeciw kierowniczce-działaczce związkowej (jest też radną w Kłobucku) doniesienie do prokuratury.
Kierowniczka tłumaczy, że nie jest upoważniona do rozmów z "Gazetą". Odsyła do dyrektora ZOZ-u, bo to jemu podlega pogotowie. - Ratownicy ci mieli umowy o pracę na czas określony i tych po prostu nie przedłużyliśmy. U każdego z nich to była już trzecia taka umowa, więc teraz musiałbym ich zatrudnić na czas określony. A nie potrzebujemy w tej chwili kolejnych etatowych ratowników. Wystarcza nam tych na zlecenie, zwłaszcza że są tańsi (względy ekonomiczne też są ważne) - wyjaśnia dyr. Nowak. - Zaproponowałem tym panom przejście na zlecenia, ale odmówili.
Inny zarzut: za mała obsada karetek. - Składa się np. z kierowcy i ratownika. Gdy się okazuje, że chorego trzeba brać na nosze, dwie osoby nie dają rady. Wzywają więc drugą karetkę, a na nią trzeba czekać. To ryzyko dla pacjenta - opowiadają związkowcy.
- Zarzuty uważam za bezzasadne - odpowiada Marian Nowak, dyrektor ZOZ-u w Kłobucku. - Co do obsady karetek, to już mogę powiedzieć, że nie uznano jej u nas za niedostateczną. Natomiast wykorzystanie karetek od dawna jest w całym kraju przedmiotem sporów i dyskusji z NFZ-etem. Dlaczego? Podam przykład z naszego szpitala: karetka systemu przywozi na izbę pacjenta, stwierdzamy u niego zawał, wiadomo więc, że trzeba go odstawić do specjalisty w Częstochowie. NFZ zakłada, że to już przewóz chorego między szpitalami, czyli powinna zostać użyta karetka transportowa. Dla nas to ratowanie życia, dlatego bez wahania wysyłamy karetkę systemu. Wolę się tłumaczyć NFZ-etowi (i nawet płacić karę), niż prokuratorowi - bo pewnie by się mną zajął, gdybym naraził pacjenta.
Związek pracowników ratownictwa medycznego nie ma swoich ludzi w kłobuckim pogotowiu. Ale zwrócili się doń o pomoc ratownicy, którzy stracili tam pracę. Jest ich pięciu, wszyscy z dyplomem i w trakcie robienia licencjatu z ratownictwa medycznego. Od trzech lat byli tu zatrudnieni na czas określony. - Nigdy nie było na nas skarg, nie dostaliśmy nagany. Wykształceni jesteśmy najlepiej (bez nas pogotowie ma pięciu ratowników etatowych tylko po dwuletniej szkole ratownictwa i 22 na zlecenie) i doskonale znamy teren, czego o "zleceniowcach" nie można powiedzieć, bo jak ma znać powiat kłobucki kierowca-ratownik, który dorywczo przyjeżdża tu do pracy np. z Myszkowa. W grudniu po prostu wręczono nam kartki z informacją, że kończymy pracę. Nikt z kierownictwa nie chciał z nami nawet rozmawiać - opowiadają.
Należeli do związku zawodowego pracowników ochrony zdrowia. - Jego szefową u nas jest kierowniczka pogotowia. Prosiliśmy ją więc, żeby wzięła nas w obronę. Ale szefowa związku widać przegrała z kierowniczką... - dodają ratownicy.
Związek pracowników ratownictwa medycznego skierował przeciw kierowniczce-działaczce związkowej (jest też radną w Kłobucku) doniesienie do prokuratury.
Kierowniczka tłumaczy, że nie jest upoważniona do rozmów z "Gazetą". Odsyła do dyrektora ZOZ-u, bo to jemu podlega pogotowie. - Ratownicy ci mieli umowy o pracę na czas określony i tych po prostu nie przedłużyliśmy. U każdego z nich to była już trzecia taka umowa, więc teraz musiałbym ich zatrudnić na czas określony. A nie potrzebujemy w tej chwili kolejnych etatowych ratowników. Wystarcza nam tych na zlecenie, zwłaszcza że są tańsi (względy ekonomiczne też są ważne) - wyjaśnia dyr. Nowak. - Zaproponowałem tym panom przejście na zlecenia, ale odmówili.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Kłobuck: prześwietlanie pogotowia
medina1000
18.01.10, 23:16
Pełniąca funkcje kierowniczą w pogotowiu ratunkowym...radna...pełniąca funkcjękierowniczą w związku...mam rozumieć że pani Gosławska?? spełnia warunkiustawy o związkach zawodowych??? »
-
Kłobuck: prześwietlanie pogotowia - cd 2
shire112
24.01.10, 01:20
Dodatkowo przedstawię odpowiedź z dnia 3 kwietnia 2008 r. podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia Pana Marka Twardowskiego na interpelację nr 1951 w sprawie korzystania przez szpitale »




