Nie usuną śniegu z miasta, bo nie mają za co
2010-01-22
, aktualizacja: 22.01.2010 22:50
Miejskie służby wydały już wszystkie pieniądze na usuwanie skutków zimy. Jeśli taka aura utrzyma się do końca marca, drogowcy będą musieli znaleźć kilka dodatkowych milionów. Na usunięcie zwałów śniegu z centrum Częstochowy raczej nie ma co liczyć.
ZOBACZ TAKŻE
- Problem odśnieżania wciąż aktualny (07-02-10, 21:55)
- Pomóż bezdomnym. Mróz trzyma i trzymać będzie (24-01-10, 18:16)
Aby opłacić wszystkie wydatki związane z zimą w pierwszych i ostatnich miesiącach tego roku w miejskim budżecie zapisano 3 mln zł. - I te pieniądze już się skończyły - przyznaje Marta Górska, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg. - Wydaliśmy je w ciągu trzech pierwszych tygodni stycznia.
To oznacza, że jeśli obecna aura utrzyma się do końca marca - a tak zapowiadają meteorolodzy - MZD będzie musiał poszukać około 10 mln zł, co stanowi ponad 1 proc. miejskiego budżetu.
- Będziemy wnioskować do radnych o dodatkowe środki - zapowiada rzeczniczka. - Jeśli się nie uda, choć zwykle nasze potrzeby są uwzględniane, pozostanie nam przesunąć pieniądze z innych zadań.
Czyli przykładowo z remontów i utrzymania dróg latem.
To dlatego nikt nie wywozi śniegu z centrum Częstochowy. W Alejach straszą ogromne góry śniegu. Zasypane są przystanki MPK i miejsca parkingowe. Przed kilkoma dniami parkujący przed zaspą w I Alei samochód dostawczy zablokował na kilkadziesiąt minut przejazd miejskiemu autobusowi i w konsekwencji całą ulicę.
Mieszkańcy nie szczędzą słów krytyki:
- Przy przejściach dla pieszych są zwały zmrożonego śniegu. Jestem w pełni sił, ale nawet ja mam kłopot, by je pokonać. A co z osobami chorymi czy starszymi?
- Dlaczego miejskie władze na to wszystko nie reagują. Dlaczego nikogo to nie obchodzi?
Rzeczniczka MZD rozkłada ręce: - Kilka lat temu wywoziliśmy śnieg z całego miasta i kosztowało to miesięcznie około miliona złotych. W obecnej sytuacji nas na to nie stać - tłumaczy. - Trzeba wybierać, co jest pilniejsze. Śnieg usuwamy tylko z tych miejsc, gdzie utrudnia ruch samochodów i pieszych. Przykładem może być ulica Krakowska, gdzie są wąskie chodniki.
Z dodatkowymi kosztami muszą się także liczyć zarządcy nieruchomości. W przypadku spółdzielni Nasza Praca jest to związane przede wszystkim z usuwaniem sopli i śnieżnych nawisów, które pojawiły się masowo po ostatnich marznących opadach deszczu. Ile to będzie kosztować Zbigniew Sąciński, wiceprezes ds. technicznych, na razie nie był w stanie powiedzieć.
Inne miasta regionu także zaciskają pasa. Lubliniec na całą akcję zimową (jej budżet obejmuje koniec ubiegłego i początek obecnego roku) zaplanował 640 tys. zł. - Porównywalnie do poprzedniej zimy - mówi Jan Grajcar, sekretarz Lublińca. - Tylko, że wtedy zima była lżejsza i udało się nam zaoszczędzić. Nadwyżkę wykorzystaliśmy na remonty dróg. W tym roku chyba nie możemy na to liczyć. Grudzień już kosztował nas 100 tys. zł, a warunki w styczniu są dużo gorsze.
Na razie jednak śnieg ze ścisłego centrum Lublińca jest wywożony. Podobnie w Myszkowie. - Kwotę zarezerwowaną w tegorocznym budżecie na zimowe utrzymanie dróg już uszczupliliśmy o kilkanaście tysięcy, bo trzeba było pokryć wydatki za końcówkę grudnia - mówi Andrzej Hagno, kierownik wydziału infrastruktury i inwestycji w myszkowskim magistracie. - Mamy teraz do dyspozycji 563 tys. zł.
W Myszkowie pierwszeństwo w odśnieżaniu mają m.in. ulice dochodzące do dróg powiatowych i wojewódzkich, parkingi w płatnej strefie, chodniki przed placówkami służby zdrowia i szkołami. - Oczywiście można by zrobić tak, jak burmistrz Bytomia Odrzańskiego, który nie odśnieża wcale, bo to jego zdaniem stracone pieniądze, ale ja nie zamieniłbym się z nim, gdy przyjdą roztopy - mówi Hagno.
W ubiegłym roku Częstochowa od stycznia do połowy kwietnia wydała na walkę z zimą 6,5 mln zł. Warto jednak pamiętać, że jako miasto na prawach powiatu musi za własne pieniądze dbać o drogi krajowe i wojewódzkie. Inne miasta, np. Lubliniec czy Myszków takich wydatków nie mają.
To oznacza, że jeśli obecna aura utrzyma się do końca marca - a tak zapowiadają meteorolodzy - MZD będzie musiał poszukać około 10 mln zł, co stanowi ponad 1 proc. miejskiego budżetu.
- Będziemy wnioskować do radnych o dodatkowe środki - zapowiada rzeczniczka. - Jeśli się nie uda, choć zwykle nasze potrzeby są uwzględniane, pozostanie nam przesunąć pieniądze z innych zadań.
Czyli przykładowo z remontów i utrzymania dróg latem.
To dlatego nikt nie wywozi śniegu z centrum Częstochowy. W Alejach straszą ogromne góry śniegu. Zasypane są przystanki MPK i miejsca parkingowe. Przed kilkoma dniami parkujący przed zaspą w I Alei samochód dostawczy zablokował na kilkadziesiąt minut przejazd miejskiemu autobusowi i w konsekwencji całą ulicę.
Mieszkańcy nie szczędzą słów krytyki:
- Przy przejściach dla pieszych są zwały zmrożonego śniegu. Jestem w pełni sił, ale nawet ja mam kłopot, by je pokonać. A co z osobami chorymi czy starszymi?
- Dlaczego miejskie władze na to wszystko nie reagują. Dlaczego nikogo to nie obchodzi?
Rzeczniczka MZD rozkłada ręce: - Kilka lat temu wywoziliśmy śnieg z całego miasta i kosztowało to miesięcznie około miliona złotych. W obecnej sytuacji nas na to nie stać - tłumaczy. - Trzeba wybierać, co jest pilniejsze. Śnieg usuwamy tylko z tych miejsc, gdzie utrudnia ruch samochodów i pieszych. Przykładem może być ulica Krakowska, gdzie są wąskie chodniki.
Z dodatkowymi kosztami muszą się także liczyć zarządcy nieruchomości. W przypadku spółdzielni Nasza Praca jest to związane przede wszystkim z usuwaniem sopli i śnieżnych nawisów, które pojawiły się masowo po ostatnich marznących opadach deszczu. Ile to będzie kosztować Zbigniew Sąciński, wiceprezes ds. technicznych, na razie nie był w stanie powiedzieć.
Inne miasta regionu także zaciskają pasa. Lubliniec na całą akcję zimową (jej budżet obejmuje koniec ubiegłego i początek obecnego roku) zaplanował 640 tys. zł. - Porównywalnie do poprzedniej zimy - mówi Jan Grajcar, sekretarz Lublińca. - Tylko, że wtedy zima była lżejsza i udało się nam zaoszczędzić. Nadwyżkę wykorzystaliśmy na remonty dróg. W tym roku chyba nie możemy na to liczyć. Grudzień już kosztował nas 100 tys. zł, a warunki w styczniu są dużo gorsze.
Na razie jednak śnieg ze ścisłego centrum Lublińca jest wywożony. Podobnie w Myszkowie. - Kwotę zarezerwowaną w tegorocznym budżecie na zimowe utrzymanie dróg już uszczupliliśmy o kilkanaście tysięcy, bo trzeba było pokryć wydatki za końcówkę grudnia - mówi Andrzej Hagno, kierownik wydziału infrastruktury i inwestycji w myszkowskim magistracie. - Mamy teraz do dyspozycji 563 tys. zł.
W Myszkowie pierwszeństwo w odśnieżaniu mają m.in. ulice dochodzące do dróg powiatowych i wojewódzkich, parkingi w płatnej strefie, chodniki przed placówkami służby zdrowia i szkołami. - Oczywiście można by zrobić tak, jak burmistrz Bytomia Odrzańskiego, który nie odśnieża wcale, bo to jego zdaniem stracone pieniądze, ale ja nie zamieniłbym się z nim, gdy przyjdą roztopy - mówi Hagno.
W ubiegłym roku Częstochowa od stycznia do połowy kwietnia wydała na walkę z zimą 6,5 mln zł. Warto jednak pamiętać, że jako miasto na prawach powiatu musi za własne pieniądze dbać o drogi krajowe i wojewódzkie. Inne miasta, np. Lubliniec czy Myszków takich wydatków nie mają.
- 68 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Nie usuną śniegu z miasta, bo nie mają za co
mirage75
23.01.10, 16:45
Zwaly sniegu zalegajac glowne ulic miasta,szczegolnie te z pasazami dla pieszych powinny by usuniete.Jezeli aura sie zmieni i przyjdzie odwilz,bedziemy sie taplac w blocie i skakac poprzez »
-
Nie usuną śniegu z miasta, bo nie mają za co
akle2
24.01.10, 01:48
Nie jestem z Częstochowy, ale w każdym mieście problem ten sam. Mnie zastanawia co innego - skąd i jak oni wyliczyli takie kwoty idące w miliony??? Pensja kierowcy (po części księgowej, »
-
Obliczamy koszty pracy piaskarki
kingston34
24.01.10, 13:50
Pomagamy Burmistrzowi Częstochowy gospodarować finansami miasta1. Wyliczamy koszt pracy piaskarki - koszt godziny pracy kierowcy - 40 zł - koszt kilometra transportu - od 8 zł do 10 zł »




więcej zdjęć