Naszych szpitali Katowice nie ruszą
2010-01-27
, aktualizacja: 27.01.2010 15:15
Marszałek chce zmieniać szpitale w spółki, ale Częstochowę te zmiany ominą. Parkitka i Tysiąclecie są zbyt zadłużone, by je komercjalizować.
ZOBACZ TAKŻE
- Noworodki umierają, a szpitale oszczędzają (15-03-10, 08:00)
Plany zarządu województwa, ogłoszone dopiero co, już narobiły sporo zamieszania. Marszałek oznajmił: długi szpitali i przychodni znów rosną (w całym województwie pod koniec 2009 roku zobowiązania wynosiły: krótkoterminowe - 420 mln, wymagalne - 133 mln zł), zaś lekiem na to będzie przekształcanie tych placówek w spółki. Nawet uznanych za strategiczne, dużych szpitali wojewódzkich.
- Nie będziemy natomiast przekształcać placówek, które dziś dobrze sobie radzą finansowo. Ten scenariusz przewidziany jest dla szpitali, które wciąż mają kłopoty. Chcemy przy tym skorzystać z rządowej pomocy finansowej dla szpitali zamienianych w spółki - mówi wicemarszałek Mariusz Kleszczewski.
Problem w tym, że wiele szpitali i przychodni trzeba będzie oddłużyć, bo spółki - nawet jeśli w całości pozostaną własnością samorządu wojewódzkiego - nie mogą już na starcie mieć zobowiązań finansowych.
- To nierealny plan. Długi szpitali są tak wielkie, że województwo prędzej zbankrutuje, niż je spłaci - komentuje dyrektor jednego ze szpitali wojewódzkich.
Sergiusz Karpiński, radny SLD, a kiedyś także wicemarszałek odpowiedzialny za ochronę zdrowia, jest jeszcze bardziej krytyczny: - Ten plan jest zły. Zakłada nie tylko komercjalizację, ale i oddanie niektórych szpitali w prywatne ręce. Placówek, które mają kłopoty, nikt nie będzie chciał, a te, które przynoszą zyski, należy sprzedać, zamiast oddawać.
Zamiary marszałka przestraszyły też częstochowian: nie dość, że dwa duże szpitale wojewódzkie - Parkitka i Tysiąclecie - mają zostać połączone z niewiadomym dla pacjentów skutkiem, to jeszcze mówi się o komercjalizacji. A przecież dopiero co zrezygnował z tego komisarz Częstochowy Piotr Kurpios, niwecząc plany prezydenta Tadeusza Wrony przekształcenia w spółkę szpitala miejskiego.
Okazuje się jednak, że Urząd Marszałkowski nie bierze Częstochowy pod uwagę. Połączone szpitale na Parkitce i Tysiącleciu nie zostaną spółką prawa handlowego, a to z powodu ich bardzo złej sytuacji finansowej. Żeby je skomercjalizować, marszałek musiałby spłacić ich długi. - A te w listopadzie ubiegłego roku wyniosły: na Parkitce 32,5 mln zł, na Tysiącleciu - 10,5 mln zł - wylicza Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka marszałka.
Poza tym ogromny połączony szpital stanie się zbyt ważny dla systemu leczenia w województwie, by poddawać go przekształceniom własnościowym: będzie miał za duży udział w regionalnym rynku świadczeń zdrowotnych. No i Parkitka - wraz ze szpitalami wojewódzkimi w Sosnowcu, Bielsku-Białej i Rybniku - działa w ogólnopolskiej sieci centrów urazowych. - Pozostawienie takiego szpitala w zarządzaniu przez samorząd województwa daje gwarancję, że utrzyma się, a nawet poszerzy jego działalność o oddziały, które do tej pory nie funkcjonowały w strukturach szpitali - dodaje rzeczniczka.
- Nie będziemy natomiast przekształcać placówek, które dziś dobrze sobie radzą finansowo. Ten scenariusz przewidziany jest dla szpitali, które wciąż mają kłopoty. Chcemy przy tym skorzystać z rządowej pomocy finansowej dla szpitali zamienianych w spółki - mówi wicemarszałek Mariusz Kleszczewski.
Problem w tym, że wiele szpitali i przychodni trzeba będzie oddłużyć, bo spółki - nawet jeśli w całości pozostaną własnością samorządu wojewódzkiego - nie mogą już na starcie mieć zobowiązań finansowych.
- To nierealny plan. Długi szpitali są tak wielkie, że województwo prędzej zbankrutuje, niż je spłaci - komentuje dyrektor jednego ze szpitali wojewódzkich.
Sergiusz Karpiński, radny SLD, a kiedyś także wicemarszałek odpowiedzialny za ochronę zdrowia, jest jeszcze bardziej krytyczny: - Ten plan jest zły. Zakłada nie tylko komercjalizację, ale i oddanie niektórych szpitali w prywatne ręce. Placówek, które mają kłopoty, nikt nie będzie chciał, a te, które przynoszą zyski, należy sprzedać, zamiast oddawać.
Zamiary marszałka przestraszyły też częstochowian: nie dość, że dwa duże szpitale wojewódzkie - Parkitka i Tysiąclecie - mają zostać połączone z niewiadomym dla pacjentów skutkiem, to jeszcze mówi się o komercjalizacji. A przecież dopiero co zrezygnował z tego komisarz Częstochowy Piotr Kurpios, niwecząc plany prezydenta Tadeusza Wrony przekształcenia w spółkę szpitala miejskiego.
Okazuje się jednak, że Urząd Marszałkowski nie bierze Częstochowy pod uwagę. Połączone szpitale na Parkitce i Tysiącleciu nie zostaną spółką prawa handlowego, a to z powodu ich bardzo złej sytuacji finansowej. Żeby je skomercjalizować, marszałek musiałby spłacić ich długi. - A te w listopadzie ubiegłego roku wyniosły: na Parkitce 32,5 mln zł, na Tysiącleciu - 10,5 mln zł - wylicza Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka marszałka.
Poza tym ogromny połączony szpital stanie się zbyt ważny dla systemu leczenia w województwie, by poddawać go przekształceniom własnościowym: będzie miał za duży udział w regionalnym rynku świadczeń zdrowotnych. No i Parkitka - wraz ze szpitalami wojewódzkimi w Sosnowcu, Bielsku-Białej i Rybniku - działa w ogólnopolskiej sieci centrów urazowych. - Pozostawienie takiego szpitala w zarządzaniu przez samorząd województwa daje gwarancję, że utrzyma się, a nawet poszerzy jego działalność o oddziały, które do tej pory nie funkcjonowały w strukturach szpitali - dodaje rzeczniczka.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Naszych szpitali Katowice nie ruszą
skorpion.easy
28.01.10, 10:00
Jak to możliwe że szpitale są zadłużone wobec państwa które daje przecież na nie pieniądze to jest jakaś paranoja i z 2 strony jak maja byc nie zadluzone skoro za malo pieniedzy jak zwykle »


