Przez urzędników możemy stracić nowe tramwaje?

Tomasz Haładyj
2009-11-19 , aktualizacja: 19.11.2009 21:39
A A A Drukuj
Do wniosku o eurofundusze na nowe tramwaje dołączono zobowiązanie, że do 2 grudnia miasto podpisze z MPK wieloletnią umowę zgodną z unijnymi standardami. Ten termin nie zostanie dotrzymany. Czy 44 mln zł na niskopodłogowe wagony przejdą nam bokiem?
Taki 3-członowy tramwaj, zrobiony przez bydgoska PESĘ, jeździ po Bydgoszczy i po Elblągu
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG
Taki 3-członowy tramwaj, zrobiony przez bydgoska PESĘ, jeździ po Bydgoszczy i po Elblągu
Niemal w przededniu referendum Częstochowa odniosła duży sukces: jej dwa projekty - na budowę linii tramwajowej na Błeszno oraz na zakup siedmiu niskopodłogowych składów - sklasyfikowano w konkursie na dwóch pierwszych miejscach. Na oba przedsięwzięcia mamy dostać z Unii odpowiednio 84 i 44 mln zł.

Jest jednak warunek: dostosowanie się do unijnego rozporządzenia jeszcze z 2007 r., ale wchodzącego w życie 3 grudnia 2009 r. Według tego przepisu, dla czytelności zasad, organizacją komunikacji (układanie rozkładów i sprawdzanie, czy pojazdy go przestrzegają) ma się zająć samo miasto, a z przewoźnikiem podpisać kontrakt.

W Częstochowie tak nie jest: MPK samo sobie zleca zadania, po czym kontroluje ich wykonanie. Dlatego składając wniosek o fundusze, dołączono deklarację, że "najpóźniej do 2 grudnia" podpisana zostanie między prezydentem a MPK tzw. wieloletnia umowa wykonawcza.

- W tym terminie nie jest to możliwe - uważa Piotr Kurpios (PO), przewodniczący rady miasta i prawdopodobnie komisarz, który będzie rządził Częstochową przez rok do wyborów. - Umowa wykonawcza przewiduje, że w 2010 r. MPK otrzyma 70 mln zł, a nie ma na to pokrycia w projekcie budżetu na przyszły rok, złożonym w przeddzień referendum przez prezydenta Tadeusza Wronę.

Figuruje tam tylko 20 mln zł. Skąd wziąć resztę? Z tym nie ma właściwie problemu, ponieważ brakującą kwotą są wpływy z biletów, które do tej pory trafiały prosto z kiosków do MPK, a teraz powinny być uwzględnione w projekcie budżetu miasta. Dlaczego tak się nie stało, nikt w czwartek nie umiał nam powiedzieć.

Jeśli komuś wydaje się, że wystarczy teraz roszada w zapisach - to jest w grubym błędzie: - Do czasu uchwalenia budżetu, choćby ze stosowną poprawką, można opierać się wyłącznie na złożonym projekcie - mówi Kurpios.

Ale uchwalanie budżetu ma swoje prawidła, więc szanse, by radni uwinęli się z tym do 3 grudnia, są równe zeru. Ba - uwzględniając zamieszanie po referendum, dobrze by było, gdyby zdążyli do 1 stycznia.

Czy opóźnienie w podpisaniu z MPK wieloletniej umowy - opiewającej w sumie na miliard złotych - może zagrozić obiecanym funduszom unijnym?

- Wolę dmuchać na zimne: umowa między miastem a MPK powinna być zawarta do 2 grudnia - mówi Paweł Wikliński, szef magistrackiego Biura Transportu, które już jako organizator komunikacji ma zostać włączone w struktury Miejskiego Zarządu Dróg i przejąć od MPK m.in. układanie rozkładów.

Optymistą jest za to Jacek Krawczyk (PO) z komisji infrastruktury: - Fundusze unijne nie są raczej zagrożone. Z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego z poszerzeniem kompetencji MZD oraz z umową z MPK prezydent Wrona czekał do ostatniej chwili. Przecież konsultacje w tej sprawie przeprowadzano wiosną...

Umowa na 10-15 lat

Umowa między miastem a MPK ma obejmować 15 lat w przypadku tramwajów oraz 10 w przypadku autobusów. Pieniądze przekazywane spółce mają starczyć nie tylko na obsługę wszystkich linii, ale także na zakup w trakcie obowiązywania umowy 40 autobusów, 14 zestawów tramwajowych (ściślej: na wkład własny do funduszy unijnych na siedem składów teraz i kolejnych siedem w 2019 r., o ile uda się wygrać następny konkurs), oraz na remont w latach 2011-13 istniejącej linii tramwajowej. Natomiast nową trasę na Błeszno będzie budować nie MPK, lecz miasto.

Komentarz "Gazety"

Funduszy unijnych nie możemy stracić. Są jedyną szansą na podniesienie poziomu komunikacji, zwłaszcza tramwajowej. I mam nadzieję, że tak będzie - biorąc pod uwagę, że przetargi rozpisane zostaną za pół roku, a do tego czasu Częstochowa zdoła dostosować się do unijnych wymogów.

Tylko po co ta nerwówka? Do utworzenia zarządu komunikacji (a w konsekwencji do podpisania z MPK kontraktu) zobowiązywała uchwalona przez radę już w 2004 r. "Polityka transportowa Częstochowy", opracowana przez autorytet w branży prof. Wojciecha Suchorzewskiego. Niestety, konserwowano status quo, a prace nad powołaniem w strukturach MZD zarządu komunikacji ruszyły dopiero w tym roku pod pręgierzem unijnego rozporządzenia. Widać za późno.

Tomasz Haładyj

Podziel się

  • 36 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

  • Co robił Nabrdalik przez 2 lata wieciorkowski.grzegorz 20.11.09, 01:44

    Istnieje już praktycznie formalny wymóg powstania - wydzielenia Zarządu Komunikacji w mieście, który poprawi funkcjonowanie komunikacji , wprowadzi zdrową konkurencję, zmniejszy koszty, »

  • przekręt szykuje się w poniedziałek kingston34 20.11.09, 17:32

    dlatego Nybrdalik vel Wlocki powołał prokurenta w MPK, żeby ten parafował wszystkie umowy. Widocznie drugi członek zarządu nie chce parafować dziwnych umów.»

  • Przez urzędników możemy stracić nowe tramwaje? chmielevvski 10.12.09, 12:10

    Kosmicznie cybernetyczne te tramwaje czy aby będą ładnie wyglądać w tymmieście? Czy główny architekt pogodzi się z nowoczesną technologią?»