LIST: Lekko zgięte czerwone goździki
04.11.2011
, aktualizacja: 04.11.2011 13:21
Oficjalne otwarcie "gierkówki" miało miejsce przy estakadzie. Odstaliśmy pod nią swoje, zanim rozległy się brawa i towarzysze Gierek oraz Jaroszewicz szybkim krokiem przemknęli nam przed oczami, trzymając w dłoniach lekko zgięte czerwone goździki - wspomina trasę w liście do redakcji jeden z Czytelników.
Od urodzenia aż do końca studiów mieszkałem na Rakowie. Obserwowałem budowę trasy, a w szczególności powstawanie wiaduktu, zwanego estakadą, nad torami tramwajowymi. W tamtych czasach naprawdę robił wrażenie na uczniu ostatnich lat szkoły podstawowej.
Potem była jesień 1976 r. i początek pierwszej klasy liceum. Już na jednym z pierwszych apeli dyrektor ogłosił, że cała szkoła idzie na otwarcie trasy 8 października. Tak, tak, oficjalne otwarcie "gierkówki" miało miejsce właśnie przy estakadzie. Odstaliśmy pod nią swoje, zanim rozległy się brawa i towarzysze Gierek oraz Jaroszewicz szybkim krokiem przemknęli nam przed oczami, trzymając w dłoniach lekko zgięte czerwone goździki.
Kolejne wspomnienie to początki motoryzacji w mojej rodzinie. Po zdaniu egzaminu na prawo jazdy szczytem marzeń było przejechanie maluchem szwagra dwupasmówką w stronę zjazdu na Olsztyn lub dalej w okolice dzisiejszego Auchan.
A potem matura i egzaminy wstępne na wyższą uczelnię. Pamiętam, jak jechałem na ustny z Częstochowy do Sosnowca w nysce złapanej na stopa (w garniturze). To był początek wielu lat jazdy "na okazję" dzięki całej plejadzie żuków, jelczy, starów, nysek, roburów, kamazów. Jak tylko pozwalała pogoda, właśnie w ten sposób przemierzałem odcinek Częstochowa (estakada) - Sosnowiec (rozjazd przy Szpitalu św. Barbary, skąd blisko do akademików).
I kolejny szpaler młodzieży jesienią 1986 r. Akcja śp. Marka Kotańskiego - Łańcuch Czystych Serc. Stoję z młodzieżą z mojego dawnego liceum, gdzie jestem na praktykach studenckich, znowu przy estakadzie, wzdłuż trasy - maleńkiego fragmentu całości od Gdańska do Cieszyna.
Następne rozdziały w moim życiu - praca w Cieszynie, ślub w Będzinie i dalsza jazda dwupasmówką: najpierw maluchem z jednym maluchem, następnie cinquecento, punto (już z dwójką dzieci) itd. Zza szyb kolejnych aut obserwuję niezastąpioną "gierkówkę" po raz kolejny naprawianą, która niestety, z roku na rok staje się coraz bardziej zatłoczona.
Potem była jesień 1976 r. i początek pierwszej klasy liceum. Już na jednym z pierwszych apeli dyrektor ogłosił, że cała szkoła idzie na otwarcie trasy 8 października. Tak, tak, oficjalne otwarcie "gierkówki" miało miejsce właśnie przy estakadzie. Odstaliśmy pod nią swoje, zanim rozległy się brawa i towarzysze Gierek oraz Jaroszewicz szybkim krokiem przemknęli nam przed oczami, trzymając w dłoniach lekko zgięte czerwone goździki.
Kolejne wspomnienie to początki motoryzacji w mojej rodzinie. Po zdaniu egzaminu na prawo jazdy szczytem marzeń było przejechanie maluchem szwagra dwupasmówką w stronę zjazdu na Olsztyn lub dalej w okolice dzisiejszego Auchan.
A potem matura i egzaminy wstępne na wyższą uczelnię. Pamiętam, jak jechałem na ustny z Częstochowy do Sosnowca w nysce złapanej na stopa (w garniturze). To był początek wielu lat jazdy "na okazję" dzięki całej plejadzie żuków, jelczy, starów, nysek, roburów, kamazów. Jak tylko pozwalała pogoda, właśnie w ten sposób przemierzałem odcinek Częstochowa (estakada) - Sosnowiec (rozjazd przy Szpitalu św. Barbary, skąd blisko do akademików).
I kolejny szpaler młodzieży jesienią 1986 r. Akcja śp. Marka Kotańskiego - Łańcuch Czystych Serc. Stoję z młodzieżą z mojego dawnego liceum, gdzie jestem na praktykach studenckich, znowu przy estakadzie, wzdłuż trasy - maleńkiego fragmentu całości od Gdańska do Cieszyna.
Następne rozdziały w moim życiu - praca w Cieszynie, ślub w Będzinie i dalsza jazda dwupasmówką: najpierw maluchem z jednym maluchem, następnie cinquecento, punto (już z dwójką dzieci) itd. Zza szyb kolejnych aut obserwuję niezastąpioną "gierkówkę" po raz kolejny naprawianą, która niestety, z roku na rok staje się coraz bardziej zatłoczona.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


