Amerykańskie Aleje. Trzy.
2008-01-04
, aktualizacja: 04.01.2008 16:20
Częstochowianie twierdzą, że nie ma w Polsce piękniejszego bulwaru, niż Aleje Najświętszej Maryi Panny. A, że ulica jest długa, dla ułatwienia dzielą ją na trzy, mówiąc z amerykańska: Pierwsza Aleja, Druga, Trzecia...
ZOBACZ TAKŻE
- Średniowieczne ruiny przykryje szklany dach (20-12-07, 16:50)
W Częstochowie jest prawie tak, jak w Nowym Jorku. Nie mamy wprawdzie Piątej Alei, ale Pierwszą, Drugą i Trzecią - co i owszem. Tak zwyczajowo, dla ułatwienia orientacji, dzieli się w mowie potocznej reprezentacyjną Aleję Najświętszej Maryi Panny. Mało tego, nawet na rozkładzie tramwajów i autobusów znajdziemy nazwę przystanku "II Aleja".
Aleje - bo jeśli nie dodaje się jakie, to wiadomo, że chodzi o Te - są wyjątkowe w skali kraju. Wzorowane na paryskich bulwarach posiadają dwie jezdnie oraz środkowy pasaż spacerowy. Szerokość: magiczne 44 metry.
Aleje pełnią dla Częstochowy rolę przewidzianą w innych miastach dla rynku. Są deptakiem, salonem, miejscem imprez. Charakter poszczególnych fragmentów jest zaskakująco różny: pierwszą opanował handel - czasem drobny, druga jest reprezentacyjna, trzecia, najbliższa Jasnej Górze - dobra do pospacerowania.
Dziś można tylko podziwiać dalekowzroczność i wizjonerstwo działającego na zlecenie carskich władz urbanisty Bernaharda, który w 1824 roku wytyczył Aleje w szczerym polu, łącząc w ten sposób Starą Częstochowę - położoną u brodu na Warcie - z Nową, przyklasztorną. Obie mieściny liczyły wówczas raptem 5 tysięcy dusz - dziś Częstochowa ma o 240 tys. wiecej.
Bernhard poprowadził przez puste pola szeroką na 44 metry i długą na prawie 2 kilometry aleję. Dwie jezdnie po bokach, oraz trzecia pośrodku - między rzędami drzew - do dziś robią wrażenie, przypominając paryskie bulwary. By nie poróżnić obu mieścin ratusz wzniesiono w połowie półtorakilometrowego szlaku. Na 142 parcelach nakazano budować co najmniej jednopiętrowe kamienice z reprezentacyjną elewacją od strony ulicy. Aleje są dla ćwierćmilionowej Częstochowy tym, czym dla innych miast rynek, starówka i deptak razem wzięte. Zaś dla pątników, niezmiennie od stuleci - szlakiem pielgrzymkowym wiodącym między szpalerami lip wprost do obrazu matki Boskiej Częstochowskiej.
I Aleja - handlowa
W I Alei czuć jeszcze trochę ducha małego miasteczka, z którego - wraz z rozwojem przemysłu - Częstochowa wyrastała na przełomie XIX i XX wieku. Jeśli wejdźmy np. na podwórko oznaczonej nr 7 - odnajdziemy dwa urocze parterowe drewniane domki. W jednym z nich Daniel Bolingier powadzi staroświecką pracownię cholewkarską wyposażoną w wiekowe maszyny do szycia i kozę do ogrzewania. Takich warsztacików uchowało się w tych okolicach kilka.
Za to vis-a-vis, w podwórku-studni kamienicy nr 6, zwraca uwagę szyld "Ogólnopolski i Polonijny Konwent Monarchistów. Zainstalował się tu w 2000 roku zaraz po tym, jak Częstochowę monarchiści podnieśli do rangi miasta królewskiego. Arystokratycznego charakteru nadaje lokalowi złocona sztukateria i witrażowe okna. Wierzcie na słowo, bo zajrzeć do środka jest niezmiernie trudno: nie wiadomo, kiedy monarchiści się spotykają, bo jest to organizacja elitarna i nie zdradza swoich tajemnic.
W ostatnich latach w I Alei pojawia się coraz więcej drogich sklepów, rezerwowanych dotychczas dla reprezentacyjnej II Alei. Już na samym początku witają nas bezramowe witryny salonu mody Hexaline, gustownie zainstalowane w piętrowe kamieniczce.
Domów o tych gabarytach jest najwięcej, choć to właśnie w I Alei stoi najwyższy budynek na całej dwukilometrowej ulicy. O zwieńczonej kopułą wielkiej kamienicy częstochowianie nie mówią inaczej, jak Dom Frankego. Właściciel, uczęstochowiony wielkopolanin - i ewangelik - kierował jedną z fabryk włókienniczych. Zaś jego syn był ulubionym obiektem towarzyskich plotek. Ten ochotnik wojny bolszewickiej i ordynator szpitala chirurgicznego, miał charakter bon vivanta. - Jedna z anegdot głosi, że po nocy spędzonej niekoniecznie przy łóżku chorego, wzywał telegraficznie tzw. lux-torpedę - najszybszy przedwojenny polski pociąg - aby pojechać z gronem przyjaciół na kawę do Wiednia - opisuje częstochowski historyk Juliusz Sętowski.
Dr Alfred Franke znalazł się wśród polskich oficerów, wymienionych na liście katyńskiej.
II Aleja - reprezentacyjna
Granicą I i II Alei jest wiadukt nad linią kolei warszawsko-wiedeńską, której budowa - ponad 150 lat temu - dała impuls do rozwoju miasta. Jeszcze przed mostem odchodzi w lewo szeroka ulica obudowana bankami, hotelami i okazałymi kamienicami. Z ich okien obserwowano wędrujące z dworca na Jasną Górę kompanie (tak się mówi na pielgrzymki). Tędy jechał w paradnym pochodzie marszałek Francji Ferdynand Foch i Polski Józef Piłsudski. Jednak największe tłumy zgromadził w 1916 roku kondukt żałobny przewożący - w drodze ze Szwajcarii - zwłoki Henryka Sienkiewicza.
Wkraczamy w II Aleję. Zgiełk tu największy, domy najwyższe, a sklepy najelegantsze. Np. eklektycznej kamienicy nr 35 nie powstydziłby się Paryż lub Wiedeń, a (przedwojennymi) zasobami banku pod numerem 36 - nie pogardziłby żaden kasiarz. To właśnie w Częstochowie powinęła się noga słynnemu Szpicbródce: wpadł przygotowując podkop z wynajętego mieszkania, przylegającego do ściany banku.
W domach w Alejach już od XIX wieku zakładano hotele i zajazdy dla bogatszych pielgrzymów. Legenda głosi, że w kamienicy pod nr 16 nocował Fryderyk Chopin. Ponoć też konfederaci barscy - choć mało to prawdopodobne, skoro bronili się w 1773 roku, zaś dom zbudowano po 1850.
W połowie II Alei znajduje się najruchliwsze skrzyżowanie w mieście. Tu można wsiąść w jedyną w Częstochowie linię tramwajową kursującą - z częstotliwością metra, co 4 minuty - wzdłuż tzw. osi pracy. Nazwę tę ukuto w latach 50., budując ciąg poprzecznych do Alei NMP alej, a mających tę przewagę, że nie wiodły na Jasną Górę. Z czasem wzdłuż osi pracy miało powstać nowe centrum socjalistycznego miasta. Na to już sił i środków nie stało.
III Aleja - spacerowa
Inż. Bernhard był nie tylko wizjonerskim urbanistą ale i zdolnym dyplomatą. Nie chcąc urazić dumy obu łączonych miasteczek, ustawił ratusz w połowie drogi między nimi. Gmach mieszczący dziś muzeum jest skromny i niestety zaniedbany. Ale trwają przygotowania do remontu. Na szczęście upadła ryzykowna koncepcja przebudowy wieży ratuszowej na kształt latarni morskiej. Uznano, że na jej taras widokowy nikt by nie miał ochoty wchodzić - wszak o niebo lepsze widoki są z nieodległej Jasnej Góry.
Obszerny plac z ratuszem stanowi granicę między II a III Aleją. Wchodzimy więc w ostatnią cześć głównej ulicy i zmienia nam się nastrój. Sklepów tu mniej, więcej za to kafejek. I więcej spacerowiczów na środkowym pasażu. Prawa pierzeja nie jest już szczelnie obudowana kamienicami: mijamy m.in. kościółek otoczony dawnym klasztorem. Mieści się w nim rozsławione przez Muńka Staszczyka i T. Love IV Liceum Ogólnokształcące. A, że szkoła nosi imię Henryka Sienkiewicza, ustawiono przed nią pomnik noblisty. Cokolwiek dziwny, bo pisarz siedzi na... Hm, krzesło to nie na pewno nie jest.
W III Alei jest też kamienica, która z powodzeniem mógłby konkurować z sopockim najwęższym domem świata. Ma szerokość dwóch okien i wieżyczkę. Do środka wchodzi się z podwórza sąsiedniej kamienicy.
Aleje - bo jeśli nie dodaje się jakie, to wiadomo, że chodzi o Te - są wyjątkowe w skali kraju. Wzorowane na paryskich bulwarach posiadają dwie jezdnie oraz środkowy pasaż spacerowy. Szerokość: magiczne 44 metry.
Aleje pełnią dla Częstochowy rolę przewidzianą w innych miastach dla rynku. Są deptakiem, salonem, miejscem imprez. Charakter poszczególnych fragmentów jest zaskakująco różny: pierwszą opanował handel - czasem drobny, druga jest reprezentacyjna, trzecia, najbliższa Jasnej Górze - dobra do pospacerowania.
Dziś można tylko podziwiać dalekowzroczność i wizjonerstwo działającego na zlecenie carskich władz urbanisty Bernaharda, który w 1824 roku wytyczył Aleje w szczerym polu, łącząc w ten sposób Starą Częstochowę - położoną u brodu na Warcie - z Nową, przyklasztorną. Obie mieściny liczyły wówczas raptem 5 tysięcy dusz - dziś Częstochowa ma o 240 tys. wiecej.
Bernhard poprowadził przez puste pola szeroką na 44 metry i długą na prawie 2 kilometry aleję. Dwie jezdnie po bokach, oraz trzecia pośrodku - między rzędami drzew - do dziś robią wrażenie, przypominając paryskie bulwary. By nie poróżnić obu mieścin ratusz wzniesiono w połowie półtorakilometrowego szlaku. Na 142 parcelach nakazano budować co najmniej jednopiętrowe kamienice z reprezentacyjną elewacją od strony ulicy. Aleje są dla ćwierćmilionowej Częstochowy tym, czym dla innych miast rynek, starówka i deptak razem wzięte. Zaś dla pątników, niezmiennie od stuleci - szlakiem pielgrzymkowym wiodącym między szpalerami lip wprost do obrazu matki Boskiej Częstochowskiej.
I Aleja - handlowa
W I Alei czuć jeszcze trochę ducha małego miasteczka, z którego - wraz z rozwojem przemysłu - Częstochowa wyrastała na przełomie XIX i XX wieku. Jeśli wejdźmy np. na podwórko oznaczonej nr 7 - odnajdziemy dwa urocze parterowe drewniane domki. W jednym z nich Daniel Bolingier powadzi staroświecką pracownię cholewkarską wyposażoną w wiekowe maszyny do szycia i kozę do ogrzewania. Takich warsztacików uchowało się w tych okolicach kilka.
Za to vis-a-vis, w podwórku-studni kamienicy nr 6, zwraca uwagę szyld "Ogólnopolski i Polonijny Konwent Monarchistów. Zainstalował się tu w 2000 roku zaraz po tym, jak Częstochowę monarchiści podnieśli do rangi miasta królewskiego. Arystokratycznego charakteru nadaje lokalowi złocona sztukateria i witrażowe okna. Wierzcie na słowo, bo zajrzeć do środka jest niezmiernie trudno: nie wiadomo, kiedy monarchiści się spotykają, bo jest to organizacja elitarna i nie zdradza swoich tajemnic.
W ostatnich latach w I Alei pojawia się coraz więcej drogich sklepów, rezerwowanych dotychczas dla reprezentacyjnej II Alei. Już na samym początku witają nas bezramowe witryny salonu mody Hexaline, gustownie zainstalowane w piętrowe kamieniczce.
Domów o tych gabarytach jest najwięcej, choć to właśnie w I Alei stoi najwyższy budynek na całej dwukilometrowej ulicy. O zwieńczonej kopułą wielkiej kamienicy częstochowianie nie mówią inaczej, jak Dom Frankego. Właściciel, uczęstochowiony wielkopolanin - i ewangelik - kierował jedną z fabryk włókienniczych. Zaś jego syn był ulubionym obiektem towarzyskich plotek. Ten ochotnik wojny bolszewickiej i ordynator szpitala chirurgicznego, miał charakter bon vivanta. - Jedna z anegdot głosi, że po nocy spędzonej niekoniecznie przy łóżku chorego, wzywał telegraficznie tzw. lux-torpedę - najszybszy przedwojenny polski pociąg - aby pojechać z gronem przyjaciół na kawę do Wiednia - opisuje częstochowski historyk Juliusz Sętowski.
Dr Alfred Franke znalazł się wśród polskich oficerów, wymienionych na liście katyńskiej.
II Aleja - reprezentacyjna
Granicą I i II Alei jest wiadukt nad linią kolei warszawsko-wiedeńską, której budowa - ponad 150 lat temu - dała impuls do rozwoju miasta. Jeszcze przed mostem odchodzi w lewo szeroka ulica obudowana bankami, hotelami i okazałymi kamienicami. Z ich okien obserwowano wędrujące z dworca na Jasną Górę kompanie (tak się mówi na pielgrzymki). Tędy jechał w paradnym pochodzie marszałek Francji Ferdynand Foch i Polski Józef Piłsudski. Jednak największe tłumy zgromadził w 1916 roku kondukt żałobny przewożący - w drodze ze Szwajcarii - zwłoki Henryka Sienkiewicza.
Wkraczamy w II Aleję. Zgiełk tu największy, domy najwyższe, a sklepy najelegantsze. Np. eklektycznej kamienicy nr 35 nie powstydziłby się Paryż lub Wiedeń, a (przedwojennymi) zasobami banku pod numerem 36 - nie pogardziłby żaden kasiarz. To właśnie w Częstochowie powinęła się noga słynnemu Szpicbródce: wpadł przygotowując podkop z wynajętego mieszkania, przylegającego do ściany banku.
W domach w Alejach już od XIX wieku zakładano hotele i zajazdy dla bogatszych pielgrzymów. Legenda głosi, że w kamienicy pod nr 16 nocował Fryderyk Chopin. Ponoć też konfederaci barscy - choć mało to prawdopodobne, skoro bronili się w 1773 roku, zaś dom zbudowano po 1850.
W połowie II Alei znajduje się najruchliwsze skrzyżowanie w mieście. Tu można wsiąść w jedyną w Częstochowie linię tramwajową kursującą - z częstotliwością metra, co 4 minuty - wzdłuż tzw. osi pracy. Nazwę tę ukuto w latach 50., budując ciąg poprzecznych do Alei NMP alej, a mających tę przewagę, że nie wiodły na Jasną Górę. Z czasem wzdłuż osi pracy miało powstać nowe centrum socjalistycznego miasta. Na to już sił i środków nie stało.
III Aleja - spacerowa
Inż. Bernhard był nie tylko wizjonerskim urbanistą ale i zdolnym dyplomatą. Nie chcąc urazić dumy obu łączonych miasteczek, ustawił ratusz w połowie drogi między nimi. Gmach mieszczący dziś muzeum jest skromny i niestety zaniedbany. Ale trwają przygotowania do remontu. Na szczęście upadła ryzykowna koncepcja przebudowy wieży ratuszowej na kształt latarni morskiej. Uznano, że na jej taras widokowy nikt by nie miał ochoty wchodzić - wszak o niebo lepsze widoki są z nieodległej Jasnej Góry.
Obszerny plac z ratuszem stanowi granicę między II a III Aleją. Wchodzimy więc w ostatnią cześć głównej ulicy i zmienia nam się nastrój. Sklepów tu mniej, więcej za to kafejek. I więcej spacerowiczów na środkowym pasażu. Prawa pierzeja nie jest już szczelnie obudowana kamienicami: mijamy m.in. kościółek otoczony dawnym klasztorem. Mieści się w nim rozsławione przez Muńka Staszczyka i T. Love IV Liceum Ogólnokształcące. A, że szkoła nosi imię Henryka Sienkiewicza, ustawiono przed nią pomnik noblisty. Cokolwiek dziwny, bo pisarz siedzi na... Hm, krzesło to nie na pewno nie jest.
W III Alei jest też kamienica, która z powodzeniem mógłby konkurować z sopockim najwęższym domem świata. Ma szerokość dwóch okien i wieżyczkę. Do środka wchodzi się z podwórza sąsiedniej kamienicy.
Idąc III Aleją warto kierować wzrok nieco wyżej niż zazwyczaj. Pierwszym powodem jest piętrząca się na wzgórzu Jasna Góra, drugim - rzeźby balansujące znanego częstochowskiego artysty Jerzego Kędziory. Postaci ludzi, nieraz w dziwnych pozach, wiszą sobie tylko znanym sposobem na linach. Choć wydaje się to niemożliwe - nie spadają.
I to już koniec spaceru. III Aleją kończy się parkami. Za nimi - Jasna Góra.
Kłopot z nazwą
Częstochowianie nie przywiązywali wagi do precyzyjnego nazywania swych ulic i placów. O Alejach pisano więc: ul. Panny Maryi, Aleja Najświętszej Marii Panny i na parę jeszcze innych sposobów. Dopiero, jak być powinno, dwa lata temu rozstrzygnęli radni, uchwalając - po długich sporach - oficjalną pisownię z archaiczną formą "Maryi".
Co dom, to historia
Niemal wszystkie kamienice w Alejach mają ciekawą historię. Nieraz zaskakującą, jak w przypadku "trzynastki". Na przełomie XIX i XX wieku mieściło się tu nobliwe Towarzystwo Śpiewacze "Lutnia", w 1905 r. - wywrotowy Komitet Rewolucyjny, w okresie międzywojennym - frywolny klub bilardowy z pokojami "na godziny" i damami do towarzystwa, po wyzwoleniu - elegancka restauracja Bristol. I wreszcie od 1996 roku - redakcja "Gazety Wyborczej".
I to już koniec spaceru. III Aleją kończy się parkami. Za nimi - Jasna Góra.
Kłopot z nazwą
Częstochowianie nie przywiązywali wagi do precyzyjnego nazywania swych ulic i placów. O Alejach pisano więc: ul. Panny Maryi, Aleja Najświętszej Marii Panny i na parę jeszcze innych sposobów. Dopiero, jak być powinno, dwa lata temu rozstrzygnęli radni, uchwalając - po długich sporach - oficjalną pisownię z archaiczną formą "Maryi".
Co dom, to historia
Niemal wszystkie kamienice w Alejach mają ciekawą historię. Nieraz zaskakującą, jak w przypadku "trzynastki". Na przełomie XIX i XX wieku mieściło się tu nobliwe Towarzystwo Śpiewacze "Lutnia", w 1905 r. - wywrotowy Komitet Rewolucyjny, w okresie międzywojennym - frywolny klub bilardowy z pokojami "na godziny" i damami do towarzystwa, po wyzwoleniu - elegancka restauracja Bristol. I wreszcie od 1996 roku - redakcja "Gazety Wyborczej".
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Amerykańskie Aleje. Trzy.
klioklio
09.03.08, 09:27
Aleję wytyczono w 1818 roku,a nazwa Aleja Najświętszej Marii Panny utrwaliła się już w I połowie XIX wieku.Nazwa ta przetrwała zabory, II RP, okupację niemiecką, PRL, ale nie przetrwała »
-
Re: Amerykańskie Aleje. Trzy.
xxo
19.07.09, 12:49
Sztuczny problem bez znaczenia.Slowne wygibasy - jedna i druga nazwa jest jednakowo dobra.»
Najczęściej czytane24 htydzień


