Bądźcie dumni z pochodzenia

Marek Mamoń
2009-09-13 , aktualizacja: 13.09.2009 19:57
A A A Drukuj
Tak apelowali zwłaszcza do młodego pokolenia uczestnicy III Światowego Kongresu Częstochowian. W dwudniowym spotkaniu uczestniczyło kilkaset osób z kraju i zagranicy

Fot. Piotr Deska / AG


Kongres rozpoczął się w sobotę w filharmonii, gdzie aktor Marian Florek zabrał uczestników w podróż po minionym stuleciu, rozpoczynając niezwykłą opowieść - ilustrowaną filmem, fotografią, muzyką - o tym, jak Częstochowa wyglądała, jak się rozwijała, jakich miała mieszkańców. "Pączki u Jałowca" to tytuł jednej z piosenek, w której na scenie zaprezentowała się Kapela Piosenki Wszelakiej z występującym w niej gościnnie Jarosławem Woszczyną.

- W danym miejscu można się urodzić lub wychować, a następnie wymazać to miejsce z pamięci. Ale można też rodzinne miasto na zawsze zachować w sercu - mówił do zgromadzonych prezydent Tadeusz Wrona. I dodał: - Wiem, że są także wspomnienia, które bolą. Myślę tu o mieszkańcach Częstochowy narodowości lub religii żydowskiej, dla których rodzinne miasto stało się miejscem dokonanej przez Niemców zagłady. Myślę tu o żołnierzach walczących o Polskę, którym nie dane było wrócić do ojczyzny, skazanej na budowanie komunistycznego ustroju. Myślę tu także o częstochowianach, którzy w 1968 r. oraz w czasie stanu wojennego musieli wyjechać bez prawa powrotu.

Uczestnicy kongresu podkreślali dumę, że są częstochowianami i apelowali do młodych, by nie wstydzili się miejsca swego pochodzenia.

- Gdzie ja jestem, jest Częstochowa - czy to w Warszawie, Nowym Jorku, czy Tel Avivie. Buduję mosty pojednania i Częstochowa jest pierwsza, o której mówię w relacjach, wspomnieniach ze swego dzieciństwa - deklarował na konferencji prasowej Zygmunt Rolat, przewodniczący Światowego Związku Żydów Częstochowian i Ich Potomków.- Mieliśmy wspaniałego biskupa Teodora Kubinę i nadrabina Nachuma Aszę, oni byli przyjaciółmi. Nasza wystawa "Żydzi Częstochowianie" podróżowała po całej Ameryce. W Bostonie widział ją prezydent Bush. Pierwsza fotografia pokazywała, jak biskup Kubina wita prezydenta Mościckiego, a obok stoi nasz nadrabin z Torą i też wita prezydenta. To Częstochowa, którą pamiętam. Tu razem żyliśmy, we wspólnocie od średniowiecza.

Jednym z pomysłodawców kongresu jest prof. Grzegorz Opala, minister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka. Przesłał specjalny list: "Pomysł kongresu - przyznaję, nie nowatorski, bo oparty choćby na światowym zjeździe raciborzan - zakiełkował, gdy prezydent Wrona był posłem. Na jakimś nudnym posiedzeniu rozmawialiśmy o mieście. I tak się zaczęło".

Prof. Opala zawsze, kiedy jest okazja, mówi, że jest z Częstochowy, "bo to miasto wyjątkowe". Przyznaje, że żałuje, że miasto nie doczekało się dotąd uniwersytetu.

O rozpoznawalności Częstochowy poza granicami Polski mówiła Teresa Czekaj, wybitna pianistka od 20 lat mieszkająca na stałe w Paryżu. - Warto sobie uświadomić, że dla ludzi z zagranicy, tych, którzy mieszkają 5, 6, 10 tys. km stąd, rozpoznawalne sa w Polsce tylko Warszawa, Kraków i właśnie Częstochowa.

Zarówno wg niej, jak i wybitnego kompozytora mieszkającego na stałe w Krakowie Juliusza Łuciuka częstochowianie powinni być dumni z dokonań na niwie kultury. A o tym, że kultura w Częstochowie ma się dobrze, świadczy choćby to, że już niedługo filharmonia będzie rozbudowana.

W sobotę odbyło się wiele imprez towarzyszących: promocja książek uczestników kongresu: Anny Hann, Tadeusza Chabrowskiego i Stefana Gołąbka, spotkania w grupach tematycznych: kultura, architektura, medycyna, biznes, sport i turystyka. W niedzielę w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze odbyła się msza święta w intencji uczestników. Teresa Czekaj koncertowała w sali kameralnej filharmonii, a w auli Wyższego Seminarium Duchownego odbyła się premiera filmu "Tutaj zawsze byliśmy wolni" wg scenariusza i reżyserii Pawła Woldana i Tadeusza Szymy.



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów