Jak Michael Nyman odnalazł swoich dziadków

Tadeusz Piersiak
2009-10-22 , aktualizacja: 22.10.2009 13:52
A A A Drukuj
W 1985 roku po koncercie w Krakowie Michael Nyman pojechał do miasta swoich przodków - Ciechanowa. Wiele lat później pochwalił się tą podróżą wujkowi. Ten ryknął śmiechem i sprostował: Częstochowa, Częstochowa...
Michael Nyman w częstochowskim archiwum
Fot. Piotr Deska / AG
Michael Nyman w częstochowskim archiwum
Popołudnie 19 października 2009, na częstochowskim dworcu zatrzymuje się pociąg z Warszawy. Na peron wychodzi ekipa filmowa i od razu zaczyna rozstawiać kamerę, podpinać mikrofon. Kręcą: wzdłuż peronu idzie mężczyzna w obszernym beżowym, wełnianym płaszczu, sympatyczna twarz pięćdziesięciolatka w okularach o ciemnych retro oprawkach, o okrągłych szkłach. Mężczyzna stoi w przejściu podziemnym z trochę bezradną miną, robi zakupy w kiosku Ruchu, wsiada do busa. Kolejne ujęcie: Archiwum Państwowe. Mężczyzna przy zwykłej biurkowej lampce przegląda dokumenty. Następne: cmentarz żydowski, następne: Jasna Góra...

Wieczorem w Filharmonii Częstochowskiej mężczyzna w skupieniu słucha koncertu Joshuy Bella. To było nieoczekiwane spotkanie dwóch wielkich muzyków.

Moi dziadkowie pochodzili z Częstochowy

Michael Nyman, światowej sławy kompozytor, stworzył muzykę do 11 filmów Petera Greenawaya, "Fortepianu" Jane Campion (dostał za to nagrodę Australijskiej Akademii Filmowej, nagrodę krytyków z Chicago oraz nominację do Złotego Globu). Wiele utworów stworzył dla swego zespołu Michael Nyman Band.

Rok temu w radiowej "Trójce" przyznał: - Moi dziadkowie pochodzili z Częstochowy. Wyjechali z miasta do Londynu na początku XX wieku.

Nyman obiecał wtedy, że przyjedzie do Częstochowy za trzy miesiące - 18 października. Nie przyjechał. - Zabrakło mi czasu - przyznał później. - Mogłem być tylko w Oświęcimiu.

Pojawił się rok później - 19 października. Wysiadł z pociągu jadącego z Warszawy, gdzie dzień wcześniej miał koncert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej promujący wspólną płytę z Motion Trio. To jeden z elementów powstającego filmu dokumentalnego o jego życiu i muzyce "Nyman in progress". Producentem jest Arthaus Musik GmbH z Niemiec. Pokażą go niemiecko-francuski kanał kulturalny ARTE oraz telewizja WDR.

Tu znajdą się też sceny z pobytu w Częstochowie - w Archiwum Państwowym, na cmentarzu żydowskim, Jasnej Górze...

Do Częstochowy przez Ciechanów

- O tym, że sławny muzyk chce nas odwiedzić, dowiedziałam się już dawno od producentów filmu - mówi Elżbieta Jończyk-Surma, szefowa Archiwum Państwowego w Częstochowie. - Miałam czas na przejrzenie naszych zbiorów, zastanowienie się, co może ich interesować. Ale konkretny termin pojawił się niemal w ostatniej chwili.

Konkretny termin: 20 października 2009. Towarzyszymy kompozytorowi w Archiwum. Wraz z Elżbietą Jończyk przegląda rejestr ślubów, w którym jest zapis o jego dziadkach, świadectwa narodzin dzieci. Tu urodziło się im dwoje dzieci - starsza Estera była z rocznika 1901. Jak wyliczył Nyman - urodzona w dziewięć miesięcy po ślubie. Ale jej akt z okręgu bożniczego w Częstochowie pochodzi z 1904 roku i ma adnotację, że opóźnienie zapisu wyniknęło z zaniedbania ojca.

Nyman: - Moi rodzice urodzili się już w Anglii, dokąd dziadkowie wyemigrowali w 1905 roku. Dziadka nie znałem, zmarł wcześniej. Babcia Bella mieszkała do śmierci z jednym z wujków. On właśnie pokierował mnie do Częstochowy.

Muzyk śmieje się wspominając ten moment, bo do Częstochowy trafił przez Ciechanów. W 1985 roku był na koncercie w Krakowie. Pojechał wtedy do miasta swoich rodzinnych korzeni, do... Ciechanowa. 16 lat później pochwalił się tą podróżą wujkowi (temu, który mieszkał z babcią). Ten ryknął śmiechem i sprostował: Częstochowa, Częstochowa... I teraz wreszcie ta podróż do korzeni się udała.

- Częstochowa jest ważnym miejscem we wspomnieniach rodziny Najmanów - relacjonuje Elżbieta Jończyk-Surma - ponieważ tu dziadkowie pobrali się w 1900 roku i tu mieszkali jakiś czas. Natomiast nie byli sami częstochowianami z urodzenia. Babcia Bajla Pinkus była z Pajęczna, Wolf Najman z okolic Pławna i Gidel. W Gidlach zresztą mieszkali chwilę przed przyjazdem do Częstochowy.

Częstochowa otwarta na innych

Absolutny przypadek sprawił, że Nyman wraz z ekipą, przyjeżdżając do Częstochowy, trafił w sam wir zjazdu Żydów częstochowian z całego świata. Zamieszkał w hotelu, który był siedzibą organizującego zjazd Zygmunta Rolata (pochodzący z Częstochowy, ocalony z Holocaustu, dziś biznesmen z Nowego Jorku) i całego sztabu. Ekipa ARTE kręciła ujęcia podczas odsłonięcia pomnika przy ul. Strażackiej upamiętniającego wywiezionych do obozu 40 tys. Żydów. Nyman stał na placu zadumany.

- Nie mogłem uwierzyć, że to nie zostało przez ekipę ukartowane - mówił nam wcześniej. - Przywieźli mnie w takim czasie, nic o tym nie mówiąc... To chyba bardzo szczególny zbieg okoliczności? Częstochowę oczywiście znałem wcześniej jako miejsce, w którym jest ikona Czarnej Madonny. Przyznaję, że boję się trochę katolickiej dominacji, fanatyzmu. Tymczasem zastałem Częstochowę ze sporym środowiskiem żydowskim, otwartą na inne kultury i religie, oddającą pamięć ofiarom Holocaustu. Miasto tętniące życiem, również artystycznym.

Czy chciałby zaangażować się w jakieś działanie artystyczne w mieście swoich dziadków? Kompozytor milczy...

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów