Strach przed buspasami

th
02.06.2009 , aktualizacja: 02.06.2009 09:46
A A A Drukuj
Pasażerowie z roku na rok więcej czasu spędzają w autobusach, bo te po prostu dłużej jadą: warunki ruchu w Alejach i na innych śródmiejskich ulicach pogarszają się za sprawą żywiołowego rozwoju motoryzacji. "Jeśli mam tkwić w korku, to wolę na wygodnym fotelu własnego auta" - tę myśl wielu pasażerów autobusów przekuwa w czyn, przez co tłok na ulicach jest coraz większy.
O specjalnych pasach dla autobusów mówi się w Częstochowie od wielu lat - konieczność ich wyznaczenia na takich ulicach, jak Dąbrowskiego czy Śląska, dostrzegła już 10 lat temu (gdy samochodów było o jedną trzecią mniej!) firma BIT opracowująca reformę komunikacji. Od tego czasu miasto zrobiło mniej niż mało. Istotne znaczenie dla pasażerów mają tylko dwie tzw. śluzy. Pierwsza ułatwia przejazd ul. Dąbrowskiego przez skrzyżowanie z al. Jana Pawła II, a druga włączenie się do ruchu w I Alei, po starcie z przystanków na pl. Daszyńskiego. Natomiast wyznaczenie buspasa w al. Wojska Polskiego było już tylko ruchem pozorowanym, bo wcale nie był tam potrzebny. Buspasy mają sens tylko na ulicach zakorkowanych.

I tu dochodzimy do sedna: wyznaczenie pasów dla autobusów w centrum oznaczałoby pogorszenie warunków dla komunikacji indywidualnej. Np. na ul. Śląskiej autom osobowym pozostałby jeden z dwóch pasów. Przed tak radykalnymi krokami - ale niezbędnymi, co pokazują przykłady zachodnie, ale coraz częściej i polskie - hamuje władze Częstochowy strach przed lobby kierowców indywidualnych.

Rezultaty są na razie odwrotne do deklarowanych. Z jednej strony miasto mówi o priorytecie dla komunikacji publicznej, a z drugiej po remoncie III Alei nie da się autobusem dotrzeć w rejon parków (linia 16 to efemeryda), mimo iż kierowcom indywidualnym pozostawiono wjazd w III Aleję. Komu więc dano priorytet?

Może w podjęciu odważnej decyzji pomoże władzom Częstochowy przykład stolicy. Trasa WZ trzy lata temu wyglądała tak: permanentny korek, w którym tkwiły tramwaje, ponieważ jeden z dwóch pasów ruchu wymalowano na torowisku. Przez 20 lat pokutowało myślenie: skoro dwa pasy nie wystarczą, by swobodnie przejechać, więc gdy wyrzucimy samochody z torów, czyli zredukujemy liczbę pasów do jednego, to kierowcy nas rozszarpią. Ale w końcu się zdecydowano. Rezultat? Korki jak były tak są - ale pewnie znaczna część kierowców poszukała innej drogi. Za to przejazd komunikacją publiczną przez Wisłę trwa nie 20-30 minut, lecz pięć! Na efekty nie trzeba było czekać: skokowo wzrosła liczba pasażerów tramwajów i w rezultacie przepustowość mostu też! Oczywiście liczona nie przejeżdżającymi pojazdami, lecz ludźmi, którzy w ciągu godziny przeprawiają się na drugi brzeg.

Ktoś powie: dla Śląskiej i Dąbrowskiego nie ma alternatywy, więc nie można ich zawężać. A jaka była dla mostu w Warszawie? Każdy wie, że przeprawy przez Wisłę to wąskie gardła stolicy.

W przygotowanym dla "projektu Aleje" propozycji organizacji ruchu w śródmieściu Częstochowy zaznaczono pas dla autobusów tylko na ul. Nowowiejskiego - choć z punktu widzenia pasażerów potrzebny jest przede wszystkim na Śląskiej i Dąbrowskiego. Rzecz warto jeszcze raz przemyśleć.

Można też mówić o jeszcze radykalniejszym posunięciu i zorganizowaniu Alej na wzór warszawskiego Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Świata, gdzie zezwolono tylko na jazdę taksówkom i autobusom. Ale do takich rozwiązań częstochowianie zapewne nie dorośli.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów