Zamek wziął się i urwał, skubany
22.02.2011
, aktualizacja: 22.02.2011 12:18
Jest bardzo cienka granica między pokochaniem nowego domu, a znienawidzeniem go przez to całe przeprowadzkowe zamieszanie
RAPORTY
To wniosek czytelniczki "Gazety", która odpowiedziała na nasz apel o wspomnienia związane z przeprowadzkami. Oto jej opowieść:
Pomysł mojej przeprowadzki zrodził się z marzenia o własnym domu. Los się uśmiechnął, dom się znalazł. Czekając na opuszczenie go przez poprzednich właścicieli przestudiowałam cały internet w poszukiwaniu rad przeprowadzkowych. Znalazłam, zapamiętałam.
Nieoczekiwanie we wtorek o godz. 20 telefon: "Pani Kasiu jutro się wyprowadzamy!" Serce mi stanęło. Co? Tak nagle? Jak, do jasnej ciasnej, zorganizujemy przeprowadzkę w dwa dni?
Klucze odebraliśmy w czwartek wieczorem. I się zaczęło.
Na sobotę zaplanowaliśmy pierwszy transport. Samochód - jest. Meble - się opróżni. Pudła pięć sztuk - są. Pomoc - mój mąż i jego szwagier (ja mówię mało, mąż że starczy). Entuzjazm - a co to takiego?
Tak przygotowani zabraliśmy się za pakowanie pierwszej tury, czyli mebli kuchennych i salonowych. Do pracy wzięliśmy się jednak dopiero w piątek około 21, bo o tej godzinie dotarliśmy do domu. Jak weszłam z pudłami do salonu zachciało mi się płakać. Trzy godziny później meble były zapakowane, pudła zapełnione, a my z mężem przegryzaliśmy pęto kiełbasy, bo szkoda nam było czasu na kanapki. Ale jak smakowało!
Rano budzik o godz. 7. Razem z moją mamą zabrałyśmy się za odśnieżanie podwórka nowego domu, żeby samochód z meblami nie utknął. Oczywiście złośliwy śnieg musiał nas zbombardować w nocy w nieznośnej ilości, a wjazd pod dom mam rekordowo długi.
Mąż z meblami przyjechał. W 30 minut zostały wypakowane. Jak dobrze, że jestem kobietą i mogę użyć formy "zostały wypakowane", a nie "wypakowałam" :-)
Meble są, tylko że za nic nie pasują rozmiarami tam, gdzie miały pasować. Pralka chyba urosła, a zlew zmalał. Kuchenka gazowa tańczy po kuchni w poszukiwaniu nowego miejsca (już trzy razy była przestawiana). Zagroziłam, że jak nie dostanę gorącej herbaty, to żadnej decyzji nie podejmę. Mama w cudowny sposób wyczarowała kawę, herbatę i ciasto i dopiero mi się w mózgu trochę przejaśniło.
A swoją drogą, jak to jest, że te mamy wszystko potrafią? Gdyby to była jej przeprowadzka, pewnie już następnego dnia mogłaby wydać obiad na 10 osób. Taka zorganizowana z niej babka.
Wreszcie meble ustawione. Pora założyć rękawice i szorować. Na pierwszy ogień poszła łazienka. Bitwa wygrana. Reszta ujdzie.
Mąż stwierdził, że trzeba wymienić zamki w drzwiach. Oj biada tym, co myślą, że jak coś jest łatwe, to ławo pójdzie. W każdym bądź razie dobrze, że mąż ślusarzem nie został, bo zamki bardzo go nie lubią. Jeden z nich był wyjątkowo perfidny i jak mąż sprawdzał czy działa, to on się wziął i urwał, skubany. I w ten oto sposób zacięliśmy się w nowym domu. Mąż wyskakiwał i wskakiwał przez okno. Próbując podważyć zamek porysował mi śrubokrętem drzwi wejściowe.
Po tych traumatycznych przeżyciach już ze spakowanymi siatkami w dłoniach, w kurtce i w czapce naszykowana do wyjścia do jakiś normalnych mieszkalnych warunków (czytaj do teściowej) usłyszałam od męża: "Jeszcze jeden zamek kochanie". Gdybym miała siłę to padłabym na kolana i błagała żeby go nie dotykał. Zamek chyba odczytał moje myśli, bo nie robił problemów i dał się wymienić. Ale patrzyłam na to na wdechu.
Pierwsza faza przeprowadzki zakończona. Druga w toku. W sobotę przewozimy meble do sypialni.
Wnioski:
1. Mąż umie wszystko - trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i nie przeszkadzać.
2. Mama też umie wszystko.
3. Nikt nie zwraca uwagi na napis "Uwaga, szkło".
4. Jako pierwsze do nowego domu powinno jechać radio.
5. Jak nie masz radia to miej nadzieje, że współmałżonek jest gadułą, albo pokochaj ciszę (zaznaczę, że przeprowadzamy się z domu, w którym mieszka sześć dorosłych osób, pięcioletnia dziewczynka i foxterier).
6. Odśnieżanie boli.
7. Nikomu nie życzę przeprowadzki w zimę taką jak ta, z dużym mrozem i upartym śniegiem.
A ponadto istnieje bardzo cienka granica między pokochaniem nowego domu, a znienawidzeniem go przez to całe przeprowadzkowe zamieszanie.
RAMKA
Konkurs
Opowiedz nam o przeprowadzce i wygraj
Czekamy na Państwa wspomnienia. Jak się pakowaliście, czy wszystko ocalało, co zdarzyło się zabawnego? Ślijcie z imieniem, nazwiskiem, adresem i telefonem na: listy@czestochowa.agora.pl (nazwa maila: Przeprowadzka). Na autorów najciekawszych wspomnień czekają trzy bony po 200 zł i dwa bony po 100 zł do wykorzystania w sklepie Meble VOX, I piętro Domu Handlowego Domator.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów

