Przeprowadzka jest jak katharsis

Ewa Grabna
22.02.2011 , aktualizacja: 22.02.2011 15:50
A A A Drukuj
Mam 59 lat, na koncie 11 przeprowadzek w czterech miastach i na samą myśl, że mogłabym się znów przeprowadzić, gęba mi jaśnieje.
Tak samo z pracą: mam za sobą 10 zakładów pracy, choć tu "zaliczyłam" dwa dziesięcioletnie i jeden 16-letni "epizod", a łącznie przepracowałam 42 lata. Jakie są plusy takich zmian?

* Ciągłe zmiany mieszkań i pracy nie pozwalają zgnuśnieć.

* Tyle razy żyjesz, ile razy zmieniasz miejsce.

* Nowe miejsce to nowe znajomości, nowe wyzwania, to brak zabójczej dla rozwoju stagnacji.

* A ileż radości z kolejnego poznawania, malowania, planowania, wyrzucania, kupowania i ustawiania.

* A jakie zdumienie, gdy w niedzielę, po sobotniej przeprowadzce, gotowałam po raz pierwszy w życiu na gazowej kuchence. Nim się rozejrzałam, już trzeba było wrzucać makaron do gotującej się wody, a jeszcze go nie znalazłam. Nie spieszyłam się z tym, bo przyzwyczajona byłam do dwupalnikowej, wolno nagrzewającej się kuchenki elektrycznej, a tu nie dość, że cztery palniki, to tak szybko gotujące.

* Przeprowadzka jest jak katharsis.

Minusy? Brak.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów