Urząd Miasta i Operator. Jak się porozumieć?

Dyskusję prowadzili: Tomasz Haładyj i Eliza Kwiatkowska
2009-10-09 , aktualizacja: 09.10.2009 20:56
A A A Drukuj
- Miasto przyprowadziło do nas tylko jednego inwestora, i to miejscowego - twierdzi spółka Operator, która dysponuje terenami pohutniczymi. Magistrat odpiera: - Wniosek Operatora o wycięcie 12 ha drzew jest zasłoną dymną, by ukryć brak skuteczności. Obie strony konfliktu zaprosiliśmy do redakcji "Gazety".
Wiceprezes Artur Sokołowski  podczas debaty w ''Gazecie''
Fot. Piotr Deska / AG
Wiceprezes Artur Sokołowski podczas debaty w ''Gazecie''
ZOBACZ TAKŻE
Spór staje się coraz ostrzejszy: prezydent Tadeusz Wrona żąda od Operatora publicznych przeprosin. Twierdzi, że spółka go pomawia i nakłania do złamania prawa.

"Gazeta": Co jest pomówieniem, a co nakłanianiem do złamania prawa?

Bogumił Sobuś, wiceprezydent Częstochowy: Dotyczy to wycinki 15674 drzew oraz krzewów na ponad 12 ha. Przepisy nakładają na gminę obowiązek ochrony drzewostanu - sadzono go jako pas izolacyjny. Zresztą do kwietnia drzewa nie stanowiły dla Operatora problemu. Nie sygnalizował tego też żaden inwestor. Ze wszystkimi udawało nam się dogadać, które drzewa trzeba usunąć, a które zostawić jako ozdobę i ochronę przed hałasem i zanieczyszczeniami. Np. Guardian zaproponował nasadzenia zastępcze.

Artur Sokołowski, wiceprezes Operatora: W procesie restrukturyzacji huty Operator przejął 500 ha terenów przemysłowych i ochronnych w rejonie Góry Ossona. I od razu chciałbym sprostować: wnioski o wycięcie nie dotyczyły strefy ochronnej.

Problem sprowadza się do kwestii: jeśli na tych terenach miasto chce mieć zielone płuca Częstochowy, to zwrócimy się, by pan prezydent zamienił nam 2,5-milionowy podatek od nieruchomości na rolny i leśny. Jeśli bowiem taka jest wola miasta, to nasza działalność nie ma racji bytu. Sygnały są jednak sprzeczne, bo prezydent domaga się zarazem, by sprzedaż naszych gruntów pod inwestycje była większa i skuteczniejsza.

Sobuś: Nawet na tym terenie jest możliwość inwestowania.

Sokołowski: Radomsko ma teren, o którym rzecznik urzędu miasta Ireneusz Leśnikowski powiedział kiedyś: księżycowy krajobraz. Chciałbym dysponować takim krajobrazem (Sokołowski pokazuje zdjęcia wybudowanych w Radomsku hal fabrycznych), bo to znaczyłoby, że ludzie mają pracę. Operator - nie wiem, jakim byłby magikiem i króliki wyciągał z kapelusza - nie wyczaruje terenu tak atrakcyjnego jak w Radomsku bez pomocy miasta. Gdy robiłem tam zdjęcia, serce mnie kłuło: na parkingach auta z rejestracjami SC i SCZ.

Sobuś: Pod TRW i Brembo jest z kolei dużo obcych rejestracji.

Sławomir Jończyk, wydział ochrony środowiska UM: W Radomsku były pola, a nie lasy. Rozmawiałem w tamtejszym urzędzie: nie przypominają sobie ani jednego istotnego wniosku o wycinkę.

Sokołowski: Ja też rozmawiałem: przygotowanie terenu zaczęto od wycięcia drzew.

Sobuś: Jeżeli będą na terenach Operatora konkretne inwestycje - zgoda na wycinkę będzie. Tam jest 20 ha - uważacie, że jest zasadne wyciąć tyle drzew na tym etapie, skoro nie ma inwestora?

Sokołowski: To jest obszar (prezes pokazuje teraz fotografię lasu na terenie huty), który mamy zaoferować inwestorom?

Jończyk: Na taki sam teren wchodził Mostostal i rozmawiał z nami o wycince drzew. Nie skarżył się. Nie znajdzie pan innej firmy, która by się skarżyła, że wydział ochrony środowiska blokuje inwestycje.

Spalarni śmieci mówimy "nie"

Sobuś: Chcę powiedzieć o dwóch inwestorach, którzy zgłosili się do Częstochowy, a o których pisała ogólnopolska prasa, gdy próbowali wcześniej ulokować w Rzeszowie i Krakowie zakład utylizacji odpadów niebezpiecznych. Cytuję: "Jeśli zakład powstanie, będą tu mogły trafiać chemikalia, materiały wykorzystywane w broni chemicznej i bakteriologicznej, przeterminowane pestycydy, a nawet odpady zawierające izotopy promieniotwórcze. (...) Możemy stać się śmietnikiem Europy".

"Gazeta": Miasto odrzuciło ofertę, kierując się artykułem w prasie.

Sobuś: Jeżeli gdzie indziej powołano fachowców, którzy ocenili i odrzucili ofertę, to dlaczego mamy to kwestionować? Czy my mamy powtarzać? Plan gospodarki odpadami dla woj. śląskiego i Częstochowy nie przewiduje u nas lokalizacji spalarni odpadów. To zresztą nie tylko kwestia samego procesu technologicznego, ale i dowiezienia takiej ilości śmieci naszymi ulicami.

Sokołowski: W Wiedniu taka spalarnia, i to starszej technologii, znajduje się w centrum miasta. Obie firmy, które się zgłosiły, zostały potraktowane w sposób, który nie przystoi miastu.

Przyciąganie inwestorów

Sobuś (do Sokołowskiego): Mówił pan o narzekaniach inwestorów na urząd miasta. Mogę przedstawić podziękowania wszystkich dotychczasowych za szybkość załatwienia spraw. Np. Polimex-Mostostal na otwarciu powiedział, że obsłużony został najszybciej w Polsce. Jeśli pojawia się jakiś inwestor, to zostaje u nas wyznaczona osoba za niego odpowiedzialna od początku do końca. Za to mogę pokazać opinie inwestorów o Operatorze (wyjmuje plik korespondencji z 2007 r.). W kilku przypadkach gdyby nie bardzo ostra interwencja urzędu miasta, to do inwestycji by nie doszło!

Sokołowski: Całkowicie się z panem zgadzam! To są sprawy z czasów, gdy Operatorem zarządzała pani Monika Koszade-Rutkiewicz i dlatego tamten zarząd został zmieniony. Chciałbym teraz podać dwie liczby. W ostatnim piśmie pan prezydent pisze, że promuje nasz teren. My zaś pytamy każdego klienta, który do nas dotarł, skąd dowiedział się o ofercie. Okazuje się, że w ciągu półtora roku za pośrednictwem prezydenta trafił jeden - tak, jeden inwestor, i to z Częstochowy, zagrożony zamknięciem w dotychczasowym miejscu. Druga liczba: ile skarg wpłynęło na Operatora od lutego 2008 r., gdy zarząd zmienił się na częstochowsko-warszawski? Jedna, i to w ostatnim tygodniu. Ale nazwę firmy przemilczę, ponieważ ma wyrok nakazujący zapłatę nam należności.

Sobuś: Ja mam zaś listę inwestycji ulokowanych u państwa. Jest ich 19, z tego Elsen [siłownia hutnicza - przyp. red.] i ISD Huta Częstochowa z powodów naturalnych, dwie działki kupione przez miasto, trzy ulokowane w wyniku naszej interwencji...

Sokołowski: Do czego pan zmierza?

Jarosław Kapsa, doradca prezydenta ds. gospodarczych: Do tego, że efekty waszej działalności są bardzo niskie.

Sokołowski: Gdyby miasto w podstawowych sprawach zareagowało, to efekty byłyby lepsze.

Kapsa: Ile ofert przetargowych znajdziemy na stronie internetowej Operatora? Jedną.

Sokołowski: Pan nie rozumie zasad działań biznesowych. U nas grunty są w ofercie ciągłej. Prowadzimy rozmowy w sprawie 10 transakcji. Nie prowadzimy procedury przetargowej.

Sobuś: Chciałbym pokazać, jak Operator się promuje: 70 sztuk takich "materiałów" (prezydent podał kieszonkową anglojęzyczną ulotkę Operatora) otrzymaliśmy od spółki, by je rozdawać na różnych imprezach.

Drogi dojazdowe

Sokołowski: Spółka zwracała się do miasta z wnioskami o rozwiązania komunikacyjne w tym rejonie. Pierwszy zarząd Operatora podchodził do tego być może zbyt materialistycznie, proponując miastu zakup terenów, ale na przełomie 2007 i 2008 r. została złożona sensowna propozycja. Ale i w tej sprawie nic się nie zadziało, choć miasto zadeklarowało przejąć niektóre tereny.

Sobuś: Pan prezes kompletnie mija się z prawdą. Potwierdzam, że ustalaliśmy, które drogi są nam konieczne, które potrzebne, a które nie. To, co do nas należało, zostało zrobione w lipcu. Poinformowaliśmy o tym telefonicznie Operatora.

Sokołowski: Pan mówi o tym, że po upływie półtora roku miasto wreszcie wypełniło zobowiązania i poinformowało o nich telefonicznie? W ciągu tego czasu trzykrotnie monitowaliśmy o pilne działanie.

Kapsa: Operator do dzisiaj się nie wywiązał z tych ustaleń.

Sokołowski: Operator już niespełna rok temu informował urząd, że dokonał podziałów gruntów.

Plan zagospodarowania

Sokołowski: Od trzech i pół roku Operator prosi, by miasto opracowało plany zagospodarowania dla terenów pohutniczych!

Sobuś: To trwa. A po drugie, plan wprowadza ograniczenia, których nie chcielibyśmy na tych terenach. Opracowanie planu jest też niemałym wysiłkiem finansowym. I niesie zobowiązania dla miasta: np. musi ono wybudować drogi albo wywłaszczyć mieszkańców.

Sokołowski: Mamy kilku, kilkunastu inwestorów miesięcznie. I oni mówią: bez planu zagospodarowania ani rusz, bo nie chcą kupować kota w worku, nie wiedząc, co się da zbudować. Odchodzą więc do Konopisk, Mykanowa. Np. Wkręt-Met buduje się przy trasie. Inwestorzy w większej części nieprzyjaźnie wyrażają się o procedurach w urzędzie miasta. O tym, że na warunki zabudowy można czekać nawet przeszło rok. Takie problemy eliminowałby właśnie plan zagospodarowania.

Sobuś: Każdy inwestor jest załatwiany szybko i sprawnie. Czy mam powiedzieć, co nam inwestorzy mówią o Operatorze? Zmiana zarządu w spółce nie ma niestety przełożenia na liczbę nowych inwestycji. Mówienie, że nie da się nic zrobić, póki nie wytnie się wszystkich drzew, to zasłona dymna.

Sokołowski: Plan, drogi - to wszystko zasłony dymne? Ośmieszył się pan.

Sobuś: Sprawa dróg jest w zasadzie zamknięta, trzeba ją tylko sfinalizować. Inwestor potrzebuje terenu pustego: ale nie bez drzew, tylko żeby nie było tam zbędnych starych instalacji.

Sokołowski: Widziałem akty notarialne w Radomsku, gdzie miasto zobowiązywało się, kiedy doprowadzi drogi oraz media.

Sobuś: My tak też robimy.

Sławomir Skroczyński, z-ca dyrektora w Operatorze: Nie, wy zmuszacie inwestora, by to on wybudował kawałek drogi.

Sokołowski: Jedna z firm była wręcz szantażowana przez urząd miasta.

Sobuś: Pan uważa, że to jest szantaż? Gdy przychodzi inwestor, to obie strony przedstawiają swoje wymagania. I to jest normalne. Do tej pory z tego tytułu żaden inwestor nie zrezygnował z Częstochowy!

Sokołowski: Działając w desperacji, daliśmy ogłoszenie prasowe, że zamierzamy zlecić opracowanie planistyczne, które będzie można przedłożyć jeśli nie do prezydenta, to do rady miasta.

Współpraca

Sokołowski: Chcielibyśmy, aby osoba upoważniona z urzędu miasta mogła uczestniczyć w naszych rozmowach z inwestorami. I to osoba decyzyjna, by mogła powiedzieć, co można, a czego nie.

Sobuś: Jestem za.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów