Ten, kto podpisze kontrakt z Miejskim Zarządem Dróg, będzie miał co robić przez cztery lata! Tyle bowiem potrwa modernizacja pl. Biegańskiego oraz I i II Alei (pl. Daszyńskiego zostawiono na później). Budowlańcy mieli zacząć prace jeszcze w tym roku, ale miasto ma najwyraźniej pecha: o ile zdopingowane kryzysem firmy biją się o kontrakty, to w tym wypadku wpłynęła tylko jedna oferta.
Złożyło ją konsorcjum czterech firm: Steinbudeksu ze Świdnicy na Dolnym Śląsku oraz największych lokalnych przedsiębiorstw z branży drogowej: Mega-Bruku z Kłobucka oraz częstochowskich Drometu i Drog-Budu. Ten ostatni jest liderem konsorcjum.
- Niestety, oferta przekracza o 8 mln rezerwowane na inwestycję pieniądze - poinformował "Gazetę" Kazimierz Augustyn, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. Tzw. kosztorys inwestorski opiewał na prawie 61 mln zł, zaś firmy żądają niemal 69 mln zł.
Co dalej? - Najpierw musimy sprawdzić, czy oferta jest prawidłowa pod względem formalnym, co trochę potrwa, ponieważ dokumentacja dla tak wielowątkowej inwestycji jest bardzo obszerna - mówi Augustyn. Nie chce deklarować żadnych terminów.
Jeśli oferta okaże się prawidłowa, wyjścia są dwa: nie rozstrzygnąć przetargu i rozpisać nowy, licząc na tańszą firmę, lub dołożyć pieniędzy. - Idziemy raczej w tym drugim kierunku - powiedział "Gazecie" Augustyn.
Decyzja zależy jednak od prezydenta i rady miasta, która musiałaby zaakceptować wydatek większy niż zapisany w budżecie i Wieloletnim Planie Inwestycyjnym.
Kto jest kim?
* Drog-Bud. Lider konsorcjum. Potentat w branży drogowej na regionalnym rynku. Remontował m.in. wiadukt w al. Pokoju, szosę do Olsztyna i Kłobucka.
* Dromet. Przebudowywał m.in. ul. Dąbrowskiego przy Politechnice, budował ul. Radomską, remontował drogę Knieja - św. Anna. Był członkiem (ale nie liderem) innego konsorcjum, krytykowanego za fuszerkę w III Alei.
* Mega-Bruk. Jak sama nazwa wskazuje, najczęściej występuje jako firma brukarska. M.in. wykonawca placyku z fontanną przy ul. Waszyngtona koło urzędu miasta.
* Steinbudex. Jedyna firma spoza regionu w konsorcjum. Specjalizuje się w kamiennych nawierzchniach, mozaikach. Ma rekomendację m.in. z Wrocławia, gdzie "wyczarowała" tamtejszy Rynek. Była w konsorcjum remontującym III Aleję.
Analiza "Gazety". Prezydent ma o czym myśleć
Miejski Zarząd Dróg i prezydent mają poważny dylemat. Odrzucając zbyt drogą ofertę i rozpisując nowy przetarg - bez gwarancji, że znajdzie się ktoś tańszy - odkładają rozpoczęcie inwestycji na przyszły rok. Tym samym wykonawca będzie miał mniej czasu, bo końcowy termin (listopad 2013) jest nieprzekraczalny. W przeciwnym wypadku miasto ryzykuje stratę 10 mln euro unijnej dotacji, co stanowi ponad dwie trzecie wartości przedsięwzięcia. Powiedzmy szczerze: bez pomocy Unii Częstochowy nie stać na zmianę prowincjonalnego dziś wystroju I i II Alei.
Kluczową przesłanką przy podejmowaniu decyzji będzie więc ocena ustalonego wcześniej harmonogramu prac - na ile jest napięty.
Drugie rozwiązanie to przyjąć ofertę, prosząc radnych o zgodę na zwiększenie budżetu "alejowego". Zwłaszcza że na 8 mln zł można spojrzeć z perspektywy wartości całej inwestycji oraz czasu jej trwania: dodatkowe 2 mln zł rocznie nie wyglądają już tak źle. Jednak 8 mln to kwota wystarczająco duża, by dyskusja nad nią była gorąca. Antagoniści Tadeusza Wrony tylko czekają na taką okazję wobec zbliżającego się referendum. Przecież od dawna krytykują go za forsowanie w Alejach kamiennej, a więc drogiej nawierzchni (zdradzając tym samym własne, mizerne ambicje, bo kamień to dziś żadna ekstrawagancja, co można zobaczyć np. na Rynku w Krzepicach). Przeciwnicy prezydenta będą też udowadniać, że miasto jest coraz bardziej zadłużane.
Prezydent ma o czym myśleć. Ale od tego jest, by podejmować decyzje - nawet najtrudniejsze.
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa