Jednak referendum ws. odwołania prezydenta?
2009-07-01
, aktualizacja: 01.07.2009 20:36
Za 60 dni i blisko 20 tys. podpisów dorosłych częstochowian okaże się, czy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta jednak się odbędzie.
ZOBACZ TAKŻE
- Radni SLD: Niech prezydent sam odejdzie (21-09-09, 20:06)
- Antyprezydencka ekipa w odblaskowych strojach (20-07-09, 21:43)
- Radni do wyborców: idźcie na referendum (26-10-09, 20:41)
SONDAŻ
Do komisarza wyborczego zgłosili się wczoraj przedstawiciele grupy obywateli, którzy chcą takiego referendum. Zawiadomili, że rozpoczynają zbieranie podpisów pod wnioskiem o jego przeprowadzenie.
- Zawiadomienie złożyli zgodnie z przepisami - twierdzi Andrzej Jedyk, szef częstochowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. - Teraz mają 60 dni na zebranie blisko 20 tys. podpisów pod wnioskiem, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców miasta. Jeśli je zbiorą, termin referendum wypadnie pod koniec listopada.
Pełnomocnikiem grupy inicjatywnej w sprawie referendum jest Sławomir Kocyga, znany ze swojej działalności w Obywatelskim Stowarzyszeniu Przyjaciół Częstochowy - tym samym, które oflagowało na czarno częstochowskie Aleje. - Ale proszę tego z referendum nie łączyć - zastrzega. - Tu występuję w imieniu środowisk biznesowych. W imieniu artystów w naszej grupie jest Piotr Głowacki (szef Zachęty), w imieniu częstochowskiego sportu - Janusz Danek (były kandydat SLD na radnego, działacz klubu speedrowerowego), w imieniu mieszkańców miasta, głównie śródmieścia - Janusz Ciniewski (ostatnio zaangażowany w obronę ul. Szymanowskiego przed samochodami i parkingami) oraz w imieniu poetów - Piotr Kobier (też były kandydat SLD na radnego).
Po co referendum? Grupa będzie miała obowiązek publicznie to ogłosić. - I ogłosimy - zapewnia Kocyga. - Najprościej: bo prezydent źle rządzi i doprowadza do degradacji Częstochowy, a nie jej rozwoju.
O podpisy się nie boi. Uważa, że zostaną zebrane bez kłopotu, skoro jego stowarzyszenie zebrało ich 17 tys. podczas bardzo ograniczonej akcji przeciw zamykaniu Al. NMP [choć z tych planów władze miasta już wiele miesięcy temu zrezygnowały - przyp. red.].
Pieniędzy na przeprowadzenie referendum też mu nie żal, choć będzie to około 300 tys. zł. - Pan prezydent marnuje więcej - twierdzi Kocyga. - Po co komu np. hala sportowa za 60 mln zł, jeśli nie będzie mieć miejsc parkingowych? Zresztą pieniądze na organizację referendum nie są stracone, a pozyskane, bo większość trafi do członków komisji referendalnych.
Gdyby referendum miało się odbyć, aby było ważne, udział w nim musiałoby wziąć prawie 31 tys. częstochowian - trzy piąte spośród uczestników drugiej tury wyborów prezydenckich w listopadzie 2006 roku. Jeśli faktycznie powiedzą, że mają dość rządów Tadeusza Wrony, jeszcze przed przyszłorocznymi jesiennymi wyborami samorządowymi trzeba będzie wybrać "na chwilę" nowego prezydenta. - A to będzie kosztować więcej niż 300 tys. zł - zapowiada Jedyk. - W wyborach na prezydenta miasta są zazwyczaj dwie tury.
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Tadeusza Wrony chcieli też radni lewicy, ale nie zdołali w poniedziałek przekonać radnych z innych klubów - sami zaś mają za mało głosów.
- 412 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Jednak referendum ws. odwołania prezydenta?
rowan_bean
01.07.09, 20:54
Nareszcie dobra wiadomość!Popieram całkowicie inicjatywę.Nie liczą się koszta, ale dobro społeczne.Nie może człowiek, który wcześniej przyczyniał się do likwidacji »
-
Takie referendum to bardzo zły pomysł!
donald-marzy
01.07.09, 23:32
nikt nie ma gotowego scenariusza, ani nawet propozycji co dalej? wybory! aprzewidział ktoś, że Wrona(najlepszy prezydent w historii Częstochowy) może jewygrać??? uważam takie referendum w »
-
Re: Jednak referendum ws. odwołania prezydenta?
eve_line1
08.07.09, 17:31
Sądząc po frekwencji w eurowyborach nie spodziewam się, aby doszło doreferendum, ale może pan prezydent zacznie się liczyć choć trochę z opiniąpubliczną i nie będzie się upierał za wszelką »




