Niedziela cudów czy nienawiści?

not. ds
2009-11-16 , aktualizacja: 16.11.2009 18:44
A A A Drukuj
SLD: wielki pozytywny zryw pokazujący bunt i wolę zmian w mieście. Odwołany prezydent: Efekt wielomiesięcznej kampanii kłamstw i nienawiści.
Protokoły dotarły do Miejskiej Komisji Wyborczej
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Protokoły dotarły do Miejskiej Komisji Wyborczej
ZOBACZ TAKŻE
Co się w niedzielę wydarzyło w Częstochowie? Co spowodowało, że mieszkańcy odwołali prezydenta, choć nikt mu nie stawiał kryminalnych zarzutów? Odpowiada Tadeusz Wrona i lokalni liderzy partii.



Gazeta: Co się według Pana wydarzyło w niedzielę w Częstochowie?

Tadeusz Wrona: W niedzielę mieliśmy pierwszy etap, jak to opisano w prasie, "budzenia się SLD w miastach". Efekt wielomiesięcznej kampanii kłamstw i nienawiści. Przeniesienia szkodliwego partyjniactwa do samorządu, a także zjawiska prywaty. Bez liczenia się z przyzwoitością i prawdą. Powtarzano np., że miasto przekazuje na Kościół wielkie sumy pieniędzy, że mamy katastrofalne zadłużenie - to wszystko nieprawda. Takie hasła zawsze znajdą podatny grunt. Rozsiewano obrzydliwe plotki o moim życiu prywatnym.

Czy nie żałuje Pan swojej strategii "obronnej" na czas referendum, czyli wzywania do pozostania w domach?

- Mieliśmy do czynienia z sytuacją "siłą złego na jednego". Do organizatorów referendum dołączyły partie, których liderzy przegrali przecież ze mną w ostatnich wyborach samorządowych. Ze zmasowaną kampanią negatywną trudno walczyć. Zwłaszcza gdy każdą próbę informowania o faktach urzędującego prezydenta nazywa się "wykorzystywaniem urzędu do prywatnych celów".

Co się Pana zdaniem będzie teraz działo w Częstochowie?

- Na to pytanie powinni odpowiedzieć autorzy tej awantury, ci, którzy ją poparli oraz brali czynny w niej udział. Warto zauważyć, że byliśmy świadkami kampanii negatywnej, pełnej nienawiści, kłamstw, populistycznych haseł. Nie prezentowano przy tym żadnej konkretnej wizji przyszłości, jakichkolwiek planów, programu. Warto także zauważyć, że nikt kształtujący opinię społeczną o te plany na przyszłość organizatorów referendum nie pytał. Takie zwycięstwo jest jednak pyrrusowym zwycięstwem.

Jaki ma Pan pomysł na swoją polityczną przyszłość, skoro mieszkańcy odwołali Pana w referendum?

- W referendum nie brała udziału znakomita większość, bo aż prawie 80 procent uprawnionych do głosowania. Chciałbym tym wszystkim częstochowianom, którzy nie wzięli w nim udziału, serdecznie podziękować. Pozostawiam po sobie wiele konkretnych dokonań, wiele zaplanowanych projektów, wśród nich wiele inwestycji z zabezpieczonymi funduszami unijnymi. Na pewno nie będę się zgadzał z takimi metodami działania, jakie zaprezentowano podczas referendum. Prezydentem się bywa, człowiekiem się jest. Każdy powinien pamiętać, że najważniejsze jest to, co się po sobie zostawi.



Dla Gazety

Halina Rozpondek, PO

- W niedzielę mieszkańcy Częstochowy, w liczbie znacznie przekraczającej wymaganą dla ważności referendum, powiedzieli, że nie chcą już więcej współpracować z prezydentem Tadeuszem Wroną. Pokazali, że życzą sobie zmian: dialogu i współpracy. I nie chodziło im wcale o to, by ugrupowania ze sobą współpracowały w radzie miasta. Żądają, by władze miasta współpracowały z mieszkańcami. Mieszkańcy pokazali tym samym, że są zorganizowani, silni i prężni - w końcu to przedstawiciele mieszkańców zorganizowali referendum i je wygrali.



Krzysztof Matyjaszczyk, SLD

- Swoją aktywnością częstochowianie udowodnili w niedzielę Polsce i Polakom, że żaden polityk i żaden samorządowiec nie może się czuć bezkarny, bo wyborcy mogą go rozliczyć za złe czyny i błędne posunięcia. To był wielki pozytywny zryw pokazujący bunt i wolę zmian w mieście. Można to także nazwać pospolitym ruszeniem obywateli na rzecz swojego miasta. Dlatego politycy muszą teraz bardzo uważać, by tego obywatelskiego zaangażowania nie zmarnować.



Szymon Giżyński, PiS

- To była silna reakcja społeczna na sposób, w jaki Tadeusz Wrona kierował miastem. Nazwałbym to wręcz eksplozją bólu, nie tyle spontanicznego, co zadawnionego, którego społeczeństwo nie mogło wyrazić podczas ustawowych wyborów. Dlaczego? Bo wybory są ubrane w sztywny partyjny kostium. W niedzielę do głosu doszło społeczeństwo Częstochowy, a partyjne elektoraty podporządkowały się tej reakcji. Stąd tak jednoznaczny wynik referendum, niedający możliwości jakiejkolwiek innej interpretacji niż jako wyraz totalnej dezaprobaty mieszkańców Częstochowy dla osoby i osiągnięć prezydenta Tadeusza Wrony.

Podziel się

  • 134 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów