Czekając na komisarza

Dorota Steinhagen
2009-11-16 , aktualizacja: 16.11.2009 19:50
A A A Drukuj
Odwołanie prezydenta stało się faktem. Nie bardzo jednak wiadomo, co dalej
Po sprawdzeniu protokołów pod względem formalnym zacznie się liczenie głosów
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Po sprawdzeniu protokołów pod względem formalnym zacznie się liczenie głosów
Tego jeszcze w Polsce nie było. Częstochowianie po 12 latach rządów odwołali swojego prezydenta, choć nie interesował się nim prokurator ani nie był "w kręgu podejrzeń". Opinię organizatorów referendum, że źle rządzi miastem, potwierdzili licznym udziałem w głosowaniu: do urn poszło ponad 41 tys. osób. Wyniki głosowania zaskoczyły niejednego. Chyba także partie, które referendum poparły. Najbardziej - PO.

Po odejściu prezydenta - obojętnie z jakiego powodu - rządy obejmuje powołany przez premiera komisarz i kieruje miastem do wyborów. Nie wiadomo jednak, kiedy te wybory się odbędą: czy częstochowianie będą głosowali na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku, czy dopiero w listopadzie, razem z resztą Polski.

Istnieje przepis, który pozwala radnym podjąć decyzję, by w wypadku, gdy do końca kadencji jest mniej niż rok, z przedterminowych wyborów zrezygnować i pozwolić rządzić komisarzowi. W przepisie jest jednak mowa o uchwale rady wygaszającej prezydencki mandat. W Częstochowie uchwały nie będzie. - Oficjalne ogłoszenie wyników referendum jest równoważne uchwale rady - twierdzi dyrektor Krzysztof Lorentz z Państwowej Komisji Wyborczej. - Przepis powstał dla Kazimierza Marcinkiewicza, żeby prawie rok mógł rządzić Warszawą po odejściu Lecha Kaczyńskiego do pałacu prezydenckiego. Ustawodawca zapomniał, że prezydentom może się przytrafić przegrane referendum.

- Ale wojewoda twierdzi, że uchwała rady być musi - mówi posłanka PO Halina Rozpondek. - Czyli w Częstochowie wybory przedterminowe muszą się odbyć.

O interpretacyjnych kłopotach było wiadomo długo przed referendum, ale dopiero dziś Rozpondek ma zamiar ostatecznie je rozstrzygnąć. Dlatego - według jej słów - PO ma dwóch kandydatów na komisarza, w zależności od tego, na jak długo miałby być powołany. Nazwisk nie podaje. Na tzw. giełdzie funkcjonuje ich kilka: przewodniczącego rady miasta Piotra Kurpiosa, Bartłomieja Sabata, szefa klubu radnych PO, Bogusława Chatysa, szefa częstochowskiej PO.

SLD też ma kandydata na komisarza w zanadrzu. - Doskonały - zapewnia poseł Krzysztof Matyjaszczyk. I też nie podaje nazwiska. Niewykluczone, że chodzi o profesora Wojciecha Nowaka z Politechniki Częstochowskiej, który z poparciem SLD kandydował do Parlamentu Europejskiego. - Zaproponujemy wojewodzie, by przedstawiając kandydatów panu premierowi, nie ograniczał się tylko do PO - mówi Matyjaszczyk i zapewnia, że w przypadku takiego ponadpartyjnego komisarza Sojusz jest skłonny zgodzić się na wybory listopadowe.

Tylko lokalny PiS nie ma apetytu na swojego komisarza, choć jego lider, poseł Szymon Giżyński, jest zwolennikiem wyborów za rok, żeby był czas na uporządkowanie częstochowskich spraw. - Premier jest z PO, więc komisarz to sprawa tej partii - ocenia Giżyński. - Wierzę, że koledzy z PO nie zaproponują nikogo kontrowersyjnego - podkreśla.

W środę ukaże się dziennik urzędowy z wynikami głosowania i prezydent Tadeusz Wrona przestanie być prezydentem. Razem z nim odejdą zastępcy. Komisarz powinien być powołany "niezwłocznie" - twierdzą przepisy. Niezwłocznie, czyli kiedy?

Podziel się

  • 64 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów