Komisarz Kurpios: Błędów Wrony nie popełnię

Rozmawiała Dorota Steinhagen
2009-11-27 , aktualizacja: 26.11.2009 16:38
A A A Drukuj
"Gazeta": Co Pan zrobi z rzecznikiem prasowym urzędu miasta, który rozpalał ludzi do czerwoności, dyskutując zawzięcie na forum?

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Rozmowa z komisarzem Częstochowy

Dorota Steinhagen: Jaki był największy błąd prezydenta Tadeusza Wrony?

Piotr Kurpios, p.o. prezydenta Częstochowy: Autorytarne rządy. Uwierzył, że jego decyzje są najlepsze dla mieszkańców. Do tego otoczył się grupą pochlebców, którzy go w takim myśleniu utwierdzali. Wszyscy wiemy, jaką ocenę wystawili mu za to mieszkańcy w referendum.

Nie pytał mieszkańców o zdanie?

- Stwarzał pozory, że pyta, ale nie słuchał i nie wyciągał z tego wniosków.

Co Pan zrobi, żeby takiego błędu nie popełnić?

- Chciałbym właśnie słuchać, słyszeć i wyciągać wnioski. Do tej pory byłem w doskonałej sytuacji, bo z mieszkańcami rozmawiałem nie tylko jako radny, ale też jako lekarz przyjmujący pacjentów, a rozmowy z nimi to doskonałe źródło informacji o mieście. Pomagało mi to w pełnieniu funkcji przewodniczącego rady - ona polega głównie na słuchaniu, co w imieniu mieszkańców mówią kluby i poszczególni radni, by wypracować kompromis. Myślę, że teraz taka umiejętność bardzo mi pomoże.

Na czym będą polegać konsultacje społeczne w Pana wydaniu? Kiedy ktoś wystarczająco głośno tupnie - jak kamienicznicy w przypadku Alej - to się Pan ugnie i pozwoli na wszystko, czego sobie życzą?

- Najważniejsze to mieć własną wizję i umieć jej bronić. Ale tworzy się ją we współpracy i konsultacjach. Jeśli fachowcy czy mieszkańcy potrafią mnie przekonać, że istnieją rozwiązania lepsze niż moje, na pewno przyjmę ich argumenty. Zamiast w służbowe podróże zagraniczne, zamierzam wyjeżdżać do rad dzielnic. Z każdą chciałbym się spotykać co kilka miesięcy, nawet raz na kwartał. I rozmawiać tam nie tylko z radnymi dzielnicy, ale przede wszystkim z mieszkańcami.

A co będzie z remontem I i II Alei?

- Na pewno trzeba go przeprowadzić, aby wykorzystać pieniądze przyznane nam na ten cel przez Unię. Obywatelskie Stowarzyszenie Przyjaciół Częstochowy nie ma wątpliwości co do samego remontu. Musimy jednak wrócić do rozmów o tym, co będzie w Alejach po remoncie i jak zorganizować w nich ruch.

Skoro stowarzyszenie wygrało referendum, to teraz w Alejach nie wydarzy się nic, co nie będzie mu odpowiadało?

- Oczywiste jest, że musimy wziąć pod uwagę opinię stowarzyszenia i znaleźć kompromis. Wszak takie było podstawowe hasło referendum. Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem całkowitego zamknięcia Alej, bo to centralna arteria komunikacyjna Częstochowy. Ograniczać i spowalniać ruch - tak, ale nie zamykać całkowicie. Nauczka płynie z III Alei. Wyremontowaliśmy ją, ograniczyliśmy ruch, ale bez możliwości wygodnych objazdów. Co z ul. Racławicką? Ciągle niezrobiona, choć pieniądze na nią już kilka razy były zapisane w budżecie. Są "problemy techniczne", których od paru lat nie można rozwiązać? Pora wreszcie się z tym uporać. Trzeba się także zastanowić, czy w III Aleję nie powinna wrócić komunikacja publiczna. Życie pokazało, że bardzo jej brakuje.

Czyli w ciągu tego roku Pana rządów doczekamy w Alejach nie tylko samochodów osobowych, ale i autobusów?

- Prawdopodobnie tak. Jakaś forma komunikacji publicznej jest tu konieczna, nawet bardziej niż samochody osobowe.

A nie skończy się na tym, że w Alejach po remoncie będzie tak samo jak teraz, tylko trochę ładniej? Bo tak chce stowarzyszenie? Bez brania pod uwagę mieszkańców np. Rakowa, choć oni także chodzą Alejami?

- Stroną w tej dyskusji musi być i stowarzyszenie, i urząd miasta, i Zarząd Dróg. Ktoś musi wypośrodkować wszystkie uwagi i podjąć ostateczną decyzję.

Ktoś, czyli Pan?

- Tak, skoro mam pełnić obowiązki prezydenta. Rolą szefa jest podejmowanie decyzji, ale mam zamiar podejmować je po wysłuchaniu opinii tych, którzy w danej sprawie mają coś do powiedzenia.

Ma Pan zamiar powołać zastępców?

- Inaczej nie robiłbym nic poza siedzeniem w elektronicznym systemie obiegu dokumentów i podpisywaniem kolejnych decyzji.

Kogo?

- Jeszcze nie wiem. Na dziś widzę konieczność rozmów ze wszystkimi środowiskami reprezentowanymi w radzie, żeby zapewnić komisarzowi większe poparcie niż miał je prezydent, powołując na zastępców tylko przedstawicieli Wspólnoty.

Nie boi się Pan zarzutu „prostytucji politycznej” czy też politycznego handlu za poparcie?

- Kierujący miastem musi mieć poparcie w radzie, bo to rada podejmuje decyzje. Mam wręcz obowiązek budować koalicję.

Propozycje pójdą do wszystkich czy tylko do wybranych ugrupowań? Niechętni mówią, że do tej pory rządziła Wspólnota z Platformą, a teraz Platforma ze Wspólnotą, czyli nic się nie zmieni.

- Chciałbym, żeby moje zaplecze polityczne było jak najszersze. Zwłaszcza że mieszkańcy nie wybrali mnie w wyborach bezpośrednich. Wybierali radnych, więc najlepszym rozwiązaniem będzie szerokie porozumienie zawiązane w radzie.

To w ogóle możliwe? Podczas ostatniej sesji, w czasie której decyzje zapadały zaskakująco zgodnie, w kuluarach trwały zakłady, kiedy radni zaczną się kłócić.

- Nadzieja na zupełny spokój byłaby zarozumiałością. Po to jest rada, żeby się spierać. Ważne, by te spory były kreatywne i prowadziły do najlepszych decyzji.

Mówiło się o odwołanym prezydencie, że jest „człowiekiem kruchty” i nadmiernie ulega wpływom Kościoła. Pan też będzie „człowiekiem kruchty”? Co np. stanie się z reklamą „Niedzieli” ustawioną nieodpłatnie u stóp Jasnej Góry?

- Co do reklamy, nie odpowiem, bo nie znam umowy zawartej między miastem a tygodnikiem katolickim. Póki umowa istnieje, obowiązuje obie strony. Jestem natomiast przekonany, że linie podziału, które budował odwołany prezydent, dla nikogo nie były korzystne.

Podziału?

- Na pielgrzymów i mieszkańców, instytucje kościelne i świeckie, Jasną Górę i resztę miasta, lepszych i gorszych katolików Miasto należy do mieszkańców, i to oni mają się tu dobrze czuć. Takie działania jak pozwolenie na reklamę "Niedzieli" czy propozycja znacznej bonifikaty dla Instytutu Prymasowskiego przy zakupie gruntów budziły w ludziach nastroje antyklerykalne. Niepotrzebnie, bo wszyscy w mieście zdają sobie sprawę, że przez obecność Jasnej Góry Częstochowa ma szczególny charakter, i nic tego nie zmieni.

Ale jak te podziały zacierać?

- Spokojną polityką pokazującą, że księża i zakonnicy są takimi samymi obywatelami Częstochowy jak piekarze i lekarze, więc ich interesy nie są ważniejsze od interesów piekarzy czy lekarzy.

Prezydent Wrona został odwołany nie tylko za swoje poczynania, ale i nieudolność swoich podwładnych. Wiceprezydenci odeszli z Tadeuszem Wroną, ale zostało sporo osób, które w częstochowianach budzą złe emocje. Mogę wymieniać: dyrektor Zarządu Dróg - za ogólny bałagan na drogach, źle przygotowaną i poprowadzoną inwestycję w III Alei, wybitne rondo na Rynku Wieluńskim

- Zarząd Dróg na pewno nie jest dobrze zarządzany i zmiany personalne będą w nim konieczne. Złego zarządcę musi zastąpić fachowiec.

A macie lepszego?

- Są sprawdzone sposoby wyłaniania specjalistów na takie stanowiska, np. za pomocą konkursu.

A co z prezesem MPK, który swojej spółce robi wyjątkowo złą reklamę? Np. wprowadzając bez przygotowania zasadę wsiadania przednimi drzwiami, żądając kasowania biletów miesięcznych czy tocząc prywatną wojną z byłym pracownikiem, za którą wymierne kwoty płaci MPK? Co z naczelnikiem ochrony środowiska, który znany jest głównie z tego, że bardzo chętnie pozwala wycinać drzewa?

- Niewątpliwie zmiany personalne w niektórych wydziałach i podległych miastu jednostkach muszą się dokonać. Wiem, że to nie będą łatwe decyzje, bo na rynku wcale nie ma tak wielu wybitnych specjalistów.

Ale PO zapewniała, że ma program i kandydata. Program rozumiem: będzie lepiej. Ale kim to „lepiej” osiągnięcie?

- Prezesa miejskiej spółki czy pracownika samorządowego nie jest łatwo zwolnić. Wszystko musi się odbyć zgodnie z prawem, żeby potem sąd pracy był po stronie zwalniającego, nie zwalnianego.

A z rzecznikiem prasowym urzędu, który rozpalał ludzi do czerwoności, dyskutując zawzięcie na forum, co Pan zrobi?

- Szkodził wizerunkowi urzędu, rada miasta też miała z nim sporo scysji. Z pewnością znajdę dobre rozwiązanie.

A z pracy wydziału planowania przestrzennego jest Pan zadowolony? Planów miejscowych Częstochowa ma bardzo niewiele.

- Już kilkanaście lat temu radni zdecydowali o utworzeniu Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, ale ten pomysł nigdy nie doczekał się realizacji. Najwyższy czas do niego wrócić i oddzielić sprawy administracyjne, czyli decyzje o warunkach zabudowy i pozwolenia na budowę, od działań planistycznych. Musimy jak najszybciej przygotować tereny dla potencjalnych inwestorów. Nie chodzi tylko o wyrysowanie planu, ale jego realizację: wytyczenie dróg, doprowadzenie podstawowych mediów. Wtedy jest szansa, że inwestorzy tu zostaną. I że będą nimi nie tylko sieci handlowe i centra logistyczne. Potrzebujemy zakładów produkcyjnych, najlepiej stosujących innowacyjne technologie, żeby dały pracę mieszkańcom, zwłaszcza młodym.

A pieniądze na uzbrojenie tych terenów są?

- Muszą się znaleźć, bez nich nie ruszymy. Dawno zostały zapisane w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym, lecz miasto nigdy nie ruszyło z realizacją tych inwestycji.

Pierwsza sprawa, którą będzie się Pan musiał zająć?

- Będę walczyć, żeby miasto nie straciło środków unijnych na nowe tramwaje. W swoim projekcie budżetu Tadeusz Wrona nie zapisał pieniędzy koniecznych na rozdział MPK i zarządu transportu. Tymczasem bez rozdzielenia zadań przewoźnika od zarządzania publiczną komunikacją Unia pieniędzy nie da. Tylko w przyszłym roku brakuje na ten cel około 17 mln zł.

Będzie Pan, jak Tadeusz Wrona, przyjmował patronaty nad wszystkimi imprezami w mieście?

- Wykluczone. Mam zamiar oddać to miasto w ręce mieszkańców.

Nie rozumiem związku.

- Urząd nie musi być patronackim organizatorem wszystkich imprez w mieście. Teraz ograniczy się do szerokiej pomocy w ich przygotowaniu.

Wszystko, o czym Pan mówi, to działania długofalowe, na które roku komisarzowania może nie wystarczyć. Ludzie odwołali prezydenta, bo chcą zmian. Więc kiedy stanie się coś, co pokaże, że faktycznie jest inaczej?

- Ze spraw doraźnych - trzeba podjąć decyzję o zezwoleniu na sprzedaż napojów alkoholowych w Galerii Jurajskiej.

To zaraz będzie konferencja prasowa byłego prezydenta, że bez jego nadzoru komisarz i rada miasta rozpijają częstochowską młodzież.

- O tym problemie rozmawialiśmy w radzie jeszcze w czasach, gdy jej przewodniczyłem. Koncesja dla Galerii pokaże, że mamy w Częstochowie normalny stosunek do alkoholu jako zwykłego produktu. I że wychodzimy z zaścianka, bo przecież sieć Alma nie oferuje taniej wódki z czerwoną kartką, ale markowe alkohole z wysokiej półki.





Podziel się

  • 85 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów