Kto dziś ma ochotę na lokalne radio?
2009-06-24
, aktualizacja: 24.06.2009 21:46
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dała Częstochowie szansę na uruchomienie lokalnego radia. - Na dzień dobry trzeba mieć jakiś milion złotych - szacuje poseł Krzysztof Matyjaszczyk.
Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji już od dawna trafiały wnioski z Częstochowy o przydzielenie częstotliwości dla lokalnej rozgłośni. - To wstyd, aby w ćwierćmilionowym mieście nie było radia - słychać było głosy z różnych środowisk. Zainteresowani chcieliby słuchać miejskiej publicystyki, transmisji sportowych, bieżących informacji - także o korkach i dziurach w drodze. Do dziś w Częstochowie z sentymentem wspomina się nieistniejące już radia, które to oferowały: Marconi (wróciło niedawno w internecie), City czy FON.
O konieczności funkcjonowania stricte lokalnej rozgłośni mówili i pisali wspólne petycje nasi parlamentarzyści bez względu na polityczną przynależność. Poseł SLD Krzysztof Matyjaszczyk złożył nawet do premiera interpelację, dlaczego jedną z wolnych częstotliwości otrzymało RMF Classic (stacja ma ruszyć jesienią, będzie nadawać muzykę poważną, filmową, informacje o kulturze). Szef Kancelarii Premiera Sławomir Nowak odesłał jednak posła do niezależnej od rządu KRRiTV.
Potrzebę szerszego niż dotychczas informowania na falach eteru o Częstochowie i okolicach widzą także szefowie publicznego radia. O pomyśle, by w ramach Radia Katowice uruchomić 24-godzinne programy dla Częstochowskiego i Podbeskidzia "Gazeta" pisała kilkakrotnie. Byłoby to możliwe jedynie przy zmianie dotychczasowej ustawy medialnej. A na to się prędko nie zanosi.
Natomiast starania posła Matyjaszczyka ("W sekretariacie Krajowej Rady poznawano mnie już po głosie" - mówi) przyniosły efekt. 4 czerwca w "Monitorze Polskim" opublikowano warunki, jakie trzeba spełnić, aby otrzymać 10-letnią koncesje dla lokalnej rozgłośni w Częstochowie. Koncesja ma być udzielona na "rozpowszechnianie programu radiowego o zasięgu lokalnym i o charakterze uniwersalnym, tj. programu zawierającego różne gatunki i formy radiowe oraz różnorodną problematykę". Program ma być emitowany w godz. 6-23, powinien zawierać audycje poświęcone Częstochowie i okolicom. Obligatoryjnie mają być nadawane własne lokalne serwisy informacyjne oraz publicystyka. W tygodniu problematyka lokalna ma wypełnić 119 godzin. Program będzie nadawany na częstotliwości 93,8 FM z wykorzystaniem nadajnika na Błesznie.
Termin składania wniosków w KRRiTV upływa 10 lipca. Na razie żaden nie wpłynął. - Jak uczy nasze doświadczenie, wnioski są składane dosłownie w ostatniej chwili - usłyszeliśmy w Krajowej Radzie.
Według szacunków posła Matyjaszczyka, aby uruchomić lokalne radio, trzeba mieć co najmniej milion złotych. Kto zechce wyłożyć takie pieniądze? Do wyścigu o koncesję na razie nikt się otwarcie nie przyznaje, choć w Częstochowie aż huczy od plotek. Kiedyś własnym radiem była zainteresowana spółdzielnia mieszkaniowa Nasza Praca. - Owszem, siedem lat temu chcieliśmy być właścicielami lokalnego radia, składaliśmy nawet wnioski do KRRiTV - potwierdza prezes Ryszard Szczuka. - Dziś jeszcze nie mówimy nie, choć zapał zdecydowanie ostygł. We władzach spółdzielni nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje. Skupiliśmy się na rozwoju telewizji kablowej i cyfrowej. Funkcjonowanie radia pod żadnym pozorem nie mogłoby się odbywać kosztem spółdzielców, musiałoby samo na siebie zarabiać. A teraz mamy kryzys gospodarczy, skurczył się rynek reklamowy - tłumaczy Szczuka.
O konieczności funkcjonowania stricte lokalnej rozgłośni mówili i pisali wspólne petycje nasi parlamentarzyści bez względu na polityczną przynależność. Poseł SLD Krzysztof Matyjaszczyk złożył nawet do premiera interpelację, dlaczego jedną z wolnych częstotliwości otrzymało RMF Classic (stacja ma ruszyć jesienią, będzie nadawać muzykę poważną, filmową, informacje o kulturze). Szef Kancelarii Premiera Sławomir Nowak odesłał jednak posła do niezależnej od rządu KRRiTV.
Potrzebę szerszego niż dotychczas informowania na falach eteru o Częstochowie i okolicach widzą także szefowie publicznego radia. O pomyśle, by w ramach Radia Katowice uruchomić 24-godzinne programy dla Częstochowskiego i Podbeskidzia "Gazeta" pisała kilkakrotnie. Byłoby to możliwe jedynie przy zmianie dotychczasowej ustawy medialnej. A na to się prędko nie zanosi.
Natomiast starania posła Matyjaszczyka ("W sekretariacie Krajowej Rady poznawano mnie już po głosie" - mówi) przyniosły efekt. 4 czerwca w "Monitorze Polskim" opublikowano warunki, jakie trzeba spełnić, aby otrzymać 10-letnią koncesje dla lokalnej rozgłośni w Częstochowie. Koncesja ma być udzielona na "rozpowszechnianie programu radiowego o zasięgu lokalnym i o charakterze uniwersalnym, tj. programu zawierającego różne gatunki i formy radiowe oraz różnorodną problematykę". Program ma być emitowany w godz. 6-23, powinien zawierać audycje poświęcone Częstochowie i okolicom. Obligatoryjnie mają być nadawane własne lokalne serwisy informacyjne oraz publicystyka. W tygodniu problematyka lokalna ma wypełnić 119 godzin. Program będzie nadawany na częstotliwości 93,8 FM z wykorzystaniem nadajnika na Błesznie.
Termin składania wniosków w KRRiTV upływa 10 lipca. Na razie żaden nie wpłynął. - Jak uczy nasze doświadczenie, wnioski są składane dosłownie w ostatniej chwili - usłyszeliśmy w Krajowej Radzie.
Według szacunków posła Matyjaszczyka, aby uruchomić lokalne radio, trzeba mieć co najmniej milion złotych. Kto zechce wyłożyć takie pieniądze? Do wyścigu o koncesję na razie nikt się otwarcie nie przyznaje, choć w Częstochowie aż huczy od plotek. Kiedyś własnym radiem była zainteresowana spółdzielnia mieszkaniowa Nasza Praca. - Owszem, siedem lat temu chcieliśmy być właścicielami lokalnego radia, składaliśmy nawet wnioski do KRRiTV - potwierdza prezes Ryszard Szczuka. - Dziś jeszcze nie mówimy nie, choć zapał zdecydowanie ostygł. We władzach spółdzielni nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje. Skupiliśmy się na rozwoju telewizji kablowej i cyfrowej. Funkcjonowanie radia pod żadnym pozorem nie mogłoby się odbywać kosztem spółdzielców, musiałoby samo na siebie zarabiać. A teraz mamy kryzys gospodarczy, skurczył się rynek reklamowy - tłumaczy Szczuka.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kto dziś ma ochotę na lokalne radio?
donald-marzy
24.06.09, 22:22
jak Matyjaszczyk się za to zabiera to albo nie powstanie w ogóle albo fajnegoradia w Częstochowie dalej nie będzie»
-
Re: Kto dziś ma ochotę na lokalne radio?
stranieri777
24.06.09, 22:56
Matyjaszczyk niech sobie samemu nie przypisuje zasług w pozyskaniu częstotliwości dla Częstochowy, bo wychodzili to wszyscy parlamentarzyści. Ludzie nie są głupi i dobrze wiedzą, że wszyscy»
Najczęściej czytane24 htydzień



