Podpisy zostały rzucone. Będzie referendum?
2009-08-27
, aktualizacja: 27.08.2009 22:27
Ponad 31 tys. podpisów częstochowian trafiło w czwartek do komisarza wyborczego. To ponad 11 tys. więcej, niż potrzeba. Jeśli nie są sfałszowane, w połowie listopada mamy antyprezydenckie referendum.
ZOBACZ TAKŻE
- Tadeusz Wrona: Sam przeciw wszystkim (13-11-09, 14:45)
- Radni SLD: Niech prezydent sam odejdzie (21-09-09, 20:06)
- Co częstochowianie mają do prezydenta Wrony? (13-11-09, 19:00)
- Sąd odrzucił dwa protesty referendalne (11-11-09, 18:34)
- Radni do wyborców: idźcie na referendum (26-10-09, 20:41)
Godz. 9.36. Pod drzwiami delegatury Krajowego Biura Wyborczego w dawnym urzędzie wojewódzkim pojawiają się Sławomir Kocyga, szef komitetu referendalnego, i jego współpracownik Leszek Kulawik. W czarnej torbie podróżnej mają 2355 kart z 31 037 podpisami. - Jeszcze wczoraj zebraliśmy tysiąc podpisów - twierdzi Kocyga. - Częstochowianie mają do nas coraz większe zaufanie.
- Sporo osób zapewniało, że naszą akcję popiera, ale podpisu złożyć się bało. To dowód, jak się żyje w tym mieście - dodaje Kulawik.
Grupa referendalna twierdzi, że prezydent Tadeusz Wrona źle rządzi miastem: zamienia je w pielgrzymkową wioskę, zadłuża, a inwestycje planuje złe, wręcz szkodliwe dla miasta. Główny spór idzie o remont I i II Alei NMP. - Padają argumenty, że na rok przed wyborami szkoda pieniędzy na referendum - mówi Kulawik. - Ma kosztować ok. 300 tys. zł. To naprawdę niewiele, jeśli wziąć pod uwagę, że dziennie pod rządami prezydenta dług miasta zwiększa się o 150 tys. zł - twierdzi.
Pojawiają się kolejni przedstawiciele komitetu. Ponad 20 kg kart z podpisami trafia przed oblicze sędziego Edwarda Przesłańskiego, komisarza wyborczego. To on podejmie decyzję, czy podpisy zostały prawidłowo zebrane, czy jest ich wystarczająca liczba i w związku z tym - czy referendum się odbędzie. - Mam na to 30 dni - wyjaśnia Przesłański. - Podpisów jest sporo więcej niż potrzebne 19 604, więc raczej można założyć, że referendum się odbędzie.
- Najpierw trzeba jednak podpisy dokładnie zweryfikować, bo od razu natknęliśmy się na listach np. na Robinsona Crusoe - zastrzega Andrzej Jedyk, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego. - Sprawdziłem w spisie częstochowskich wyborców. Nikogo takiego nie ma.
Dla biura prasowego urzędu miasta idea referendum to "kolejna próba SLD marzącego o powrocie do władzy. Po przegranych wyborach samorządowych i po nieudanej próbie przeforsowania wniosku o referendum w Radzie Miasta SLD zdecydowała ten sam efekt uzyskać poprzez zebranie podpisów mieszkańców przy równocześnie prowadzonej oszczerczej, opartej na kłamstwach kampanii propagandowej. Charakterystyczne jest przy tym, że w imię partykularnych, politycznych korzyści podjęto w ramach tej kampanii próbę zablokowania trzech ważnych dla miasta inwestycji: modernizacji Alei NMP, budowy hali widowiskowo-sportowej i generalnego remontu pływalni na ul. Dekabrystów. Widoczna w tym jest zasada: im gorzej dla miasta i mieszkańców, tym lepiej dla nas i dla naszej partii".
Jeśli Robinsonów Crusoe nie będzie zbyt wielu, referendum się odbędzie. Prawdopodobny termin: 15 listopada. Żeby wynik był wiążący, częstochowianie muszą oddać co najmniej 30 788 ważnych głosów. - To mniej, niż zebraliśmy podpisów - oceniają inicjatorzy referendum.
Jeśli większość głosujących opowie się za odwołaniem prezydenta, przed nami przedterminowe wybory.
Biuro prasowe urzędu miasta uspokaja: "Nie ma powodu, by obawiać się wyniku [ewentualnego referendum]. Rzeczywisty obraz miasta znany jest mieszkańcom, nie da się go zmienić słowami. Miasto jest ładniejsze, bardziej funkcjonalne i przyjazne mieszkańcom, sprawniej zarządzane niż 7 lat temu. Ten dorobek zdecyduje o kolejnej porażce postkomunistycznej lewicy".
- Sporo osób zapewniało, że naszą akcję popiera, ale podpisu złożyć się bało. To dowód, jak się żyje w tym mieście - dodaje Kulawik.
Grupa referendalna twierdzi, że prezydent Tadeusz Wrona źle rządzi miastem: zamienia je w pielgrzymkową wioskę, zadłuża, a inwestycje planuje złe, wręcz szkodliwe dla miasta. Główny spór idzie o remont I i II Alei NMP. - Padają argumenty, że na rok przed wyborami szkoda pieniędzy na referendum - mówi Kulawik. - Ma kosztować ok. 300 tys. zł. To naprawdę niewiele, jeśli wziąć pod uwagę, że dziennie pod rządami prezydenta dług miasta zwiększa się o 150 tys. zł - twierdzi.
Pojawiają się kolejni przedstawiciele komitetu. Ponad 20 kg kart z podpisami trafia przed oblicze sędziego Edwarda Przesłańskiego, komisarza wyborczego. To on podejmie decyzję, czy podpisy zostały prawidłowo zebrane, czy jest ich wystarczająca liczba i w związku z tym - czy referendum się odbędzie. - Mam na to 30 dni - wyjaśnia Przesłański. - Podpisów jest sporo więcej niż potrzebne 19 604, więc raczej można założyć, że referendum się odbędzie.
- Najpierw trzeba jednak podpisy dokładnie zweryfikować, bo od razu natknęliśmy się na listach np. na Robinsona Crusoe - zastrzega Andrzej Jedyk, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego. - Sprawdziłem w spisie częstochowskich wyborców. Nikogo takiego nie ma.
Dla biura prasowego urzędu miasta idea referendum to "kolejna próba SLD marzącego o powrocie do władzy. Po przegranych wyborach samorządowych i po nieudanej próbie przeforsowania wniosku o referendum w Radzie Miasta SLD zdecydowała ten sam efekt uzyskać poprzez zebranie podpisów mieszkańców przy równocześnie prowadzonej oszczerczej, opartej na kłamstwach kampanii propagandowej. Charakterystyczne jest przy tym, że w imię partykularnych, politycznych korzyści podjęto w ramach tej kampanii próbę zablokowania trzech ważnych dla miasta inwestycji: modernizacji Alei NMP, budowy hali widowiskowo-sportowej i generalnego remontu pływalni na ul. Dekabrystów. Widoczna w tym jest zasada: im gorzej dla miasta i mieszkańców, tym lepiej dla nas i dla naszej partii".
Jeśli Robinsonów Crusoe nie będzie zbyt wielu, referendum się odbędzie. Prawdopodobny termin: 15 listopada. Żeby wynik był wiążący, częstochowianie muszą oddać co najmniej 30 788 ważnych głosów. - To mniej, niż zebraliśmy podpisów - oceniają inicjatorzy referendum.
Jeśli większość głosujących opowie się za odwołaniem prezydenta, przed nami przedterminowe wybory.
Biuro prasowe urzędu miasta uspokaja: "Nie ma powodu, by obawiać się wyniku [ewentualnego referendum]. Rzeczywisty obraz miasta znany jest mieszkańcom, nie da się go zmienić słowami. Miasto jest ładniejsze, bardziej funkcjonalne i przyjazne mieszkańcom, sprawniej zarządzane niż 7 lat temu. Ten dorobek zdecyduje o kolejnej porażce postkomunistycznej lewicy".
- 173 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Podpisy zostały rzucone. Będzie referendum???
donald-marzy
28.08.09, 10:30
Pani redaktor od razu zauważyła "Jeśli nie są sfałszowane", znaczy że coś musibyć na rzeczy. A co jeśli obok Robinsonów Crusoe pojawią się Chuck Norris iBarack Obama?»
-
Podpisy zostały rzucone. Będzie referendum?
sajm
28.08.09, 13:59
a ten komunikat urzedu miasta to kounikat rzecznika UM czy jakiejś partii wrony? »
-
Podpisy zostały rzucone. Będzie referendum!!!
kaven
10.09.09, 12:29
Każdego można chwalić za coś i ganić za coś- to normalne! Pan prezydent jednak chwali się rzeczmi które wykonał, takimi jak: remont pływalni, ratusza, czy III alei. No ale od tego on właśnie»




