Z szacunkiem lub bez - jest cisza wokół referendum
2009-10-16
, aktualizacja: 16.10.2009 21:59
Komitet referendalny rozpętał burzę nad miastem i... zamilkł, choć do głosowania niespełna miesiąc. - To brak szacunku dla mieszkańców, którzy poparli ideę referendum - twierdzi uczestnik życia politycznego Częstochowy. - Nie robimy nachalnej kampanii z szacunku do częstochowian - mówi jeden z inicjatorów głosowania.
ZOBACZ TAKŻE
- Tadeusz Wrona: Sam przeciw wszystkim (13-11-09, 14:45)
- Czy Częstochowa odwoła prezydenta (13-11-09, 01:00)
- Prawnicy bronią prezydenta po godzinach (19-10-09, 07:00)
- Co częstochowianie mają do prezydenta Wrony? (13-11-09, 19:00)
- Sąd odrzucił dwa protesty referendalne (11-11-09, 18:34)
- Radni do wyborców: idźcie na referendum (26-10-09, 20:41)
- Niewidoczne referendum? (16-10-09, 00:00)
Prezydentowi Tadeuszowi Wronie aktywności - a może nawet nadaktywności - odmówić nie można. Otwiera, zamyka, przecina, patronuje, ogłasza swoje sukcesy w medialnych reklamach. Uczestniczy w konferencjach prasowych. Przyjmuje hołdy i pochwały osób i instytucji, które odwiedzają miasto: że dba o miejskie pieniądze, że częstochowska gospodarka pod jego rządami prawie kwitnie, że bez jego starań Galerii Jurajskiej by nie było.
Choć do referendum został niespełna miesiąc, jego inicjatorów praktycznie nie widać. Gdy zbierali podpisy, miasto było ich pełne. Co się stało? Możliwości jest kilka. Organizacyjnie, koncepcyjnie i finansowo przeciwnicy Wrony byli w stanie podołać akcji zbierania podpisów, ale już kampanii referendalnej - nie. A może przestraszyli się własnego sukcesu i teraz nie mają pomysłu, jak ten sukces skonsumować. Ani jak - po ewentualnej wygranej 15 listopada - nie zawieść nadziei częstochowian, że w mieście coś się zmieni. Najbardziej niechętni odwoływaniu Wrony mogą nawet twierdzić, że komitet już osiągnął, co chciał, bo prezydent z obawy przed referendum otworzył dla samochodów południową nitkę III Alei. Teraz zostaje nie pozwolić mu zamknąć jej na lato i sprawa załatwiona. No to po co odwoływać prezydenta?
- A dla mnie to lekceważenie tych 31 tys. ludzi, którzy ich poparli - ocenia jeden z uczestników częstochowskiego życia politycznego. - Skoro wzbudzili taką aktywność społeczną, skoro przekonali ludzi, że ich podpis ma wielką wagę, powinni teraz dbać, żeby częstochowianie nie stracili wiary w swoją moc. I nie tylko o wynik referendum tu chodzi, a o - jak by to górnolotnie nie zabrzmiało - przyszłość częstochowskiej demokracji.
Dzisiaj można nawet uznać, że od samych inicjatorów referendum aktywniejsze są teraz polityczne partie. Lokalna PO już dawno wydała oświadczenie, że zachęca częstochowian do udziału w referendum, które rozstrzygnie spory dotyczące programów i planów inwestycyjnych. A jakby się udało, to ma program dla miasta i kandydata na następnego prezydenta. Częstochowski PiS też zajął stanowisko i opublikował je w "Gazecie Częstochowskiej". Apeluje o udział w głosowaniu i ocenę, czy Tadeusz Wrona ponosi odpowiedzialność za różne miejskie niepowodzenia. Sposób, w jaki zostały nazwane (np. ucieczka z miasta kilkunastu firm, udaremnienie wielu firmom zagranicznym i polskim poważnych inwestycji w Częstochowie, brak pomocy i niesprzyjanie inicjatywie powołania Uniwersytetu Częstochowskiego) pokazują, że PiS tę odpowiedzialność prezydencką widzi. SLD wprawdzie oświadczenia czy stanowiska na piśmie nie sformułował, ale i tak wiadomo, że jest przeciw Wronie. - Jednak to nie my jesteśmy inicjatorami referendum, więc nie możemy za komitet prowadzić kampanii - twierdzi szef miejskiego Sojuszu Marek Balt. - Jak zaczną, to ich wesprzemy - zapewnia.
Leszek Kulawik z Obywatelskiego Komitetu Referendalnego tłumaczy: - Właśnie z szacunku dla częstochowian nie mamy zamiaru prowadzić nachalnej kampanii. My swoje zrobiliśmy. Doprowadziliśmy do referendum, czyli daliśmy szansę mieszkańcom, by podjęli decyzję, jakiego miasta i jak zarządzanego chcą. Doskonale wiedzą, jak oceniają prezydenta, więc ani my ich do niczego nie przekonamy, ani prezydent - choćby nie wiem co robił. Wszyscy doskonale wiemy zresztą, że prezydent w promowaniu własnej osoby jest absolutnym mistrzem.
Zdaniem Kulawika za brak informacji o referendum winien jest... prezydent. Nie dba, by oficjalne obwieszczenia komisarza wyborczego były w mieście widoczne. Nawet poszła w tej sprawie skarga do delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
Komitet jakąś akcję informacyjną planuje, ale "w skromnym zakresie" i na dwa tygodnie przed datą głosowania. Oby się tylko nie przeliczył, bo po drodze 1 i 11 listopada, a wtedy ludziom niekoniecznie polityka jest w głowie.
Choć do referendum został niespełna miesiąc, jego inicjatorów praktycznie nie widać. Gdy zbierali podpisy, miasto było ich pełne. Co się stało? Możliwości jest kilka. Organizacyjnie, koncepcyjnie i finansowo przeciwnicy Wrony byli w stanie podołać akcji zbierania podpisów, ale już kampanii referendalnej - nie. A może przestraszyli się własnego sukcesu i teraz nie mają pomysłu, jak ten sukces skonsumować. Ani jak - po ewentualnej wygranej 15 listopada - nie zawieść nadziei częstochowian, że w mieście coś się zmieni. Najbardziej niechętni odwoływaniu Wrony mogą nawet twierdzić, że komitet już osiągnął, co chciał, bo prezydent z obawy przed referendum otworzył dla samochodów południową nitkę III Alei. Teraz zostaje nie pozwolić mu zamknąć jej na lato i sprawa załatwiona. No to po co odwoływać prezydenta?
- A dla mnie to lekceważenie tych 31 tys. ludzi, którzy ich poparli - ocenia jeden z uczestników częstochowskiego życia politycznego. - Skoro wzbudzili taką aktywność społeczną, skoro przekonali ludzi, że ich podpis ma wielką wagę, powinni teraz dbać, żeby częstochowianie nie stracili wiary w swoją moc. I nie tylko o wynik referendum tu chodzi, a o - jak by to górnolotnie nie zabrzmiało - przyszłość częstochowskiej demokracji.
Dzisiaj można nawet uznać, że od samych inicjatorów referendum aktywniejsze są teraz polityczne partie. Lokalna PO już dawno wydała oświadczenie, że zachęca częstochowian do udziału w referendum, które rozstrzygnie spory dotyczące programów i planów inwestycyjnych. A jakby się udało, to ma program dla miasta i kandydata na następnego prezydenta. Częstochowski PiS też zajął stanowisko i opublikował je w "Gazecie Częstochowskiej". Apeluje o udział w głosowaniu i ocenę, czy Tadeusz Wrona ponosi odpowiedzialność za różne miejskie niepowodzenia. Sposób, w jaki zostały nazwane (np. ucieczka z miasta kilkunastu firm, udaremnienie wielu firmom zagranicznym i polskim poważnych inwestycji w Częstochowie, brak pomocy i niesprzyjanie inicjatywie powołania Uniwersytetu Częstochowskiego) pokazują, że PiS tę odpowiedzialność prezydencką widzi. SLD wprawdzie oświadczenia czy stanowiska na piśmie nie sformułował, ale i tak wiadomo, że jest przeciw Wronie. - Jednak to nie my jesteśmy inicjatorami referendum, więc nie możemy za komitet prowadzić kampanii - twierdzi szef miejskiego Sojuszu Marek Balt. - Jak zaczną, to ich wesprzemy - zapewnia.
Leszek Kulawik z Obywatelskiego Komitetu Referendalnego tłumaczy: - Właśnie z szacunku dla częstochowian nie mamy zamiaru prowadzić nachalnej kampanii. My swoje zrobiliśmy. Doprowadziliśmy do referendum, czyli daliśmy szansę mieszkańcom, by podjęli decyzję, jakiego miasta i jak zarządzanego chcą. Doskonale wiedzą, jak oceniają prezydenta, więc ani my ich do niczego nie przekonamy, ani prezydent - choćby nie wiem co robił. Wszyscy doskonale wiemy zresztą, że prezydent w promowaniu własnej osoby jest absolutnym mistrzem.
Zdaniem Kulawika za brak informacji o referendum winien jest... prezydent. Nie dba, by oficjalne obwieszczenia komisarza wyborczego były w mieście widoczne. Nawet poszła w tej sprawie skarga do delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
Komitet jakąś akcję informacyjną planuje, ale "w skromnym zakresie" i na dwa tygodnie przed datą głosowania. Oby się tylko nie przeliczył, bo po drodze 1 i 11 listopada, a wtedy ludziom niekoniecznie polityka jest w głowie.
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Re: Z szacunkiem lub bez - jest cisza wokół refer
donsisioro
17.10.09, 11:49
Ten pan z komitetu referendalnego to zwykły tchórz, to tłumaczenie, "my swoje zrobiliśmy", to jak już ktoś wcześniej napisał chowanie głowy w piasek. Komitet rozpętał "burzę", ale nie »
-
Z szacunkiem lub bez - jest cisza wokół referendum
skorpionn6688
18.10.09, 03:55
J już nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi Najpierw chciano odwołania TW za to że chce zamknąć ruch samochodowy w Alejach gdy ten spanikował iprzywraca południową nitkę Alei wszystko »
-
Z szacunkiem lub bez - jest cisza wokół referendum
elka1002
23.10.09, 12:29
Ja tam siedzę w domu, te klocki sa zbyt prymitywne.Ludzie opamiętajcie się, podciąć gałąź, czy kogoś skopać to jedno, ale co dalej, Jakoś nikt nie sięgnął w swojej demagogii przekonującej do»




