Chciał pieniędzy i przeprosin - nie dostanie

Marek Mamoń, Jarosław Sobkowski
2009-11-17 , aktualizacja: 17.11.2009 21:49
A A A Drukuj
Organiście z Rędzin nie należy się od organów ścigania odszkodowanie za utratę reputacji, bo wcale jej nie stracił - uznał 17 listopada częstochowski sąd okręgowy.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta


Jak pisała przed kilkoma miesiącami "Gazeta", z wpisanego do rejestru zabytków cmentarza w Rędzinach tuż przed 1 listopada ubiegłego roku zniknął grób pierwszego właściciela Rędzin Jana Muzlofa. Jego potomek Jan Rygałło zawiadomił policję i prokuraturę. Przypomniał śledczym, że już w latach 50. ubiegłego wieku bogato zdobiony nagrobek został zniszczony i okradziony - tyle że na fali stalinowskiego rozprawiania się z panami. Wtedy okazały grobowiec "skurczył się" do przeciętnych rozmiarów; pod ziemią pozostał murowany sarkofag wraz z metalowymi (rodzinna tradycja głosi, że srebrnymi) trumnami.

Administratorem rędzińskiego cmentarza był wówczas organista kościelny Włodzimierz C. I to jemu prokuratura postawiła zarzut zniszczenia grobu. Włodzimierz C. został potem uniewinniony od zarzutu popełnienia przestępstwa, bo sąd uznał, że administrator cmentarza miał prawo po upływie 20 lat od wniesienia opłat za grób i nieprolongowaniu ich na dalsze lata odsprzedać miejsce innej osobie.

Nie udało się w trakcie procesu ustalić, kto prowadził rozbiórkę nagrobka, choć z materiałów prokuratury jasno wynikało, że spokrewniony z C. kamieniarz, demontując nagrobek, znalazł pod ziemią mur. W uzasadnieniu uniewinniającego wyroku sędzia podkreślił jednak naganne z punktu widzenia moralnego i etycznego zniszczenie nagrobka.

Gdy wyrok uniewinniający był jeszcze nieprawomocny, Włodzimierz C. złożył pozew: chciał sowitego zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Uznał mianowicie, że prokuratura, oskarżając go o zniszczenie grobu Jana Muzlofa i ujawniając mediom jego profesję, doprowadziła do upadku jego budowanej przez ponad 20 lat reputacji w parafii, a ponadto do rozstroju zdrowia. Zażądał od prokuratury 150 tys. zł odszkodowania. Tyle samo - od potomka Muzlofów Jana Rygałło. Chciał też od pozwanych przeprosin w "Gazecie Wyborczej".

Włodzimierz C. się nie pojawił na ani jednej rozprawie. Nie było go także wczoraj na ogłoszeniu wyroku. Sąd oddalił roszczenia. Jak w uzasadnieniu podkreśliła sędzia Lida Dudek, w żadnej wypowiedzi czy doniesieniu do organów ścigania Jan Rygałło nie naruszył dóbr osobistych organisty ani nie wskazał go jako sprawcy zniszczenia grobu. Natomiast obowiązkiem prokuratury było po otrzymaniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa wszcząć śledztwo, wnieść akt oskarżenia, a potem złożyć apelację od wyroku I instancji.

Sąd, oddalając wniosek organisty z Rędzin, nakazał mu oddać Janowi Rygałło i prokuraturze koszty postępowania sądowego: po 4,8 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów