Szpitale na Tysiącleciu i Parkitce połączą się

Joanna Skiba
2009-10-21 , aktualizacja: 21.10.2009 21:59
A A A Drukuj
Decyzję podjęli radni wojewódzcy na środowej sesji. 24 osoby były za połączeniem 16 przeciw, dwie się wstrzymały. To była już czwarta - po trzech nieudanych - próba uzyskania zgody na fuzję (nie udało się to w latach 2001 i 2007 oraz pod koniec sierpnia tego roku).

Fot. Fot: Grzegorz Skowronek / AG
Urząd marszałkowski, który jest właścicielem Tysiąclecia i Parkitki, spodziewa się, że oba szpitale będą miały ze zjednoczenia wymierne korzyści. Wyliczył je w uzasadnieniu projektu uchwały, głosowanym przez sejmik.

Fuzja przede wszystkim pozwoli bardziej racjonalnie gospodarować tym, co się ma - prowadzić np. jedną kuchnię, aptekę, pracownie diagnostyczne, laboratoria, magazyny... Pozwoli łączyć dublujące się oddziały i dla jednego oddziału kupować jeden sprzęt. Jeden wielki szpital może też - przekonuje urząd marszałkowski - kupować więcej leków i środków opatrunkowych niż dwa mniejsze, co ma przynieść oszczędności rzędu 7 mln zł rocznie. Połączenie oddziałów pozwoli również na uzyskanie dodatkowej powierzchni w budynkach szpitalnych. Na niej da się utworzyć oddziały czy poradnie, których dotąd miasto nie miało. Kolejny argument: jeden wielki szpital (Parkitka i Tysiąclecie do spółki to ponad 60 proc. udziału w regionalnym rynku świadczeń zdrowotnych) dysponuje znacznie większą siłą w negocjacjach z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Do tego dochodzi jeszcze redukcja kosztów administracyjnych. Urząd założył, że samo tylko połączenie daje 10-procentową oszczędność (tak było w innych jednoczących się szpitalach). Tysiąclecie i Parkitka razem mają te koszty w wysokości 185 mln zł na rok. Czyli mogą uzyskać 18 mln, choć nie od razu: na skutki restrukturyzacji trzeba zaczekać rok czy dwa, może trzy. Natomiast oszczędności na samym wstępie szacuje się w granicach 10 mln zł. To niemal tyle, ile wynoszą w tym roku długi Parkitki.

Zmniejszenie długów ma oznaczać podniesienie jakości wysokospecjalistycznych świadczeń, zwiększenie ich oferty i dostępności.

- Tylko zadłużony szpital jest dla pacjentów niebezpieczny, choćby dlatego, że znikają jego oddziały. Na Tysiącleciu np. urologia i urazówka same się wygasiły, bo lekarze nie chcieli pracować w zadłużonym szpitalu i odeszli - tłumaczył "Gazecie" jeszcze w sierpniu marszałek Mariusz Kleszczewski, orędownik połączenia.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów