Pielęgniarki i położne zaczynają protest

Joanna Skiba
2009-11-04 , aktualizacja: 04.11.2009 18:38
A A A Drukuj
Od łóżek pacjentów nie odejdą - przynajmniej na razie. Zrobią to jednak za jakieś dwa miesiące - jeśli nie przyniesie skutków planowane dzisiaj u wojewody spotkanie pielęgniarek i ich pracodawców.
Strajk pielęgniarek i położnych w suwalskim szpitalu. 2007 r.
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Strajk pielęgniarek i położnych w suwalskim szpitalu. 2007 r.
Kto natknie się w przychodni czy szpitalu na kobietę w szafirowej koszulce, niech szykuje się na przyjęcie od niej ulotki. Tak wyglądać ma akcja protestacyjna Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Trwa ona dziś w całym województwie śląskim, ale jej organizatorzy mają nadzieję, że rychło przyłączy się reszta kraju.

Na ulotkach związek wyjaśnia, dlaczego protestuje. Czy chodzi o płace? Pośrednio.

- Najważniejsza przyczyna to brak komfortu pracy: pielęgniarkom dokłada się obowiązków, które - w teorii przynajmniej - należą do kogoś innego. Gdy w służbie zdrowia szuka się oszczędności na każdym etacie, ograniczając personel, ci, co zostają, muszą pracować za tych zwolnionych - mówi Karina Blumberg, szefowa związku na częstochowskiej Parkitce. - Skutek jest taki, że pielęgniarki pełnią rolę rejestratorek, dietetyczek, pomocy biurowych, salowych, nawet nakładają gips. Nie ma nas za to tam, gdzie powinno nas być dużo - przy łóżkach. Ciężkiemu, 30-, 40-łóżkowemu oddziałowi musi wystarczyć na dyżurze nocnym jedna czy dwie pielęgniarki. Nie może być tak, że na zajęcie się pacjentami po prostu nie mamy czasu, bo robimy co innego - dodaje.

Związek podkreśla także inną ważną rzecz. Oto nie ma dopływu młodej kadry do grona pielęgniarek, co widać po średniej ich wieku - 42-45 lat. A świeżej krwi brak, bo nikt nie będzie jej sobie psuł, idąc do pracy trudnej i stosunkowo nisko płatnej. Rocznie w całym naszym województwie (4,5 mln ludzi) jest zaledwie 220 absolwentów pielęgniarstwa.

- W Polsce na tysiąc osób przypada tylko pięć pielęgniarek, w innych krajach Unii Europejskiej - średnio osiem. Ale np. w Holandii - aż 13 - wylicza Blumberg. - Jeśli nic się nie zmieni, za 10-15 lat pacjent zastanie w szpitalu tylko pielęgniarki 60-latki. Kto się nim zajmie, gdy pójdziemy na emeryturę? Od 10 lat staramy się doprowadzić do gruntownej reformy w systemie ochrony zdrowia, na razie bez skutku. 5 listopada mamy spotkanie u wojewody; druga strona w rozmowie to dyrektorzy szpitali, przychodni... - wszystkich placówek medycznych województwa, gdzie pracują pielęgniarki i położne. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Jeśli nic, związek zapowiada wejście w spór zbiorowy z pracodawcami i normalny strajk. Przejście przez ustawowe procedury zajmie jakieś dwa miesiące, czyli ewentualnego odejścia od łóżek pacjentów można się spodziewać na początku przyszłego roku. A biorąc pod uwagę fakt, że na samej tylko Parkitce do związku należy 90 proc. personelu pielęgniarskiego, a w Miejskim Szpitalu Zespolonym - większość (prawie 400 pracownic), trudno zakładać, że protest nie będzie dokuczliwy.

- W dodatku odbije się na pacjentach, czyli akurat tych ludziach, na których nie powinien się odbijać - przyznają członkowie ZZPiP. - Paradoksalnie jednak działamy w ich interesie.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów