Łączenie szpitali: wojewoda odmawia interwencji
2009-11-29
, aktualizacja: 29.11.2009 17:33
Nie udało się związkom zawodowym na Parkitce i Tysiącleciu zablokować połączenia obu tych szpitali.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak szpitale łączą się od kuchni (25-10-09, 20:58)
- Szpitale na Tysiącleciu i Parkitce połączą się (21-10-09, 15:30)
Tydzień po tym, jak sejmik zgodził się na scalenie dwóch szpitali wojewódzkich w Częstochowie - specjalistycznego i zespolonego - działające w nich związki zaskarżyły decyzję radnych do wojewody. Uznały, że złamano ustawę o związkach zawodowych: marszałek, zgłaszając projekt do głosowania, nie uprzedził o tym fakcie związków, zaś sam projekt uchwały nie był konsultowany z OPZZ i Forum Związków Zawodowych.
27 października protest został wysłany do urzędu wojewódzkiego.
- Naszym zdaniem nie trzeba było tej uchwały konsultować ze związkami - mówi Iwona Andruszkiewicz, zastępczyni dyrektora wydziału nadzoru prawnego w urzędzie wojewódzkim. - Z dokumentów, jakie nam przysłano, wynika zresztą, że między marszałkiem a związkowcami była prowadzona bardzo obfita korespondencja i że związki były proszone o opinię. Do uchwały sejmiku nie mamy zastrzeżeń od strony formalnoprawnej.
Dzisiaj taka właśnie decyzja urzędu wojewódzkiego wysłana zostanie do przedstawicieli wszystkich szpitalnych związków.
Nie była to pierwsza próba oporu przeciwko fuzji Parkitki i Tysiąclecia. We wrześniu, czyli na długo przed ostateczną decyzją sejmiku, w obu szpitalach związki przeprowadziły referendum w tej sprawie. Wcześniej weszły z dyrekcją w spór zbiorowy. - Łączenie oznacza zwolnienia, chcieliśmy więc negocjować pakiet gwarancji pracowniczych. Usłyszeliśmy, że dyrekcja go nie podpisze, bo nie ma pieniędzy na odprawy - mówią przedstawiciele organizacji związkowych Parkitki.
W referendum aż 96,6 proc. głosujących pracowników było przeciw połączeniu. Jednocześnie za strajkiem (byłby on odpowiedzią na niepodpisanie pakietu) opowiedziało się 91,5 proc. głosujących. Na Tysiącleciu wyniki wyglądały podobnie. To, kiedy i czy w ogóle dojdzie do akcji strajkowej, zleży m.in. od efektów planowanego spotkania pracowników z marszałkiem.
- Nawet pacjenci chcieli brać udział w referendum i głosować przeciwko łączeniu - opowiadają związkowcy. - I nic w tym niezwykłego. Jak będzie wyglądał po tym nasz szpital, sami widzą na przykładzie już połączonych oddziałów ortopedii. Ubyło łóżek, a przybyło pacjentów i skończyło się tym, że chorzy ludzie leżą na korytarzu.
27 października protest został wysłany do urzędu wojewódzkiego.
- Naszym zdaniem nie trzeba było tej uchwały konsultować ze związkami - mówi Iwona Andruszkiewicz, zastępczyni dyrektora wydziału nadzoru prawnego w urzędzie wojewódzkim. - Z dokumentów, jakie nam przysłano, wynika zresztą, że między marszałkiem a związkowcami była prowadzona bardzo obfita korespondencja i że związki były proszone o opinię. Do uchwały sejmiku nie mamy zastrzeżeń od strony formalnoprawnej.
Dzisiaj taka właśnie decyzja urzędu wojewódzkiego wysłana zostanie do przedstawicieli wszystkich szpitalnych związków.
Nie była to pierwsza próba oporu przeciwko fuzji Parkitki i Tysiąclecia. We wrześniu, czyli na długo przed ostateczną decyzją sejmiku, w obu szpitalach związki przeprowadziły referendum w tej sprawie. Wcześniej weszły z dyrekcją w spór zbiorowy. - Łączenie oznacza zwolnienia, chcieliśmy więc negocjować pakiet gwarancji pracowniczych. Usłyszeliśmy, że dyrekcja go nie podpisze, bo nie ma pieniędzy na odprawy - mówią przedstawiciele organizacji związkowych Parkitki.
W referendum aż 96,6 proc. głosujących pracowników było przeciw połączeniu. Jednocześnie za strajkiem (byłby on odpowiedzią na niepodpisanie pakietu) opowiedziało się 91,5 proc. głosujących. Na Tysiącleciu wyniki wyglądały podobnie. To, kiedy i czy w ogóle dojdzie do akcji strajkowej, zleży m.in. od efektów planowanego spotkania pracowników z marszałkiem.
- Nawet pacjenci chcieli brać udział w referendum i głosować przeciwko łączeniu - opowiadają związkowcy. - I nic w tym niezwykłego. Jak będzie wyglądał po tym nasz szpital, sami widzą na przykładzie już połączonych oddziałów ortopedii. Ubyło łóżek, a przybyło pacjentów i skończyło się tym, że chorzy ludzie leżą na korytarzu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów


